fot. Sławomir Puciato/Wboleslawcu.pl

Inauguracja 9. kolejki LOTTO Ekstraklasy będzie z pewnością najciekawszym spotkaniem z perspektywy kibiców z nad morza oraz ze stolicy polskiej miedzi. W piątek o godzinie 18:00 Arka Gdynia podejmie na własnym boisku Zagłębie Lubin. Zagłębie, które w przypadku zwycięstwa może zostać liderem ligi, a w najgorszym wypadku umocni swoją pozycję na ligowym podium. 

Dobre wejście w sezon

Obie drużyny zanotowały imponujący start sezonu. Zarówno Arka jak i Zagłębie najdłużej w całej lidze utrzymywały status drużyny niepokonanej. Jako pierwsi polegli gdynianie, którzy w 6. kolejce ulegli przed własną publicznością Pogoni Szczecin 0:3. Do tego momentu Arka legitymowała się bilansem 1-4-0. Co prawda za często nie wygrywali, ale też nikt nie potrafił ich pokonać.

Passa „Miedziowych” została przerwana dopiero w Warszawie, była to 7. kolejka, w której Legia, wtedy prowadzona jeszcze przez Jacka Magierę, pokonała Zagłębie 2:1. Do tego momentu lubinianie czterokrotnie wygrali i tylko dwa razy podzielili się punktami, dodatkowo w dobrym stylu awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski, eliminując wicemistrzów Polski – Jagiellonię Białystok.

3 punkty, które pozwolą odetchnąć

Zwycięstwo w piątkowym meczu będzie bardzo cenne dla obu drużyn. W tabeli ścisk robi się coraz większy. Arka zajmuje 10. lokatę. Zagłębie jest siedem pozycji wyżej. Różnica wynosi jednak tylko 5 punktów. Dla gdynian komplet punktów, to nie będzie tylko doskok do Zagłębia na dwa oczka. Będzie to przede wszystkim awans do górnej ósemki i dużo bardziej komfortowa sytuacja przed kolejnymi ligowymi potyczkami.

Zagłębie zaś po cichu atakuję pozycję lidera. Trzy czołowe drużyny mają tyle samo punktów: Lech Poznań (zagra dziś wieczorem z Koroną), Górnik Zabrze (podejmują Śląsk) i właśnie Zagłębie. Zwycięstwo może zaprowadzić podopiecznych Piotra Stokowca na czoło ligi, ale przede wszystkim umocni pozycję lubinian na podium.

Na trybunach mecz przyjaźni, na boisku nikt nie odstawi nogi

Ten wyświechtany slogan towarzyszy niemal przy okazji każdego meczu przyjaźni. Dzisiejszy mecz Zagłębia z Arką ma dodatkowy smaczek. Wszyscy pamiętamy, co działo się podczas poprzedniego starcia obu drużyn w Lubinie. Praktycznie wszystkie media w Polsce tuż po zakończeniu 36. kolejki poprzedniego sezonu założyły scenariusz, że to Zagłębie podłoży się Arce. Presja przed tym meczem była ogromna. „Miedziowi” mieli już zapewnioną wygraną w grupie spadkowej. Arka potrzebowała kompletu punktów, aby nie oglądać się na wynik meczu Górnika Łęczna. Jak się skończył mecz z Arką wszyscy wiemy – porażką 1:3. Czy Zagłębie wtedy odpuściło? Mamy nadzieję, że nie. Na taki wynik złożyło się kilka czynników. Lubinianie myślami byli już na wakacjach. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego podchodziła do tego spotkania jak do finału Mistrzostw Świata. Skończyło się, jak się skończyło.

Przy okazji meczu 9. kolejki wracają dywagacje. Czy tym razem, w ramach rewanżu, to Arka odda punkty lubinianom? W taki scenariusz też nie chce mi się wierzyć. Co prawda nie jest o tym meczu aż tak głośno jak poprzednim razem, ale zależnie od wyniku takie głosy wrócą.

