fot. Mikołaj Olszewski

Legia jest rozbita, ale nie pokonana. Ośmieszona, ale jej potencjał ciągle może ukąsić. Tym bardziej, że na ławce trenerskiej w meczu z Zagłębiem (prawdopodobnie) nie zasiądzie już Besnik Hasi, który zdewastował szatnię. Nowy szkoleniowiec może wyzwolić w zawodnikach piłkarską zemstę.

Dlatego ze strony Legii spodziewam się maksymalnego zaangażowania. Aby udowodnić sobie i jej kibicom, że ostatnie wyniki to już przeszłość. Dokonany przez Borussię pogrom mógł być dobiciem Legii do dna. I z pewnością spróbuje się odbić.

Dla podopiecznych Piotra Stokowca to doskonały moment na przełamanie. 4 punkty w 5 ostatnich meczach – to nie jest powód do zadowolenia. Jeśli mamy się przełamać, to właśnie w takich meczach. Z takimi zespołami. Wielkimi, ale zaplątanymi w wielkie kryzysy.

Zagłębie musi uniknąć scenariusza meczu z Wisłą Płock. Czyli przegrać mecz na swoje wyraźne życzenie, popełniając katastrofalne błędy. Taki gość jak Nikolić nie będzie czekał w nieskończoność na swoje okazje i jeśli „pomożemy” mu strzelić bramkę, to on z tej pomocy skrzętnie skorzysta.

Skład Legii przed meczem z nami jest zagadką. Do treningów wrócili już Michał Pazdan i Michał Kucharczyk i jak przekazuje oficjalna strona Legii, będą do dyspozycji Besnika Hasiego (lub nowego trenera).

U nas sytuacja przedstawia nieźle, choć wątpliwy jest powrót do składu Filipa Starzyńskiego. Jak informowaliśmy w poniedziałek, „Figo” przechodził konsultacje w Warszawie u lekarza reprezentacji (jednocześnie lekarza Legii) Jacka Jaroszewskiego.

Tak czy inaczej, jesteśmy w stanie pokonać Legię. Rozbitą i ośmieszoną, ale to ciągle Legia Warszawa. Bez ambicji, konsekwencji, koncentracji i walki nie będzie to możliwe.

Bartosz Marchewka

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

8 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here