O tym, że miasto po cichu „maca” się z KGHM-em w sprawie sprzedaży klubu mówiło się od dawna. Intensywnie zaczęło się robić już kilka miesięcy temu, ale mając w pamięci różne głupie i niezrealizowane pomysły miasta, nikt sprzedaży – tudzież oddania – klubu nie brał na poważnie.

Po ustaleniu wszystkich szczegółów i POTWIERDZENIU PRAWDZIWOŚCI informacji postanowiliśmy interweniować. Teraz już nie będziemy Wam niczego udowadniać, bo wystarczającymi dowodami będą pokrętne tłumaczenia rzecznika miasta i brak jasnego stanowiska obu stron potencjalnej transakcji. Niestety padło na gorący czas przed wyborami, ale niestety czekać nie mogliśmy. Mamy gdzieś czy wygra Raczyński, Kowalski, Nowak, Iksiński czy sugerowany przez niektórych w komentarzach kandydat Prawa i Sprawiedliwości. CHODZI NAM TYLKO O DOBRO KLUBU!

Naprawdę jest się czym martwić. Scenariusz zakłada, że miasto przejmuje Zagłębie, następnie KGHM przez najbliższe pięć lat wykłada niewielkie pieniądze na sponsoring. Co dalej? Kto będzie finansował klub po wygaśnięciu umowy? Nikt nie wie jak nawet za rok będą wyglądały struktury KGHM. Każda umowa jest wypowiadalna, więc możemy obudzić się w IV lidze choćby po roku. Decyzja o przejęciu Zagłębia przez miasto będzie nieodwracalna! Zagłębie Miedziowe to piękny, bogaty region, ale nie ma obecnie takiej firmy, która chciałaby, a przede wszystkim mogłaby inwestować w nasz klub.

Cała transakcja jest tylko po to, by kosztem umowy sponsorskiej, niby adresowanej do piłkarskiego Zagłębia, można byłoby współfinansować siatkówkę i bankrutującą piłkę ręczną, niwelując w ten sposób zadłużenie. Spodziewamy się obietnic, że „z miastem będzie skromniej, ale stabilniej”, ale w nie po prostu nie wierzymy. Słyszeliśmy już między innymi o wspaniałym rynku i modernizacji giełdy.

Inną kwestią jest również to, że KGHM jako sponsor będzie mógł sobie pozwolić na więcej. Wyobrażacie sobie, że kombinat będzie wspierał Miedziankę, Śląsk lub Chrobrego? W obecnej sytuacji o to wcale jest nietrudno, a po ewentualnym przejęciu Zagłębia przez miasto nie zdziwilibyśmy się jakby od nowego sezonu do rozgrywek startowały KGHM Śląsk Wrocław, Metraco Miedź Legnica czy Zanam Chrobry Głogów.

Wielu z kibiców w komentarzach uderza w nas pytaniem: „Zapomnieliście już, jak jechaliście na KGHM i Wirtha? Teraz wam się odwidziało?”. Nie, w żadnym razie nikomu nic się nie odwidziało. To nie spółka KGHM jest winna, lecz materiał ludzki, który nią zarządza. Przez wiele lat istnienia klubu były momenty lepsze i gorsze, jednak zawsze potrafiono z tych gorszych wybrnąć. Liczymy, że właściciel Zagłębia zachowa się poważnie i będzie respektował wyświechtane wręcz przez siebie hasło: „Społeczna odpowiedzialność biznesu”.

Podawaliśmy w naszych tekstach przykłady z Niemiec (VfL Wolfsburg, VfB Stuttgart, Bayer Leverkusen), z Holandii (PSV Eindhoven). Przy dużym koncernie powstają drużyny, które są dla mieszkańców czymś więcej niż tylko sportową rozrywką. To nierozerwalny element krajobrazu tych miast. Wprowadzając odpowiednią skalę, to Lubin można spokojnie do tej wyliczanki dodać.

Wszystko co piękne w historii Zagłębia Lubin jest związane z miedziowym koncernem. Mistrzostwa Polski Zagłębie zdobywało z logiem KGHM na koszulkach lub okalających stadion bandach reklamowych. Ale taki jest sport, że czasem wszystko sprzęża się przeciwko i trzeba zejść z boiska pokonanym. Włodarze KGHM-u muszą przestać patrzeć na markę Zagłębie Lubin, jako na kolejną spółkę, której celem jest przynoszenie dochodów, czy też mającej decydujący wpływ na wizerunek firmy. KGHM winien otoczyć zarząd klubu ludźmi, którzy będą czuli ten klub, będą potrafili odnaleźć się w piłkarskich i lubińskich realiach. Pogłoski o sprzedaży klubu traktujemy jako pójście przez władze KGHM po najmniejszej linii oporu. Dzisiaj to wygląda tak, jakby KGHM traktował Zagłębie jak niechciane dziecko, jak gorący kartofel, który można przerzucać.

Nie trzeba chyba mówić, ile w tym „kartoflu” jest historii, emocji, pasji i zwycięstw.

Wydaje nam się, że dochodzimy we współczesnych czasach Zagłębia do chwili przesilenia. Spadliśmy, to prawda. Ale nie ukrywaliśmy, że ten spadek traktujemy jako reset, jako wymazanie grzechów przeszłości. Dzisiaj jesteśmy na kursie ekstraklasowym. W ostatnim meczu Zagłębia z Widzewem wystąpiło aż ośmiu wychowanków. Od ilu lat czekaliśmy na taki moment… Jest młody, ambitny trener, nie bojący się ryzyka. Jest rozsądny dyrektor sportowy, który z trenerem powoli wypracowuje standardy współpracy. Jest w końcu doświadczony koordynator jednej z najsprawniej działających akademii piłkarskich w Polsce. To wielki kapitał. Kapitał, którego nie wolno nikomu zatracić.

Sukces Zagłębia będzie wynikiem współpracy wielu podmiotów. Pamiętajmy, nie będzie Wielkiego Zagłębia bez wszystkich tych, którzy ten klub tworzą. Na boisku, w biurach zarządu, ale przede wszystkim na trybunach.

Fanatyczni kibice Zagłębia Lubin

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