fot. Mikołaj Olszewski

Przed nami 10. kolejka LOTTO Ekstraklasy. W niedzielne popołudnie do Lubina przyjedzie drużyna z Nowego Sącza. I to wcale nie będzie spacerek dla „Miedziowych”. Drużyna z województwa małopolskiego zgromadziła zaledwie 2 punkty mniej od Zagłębia i trzeba będzie przygotować się na walkę o każdy centymetr murawy.

Sytuacja w tabeli

Po ostatnim remisie w Gdyni, Zagłębie utrzymało pozycję na podium. Tabela jednak mocno się spłaszczyła i trzeba zrobić wszystko aby nieco odskoczyć od ekip goniących lubinian. A wśród nich znajduje się nasz dzisiejszy rywal. Odnoszę wrażenie, że nie wszyscy traktują Sandecję poważnie. Drużyna z Nowego Sącza to absolutny debiutant w Ekstraklasie i wygląda to tak, że wiele osób traktuje ich jako pierwszoligowców. Sporo drużyn już to zgubiło. Sandecja potrafiła ograć w tym sezonie choćby Lechię Gdańsk, Jagiellonię Białystok czy zremisować w Poznaniu z Lechem. I tak niby po cichu, ale nasi dzisiejsi goście zgromadzili zaledwie dwa punkty mniej od Zagłębia.

Cały czas na wyjeździe

Granie poza domem jest dla Sandecji czymś normalnym. W tym sezonie podopieczni Radosława Mroczkowskiego wszystkie swoje spotkania rozgrywają poza domem. W końcu swoje domowe mecze Sandecja rozgrywa w Niecieczy. Nasi dzisiejsi goście zdobyli tyle samo punktów na wyjazdach co w meczach „u siebie”. Ale na szczególną uwagę zasługują ich wyjazdowe starcia. Tak jak już wspomniałem potrafili oni ograć na wyjeździe wicemistrza kraju, Jagiellonię Białystok, 3:1. Ograli Lechię Gdańsk 3:2. Bezbramkowo zremisowali w Poznaniu z Lechem. Bardzo długo też stawiali opór Legii. Ich defensywa pękła dopiero w 71. minucie. Widać wyraźnie, że jeżeli ktoś zlekceważy Sandecję to zostanie skarcony.

Pucharowy tydzień

W minionym tygodniu zarówno Zagłębie jak i Sandecja rozgrywały swoje mecze w ramach 1/8 finału Pucharu Polski. Jako pierwsi na boisko wybiegli podopieczni Radosława Mroczkowskiego. W środowy wieczór grali oni w Zabrzu z miejscowym Górnikiem. Mimo tego, że po 75 minutach zabrzanie prowadzili 2:0, Sandecja potrafiła doprowadzić do dogrywki. W dodatkowym czasie gry górą był jednak Górnik i tym samym drużyna z małopolski pożegnała się z rozgrywkami. 120 minut walki w Zabrzu to oczywiście pozytywna wiadomość dla Zagłębia.

Dla Zagłębia, które bez problemu odprawiło w Pucharze Polski Cracovię. Dla Zagłębie, które w drugiej połowie wspomnianego meczu już oszczędzało się na niedzielne starcie. Co prawda lubinianie grali swój mecz dzień później, ale podopieczni Piotra Stokowca mają zdecydowanie większe doświadczenie w graniu co trzy dni.

Starzy znajomi 

Podczas spotkania przeciwko Sandecji nie sposób nie wspomnieć o starych znajomych. O sile beniaminka w tym sezonie stanowią między innymi Wojciech Trochim oraz Michał Gliwa. Obaj zawodnicy w przeszłości reprezentowali miedziowe barwy. Zdecydowanie więcej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności miał Gliwa. Ten bramkarz z epizodem w reprezentacji Polski rozegrał w barwach Zagłębia 50 spotkań, w których piętnastokrotnie zachował czyste konto. Z czego jednak zasłynął Gliwa w Lubinie? Z puszczania spektakularnych „szmat”. Nie było takiego strzału, którego nie był w stanie puścić Gliwa. Strzał po ziemi z 40 metrów Budzińskiego? Żaden problem. Rzut wolny Podbeskidzia z bocznego sektora boiska? Nic trudnego. Takich bramek było o wiele więcej. Cierpliwość kibiców w końcu dobiegła końca i Gliwa musiał opuścić Lubin.

Trochim w Lubinie praktycznie nie zaistniał. Do klubu przyszedł z nadwagą. W pierwszym zespole zagrał tylko raz. Zagrał to i tak zbyt wiele powiedziane. Trochim pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry podczas meczu z Koroną. Na tym zakończyła się jego przygoda z „Miedziowymi”. Teraz w Sandecji przeżywa drugą (?) młodość. W tym sezonie trafił już dwukrotnie do siatki. Oba te gole padły w meczach wyjazdowych Sandecji.

W kadrze Sandecji znajduje się jeszcze Maciej Małkowski, który również miał okazję grać w Zagłębiu. W tym sezonie jednak „Mały” jeszcze nie pojawił się na boisku, gdyż leczy kontuzję. Poprzedni sezon był w jego wykonaniu wręcz fenomenalny. W I lidze zanotował 9 goli i 10 asyst i był jednym z ojców awansu Sandecji do Ekstraklasy.

