fot. Michał Rygiel

Od początku rozgrywek zapowiadało się, że prawie cała stawka będzie niezwykle wyrównana pod kątem umiejętności. Decydować miała organizacja gry, mentalność oraz walka z warunkami. Piłkarze zostali poddani dość sporej próbie – temperatura sięgała 26-28 stopni, a oni musieli biegać nawet przez 100 minut z krótkimi przerwami. Od reszty odstawał reprezentant Czech – Usti nad Labem. Niestety piłkarze zza południowej granicy przegrali wszystkie spotkania, nie zdobywając chociażby jednego gola.

Pierwszy dzień stał pod znakiem dominacji Zagłębia. Piłkarze Piotra Błauciaka dobrze otworzyli zawody, pokonując ADO den Haag 4-2, prezentując więcej walki i lepsze przygotowanie fizyczne. Później bez problemu odprawili Usti, a w ostatnim meczu dnia rozgromili Trencin. Kroku dotrzymał im zespół Cardiff City. Przybysze z Walii również mierzyli się z ADO i Trencinem, ich zwycięstwa jednak nie były tak okazałe. Nie można jednak powiedzieć, że wyglądali słabiej od lubinian i to mimo tego, że w spotkaniu z Holendrami musieli gonić wynik. Walijczycy imponowali zgraniem, szukaniem wolnych przestrzeni i niekonwencjonalnymi zagraniami. Może gdyby chwilami prezentowali prostszy futbol, ich dorobek bramkowy wyglądałby bardziej imponująco. W bramce świetnie spisywał się George Ratcliffe, zaś mózgiem zespołu był Sion Spence, już teraz porównywany do Aarona Ramsey’a. To właśnie Spence swoimi dwoma trafieniami dał Walijczykom bardzo ważne zwycięstwo nad Honvedem.

Drugiego dnia już pierwszy mecz miał wyłonić prawdopodobnego zwycięzcę turnieju. Trenerzy Akademii KGHM mówili, że w spotkaniu Zagłębia z Cardiff może zadecydować jeden moment. Porównania obu drużyn wskazywały na lekką przewagę gości z Walii, ale nikt nie wykluczał triumfu organizatorów turnieju. I rzeczywiście, już od pierwszego gwizdka lubinianie ruszyli do ataków, przejmując inicjatywę i zagrażając bramce Ratcliffe’a. Kilka razy musiał się porządnie wyciągnąć, żeby obronić strzały młodych piłkarzy Zagłębia. Im dłużej jednak Miedziowi mieli problem z przebiciem się przez dobrze zorganizowaną obronę Cardiff, tym bardziej szala w tym spotkaniu przechylała się na ich niekorzyść. Po pierwszych dwunastu minutach (grano dwa razy po 25 minut) Walijczycy zaczęli poczynać sobie coraz śmielej, atakując z większą werwą i pewnością. Brakowało jednak dokładności przy ostatnich kilku podaniach, chociaż trzeba również przyznać że golkiper Zagłębia stawał na wysokości zadania. Wszyscy zgodnie określali pierwszą odsłonę jako mecz bramkarzy. Druga część to zdecydowane ataki Cardiff już od gwizdka rozpoczynającego tę połowę zmagań. Dwukrotnie zawodnicy Miedziowych mieli sporo szczęścia – raz piłka została przez jednego z piłkarzy z linii bramkowej, zaś raz trafiła w słupek i wyszła w pole. Brakowało jednak argumentów przemawiających za zwycięstwem Zagłębia – te posiadali rywale. Wreszcie, na sześć minut przed końcem piłka wpadła do siatki i spowodowała euforię w szeregach Cardiff. Po wznowieniu gry nie dali sobie wydrzeć kompletu punktów. Mając przed sobą jeszcze mecz z Usti, powoli zaczęli świętować zwycięstwo w turnieju.

Zagłębie zaś nie podniosło się po tej porażce, chwilę po zakończeniu spotkania rozpoczynając starcie z Honvedem. Węgrzy szybko objęli prowadzenie, po przerwie dokładając kolejne trafienie. Miedziowi nie mogli znaleźć sposobu na obronę Honvedu, byli przeraźliwie zmęczeni i brakowało im wiary w sukces. Niektórych łapały skurcze już w trakcie pierwszej połowy spotkania. Honorową bramkę zdobyli dopiero na kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem meczu. Chwilę po bramce sędzia zakończył ten pojedynek o drugie miejsce. Brak punktów w dwóch meczach Zagłębia postawiony przeciwko czterem oczkom zdobytym drugiego dnia przez Honved zrzucił Miedziowych na najniższy stopień podium. W ostatnim rozstrzygnięciu turnieju, ADO den Haag dopiero na kilka chwil przed końcem meczu zdobyło bramkę utrzymującą ich na czwartym miejscu.

MVP turnieju został Kacper Nowak z Zagłębia, najlepszym bramkarzem ogłoszono George’a Ratcliffe’a z Cardiff, zaś królem strzelców mianowano Rolanda Totha z Honvedu (5 trafień).

Cały turniej stał pod znakiem znakomitych dryblingów, pięknych bramek, niekonwencjonalnych podań i twardej, męskiej gry. Młodzi piłkarze mimo sporego zmęczenia nigdy nie odstawiali nogi, walcząc o każdą piłkę i nawet w ostatnich minutach zakładali wysoki pressing.

Piłkarze Akademii Piłkarskiej Zagłębia Lubin co prawda zaprzepaścili szansę na zwycięstwo w KGHM Cup, ale na pewno mogą mieć wiele podstaw do optymizmu. Ich gra imponowała kibicom, a trenerzy z innych ekip podkreślali dobrą grę rywali. Z pewnością jeszcze usłyszymy o ich sukcesach – zarówno drużynowych, jak i indywidualnych. Tym razem zabrakło nieco szczęścia.

Obszerną galerię zdjęć autorstwa Michała Rygla można obejrzeć TUTAJ.

Michał Rygiel

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here