Z Sandecją nam idzie 

Przeciwko Sandecji nie graliśmy zbyt często. W sumie przeciwko „Sączersom” graliśmy czterokrotnie. W każdym z tych spotkań górą było Zagłębie. W sezonie 2014/2015 obie drużyny spotkały się w I lidze. Jesienią w Lubinie Zagłębie wygrało 1:0 po golu na początku meczu Arka Woźniaka. W rewanżu na wiosnę znowu górą było Zagłębie. Znowu było 1:0. Znowu bramkę lubinianie zdobyli w pierwszej połowie. I znowu trafił wychowanek. Tym razem jednak na listę strzelców wpisał się Adrian Błąd.

Sezon wcześniej Zagłębie mierzyło się z Sandecją w Pucharze Polski. Pierwszy mecz rozgrywany na Stadionie Zagłębia przebiegał pod dyktando „Miedziowych”. Drużyna prowadzona wtedy przez Oresta Lenczyka wygrała 2:0 po golach Kwieka i Papadopulosa. Spotkanie rewanżowe to była już absolutna dominacja Zagłębia. Zwycięstwo 5:0 (7:0 w dwumeczu) nie pozostawiało złudzeń, która drużyna jest lepsza. W meczu rewanżowym łupem bramkowym podzielili się Piech, Papadopulos i Bertilsson.

Z obecnej kadry Zagłębia mecze z Sandecją pamięta kilku zawodników. Zacząć trzeba oczywiście od Arka Woźniaka, który nawet wpisał się na listę strzelców w pierwszym, historycznym starciu z Sandecją. W meczach pucharowych grali jeszcze Łukasz Janoszka i obecny kapitan Zagłębia Lubomir Guldan. W sezonie pierwszoligowym z Sandecją grali również Konrad Forenc, Jarek Kubicki, Kuba Tosik, Jarek Jach i Alexandar Todorovski.

Podsumowując bilans bezpośrednich spotkań. 4 mecze, 4 zwycięstwa Zagłębia. Bilans bramkowy to 9 goli strzelonych i żadnego straconego. Śmiało można zatem napisać, że z Sandecją nam idzie.

Arbiter znany z I Ligi

Arbitrem dzisiejszego meczu będzie sędzia znany lubinianom z rozgrywek I Ligi. Dominik Sulikowski prowadził bowiem trzy spotkania Zagłębia w sezonie, kiedy lubinianie wygrywali rozgrywki na zapleczu Ekstraklasy. Wszystkie te mecze „Miedziowi” rozegrali na wyjeździe i za każdym razem schodzili z boiska z kompletem punktów. Ograli wtedy Pogoń Siedlce, Stomil Olsztyn i legnicką Miedź.

Dla tego arbitra Ekstraklasa to coś nowego. Mecz Zagłębie – Sandecja będzie dopiero trzecim meczem na poziomie Ekstraklasy, który poprowadzi ten sędzia. Pod koniec zeszłego sezonu Dominik Sulikowski prowadził dwa mecze rundy finałowej. W tym sezonie będzie to jego pierwsze spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, choć przetarcie w meczu z udziałem drużyn z Ekstraklasy już miał. Prowadził on bowiem starcie Wisły Kraków z Wisłą Płock w Pucharze Polski.

Tylko zwycięstwo

Nie ma co się oszukiwać. Każdy inny wynik, niż zwycięstwo Zagłębia będzie odebrane wśród kibiców jako zawód. Oczywiście nie można się nastawiać na spacerek czy łatwe spotkanie. Koniec końców to Zagłębie gra u siebie, to Zagłębie jest na fali, to Zagłębie jest w lepszej formie i to Zagłębie ma lepszych piłkarzy. Pozostaje tylko wyjść i udowodnić to na boisku!

TYLKO ZWYCIĘSTWO!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

9 KOMENTARZE

  1. Zupełnie inny mecz aniżeli w czwartek będzie…na plus to że my na dobrą sprawę tłukliśmy się trzy kwadranse, a Sączersi dwie godziny w PP, i to oni teoretycznie powinni być wymęczeni mocniej. Uwaga na Koleva-jeżeli znajdzie się dziś na meczu, to chyba powinien otrzymać krycie 1/1 od któregoś ze stoperów. Lubo i Alan Czerwiński będą mieli ciężko z lewą stroną-Brzyski i Mraz to dobrzy zawodnicy, Trochim także daje rade w ofensywie. Na babole naszego kochanego bramkarza bym nie liczył-teraz nie broni źle. Jak widać ludzie się zmieniają. Sandecja nie bawi się w kombinowanie, gra prosto i do bólu skutecznie, nie mają super technicznych zawodników to nie czarują techniką ale prosta gra im punkty przynosi. Przyjmę nawet 1-0, choć instynkt podpowiada 2-1, gdyż z pewnością nie rozłożą nóg przed nami tak jak w czwartek zrobiły to Pasy

  2. Mieszać Gliwę z błotem a to niby czemu? Klub kupił takiego piłkarza i tyle robił co umiał. Można mieć pretensje do np. Plizgi za „nie idźcie tam” ale gliwa był ręcznikiem i tyle. Musimy ten mecz wygrać. Ciekawe kogo stoki da dzisiaj na przodzie oprócz Świerczoka

  3. Zajmijmy się naszym klubem! Po bramkach doping dla ZL, zamiast wyzwisk na Śląska.
    Do prezesa, gdzie jest Starzyński( zapadł się pod ziemię) chyba klub jest zobowiązany przekazać kibicom informację co dzieje z kadyowiczem???

ZOSTAW ODPOWIEDŹ