Duńska przygoda

Kolejną rzeczą, która łączy oba kluby, jest występ w europejskich pucharach. Zagłębie dwa sezony temu mierzyło się z Sonderjyske i koniec końców okazało się gorsze od drużyny z Danii. Zaważyła porażka przed własną publicznością 1:2. W rewanżu przez pewien czas „Miedziowi” prowadzili 1:0 po golu Guldana i wydawało się, że drugi gol to kwestia czasu. Tak się jednak nie stało. Duńczycy wyrównali i tym samym Zagłębie odpadło w III rundzie eliminacji Ligi Europy.

W tym sezonie los Zagłębia podzieliła Arka. To też była III runda eliminacji. To też był rywal z Danii. Różnica była jednak taka, że po pierwszym meczu „Arkowcy” mieli jednego gola zaliczki. W rewanżu zaś długi czas utrzymywali korzystny dla siebie wynik. Gol w doliczonym czasie gry rewanżowego meczu okazał się jednak gwoździem do trumny gdynian.

Na kogo uważać?

Na kogo powinniśmy szczególnie uważać? Trudno nie spojrzeć na Rafała Siemaszkę. Napastnik Arki przechodzi drugą młodość i od wielu miesięcy stanowi o sile tego zespołu. W obecnych rozgrywkach może nie strzela seriami, ale nadal jest groźny dla rywali. „Siema” zdobył w tym sezonie cztery bramki.

W końcu w ekstraklasie odnalazł się Michał Nalepa. Wiele razy rozmawialiśmy na jego temat z jego znajomymi, którzy zachwalali go i twierdzili, że nikt nie pomylił się wcześniej oceniając wysoko jego potencjał i jest to jak najbardziej zawodnik na ekstraklasę. Ten sezon potwierdza wcześniejsze tezy obrońców Michała, bo faktycznie dał się poznać w tych kilku meczach jako solidny ligowiec. Urodzony w Wejherowie defensywny pomocnik w sezonie 2017/2018 ma na koncie jedną bramkę i dwie asysty. – Czuje się inaczej niż w poprzednim sezonie. Jest trochę inaczej, trener dużo z nami rozmawia i wyjaśnia, jak mają wyglądać pewne sprawy. Jest też łatwiej nam, każdy ma swoje zdanie. Ja się cieszę, że dostaje szanse. Tak jak trener powiedział, nie było tak, że zacząłem grać od razu. Czasami nie byłem nawet w 18-stce. Podczas treningu zasłużyłem sobie, aby grać. Tu nie ma żadnych przywilejów, a jeśli chodzi o wsparcie jest na pewno łatwiej – mówił przed meczem „Nalep”.

Ruben Jurado to zawodnik, dla którego Zagłębie to w pewnym sensie szczególny klub. Nie chodzi nam już nawet o to, że w szczycie formy był bliski przejścia do naszego klubu, lecz o to, że swojego pierwszego gola w ekstraklasie zdobył właśnie przeciw Zagłębiu. W barwach Arki zdobył jak na razie dwie bramki i zanotował jedną asystę.

Co słychać w Zagłębiu?

„Miedziowi” do Gdyni wybrali się w czwartek, gdzie po przyjeździe odbyli trening w pobliskiej Rumi. W oficjalnych przekazach nie było informacji na temat ewentualnych kontuzji, więc jak na razie poza grą są nadal Sebastian Madera, Patryk Mucha i Sebastian Bonecki.

CZAS NA ZWYCIĘSTWO!

Po remisie z Wisłą Płock i porażce z Legią Warszawa na poprawę humorów najlepsza byłaby wygrana w meczu z Arką. Czy Zagłębie stać na to? Oczywiście! Cel – grać swoje, wystrzegać się błędów – WYGRAĆ!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

8 KOMENTARZE

  1. Strasznie czekałem na ten mecz. Usiadłem przed tivi z wielkimi nadziejami, że piłkarzyki odpala to co na meczu z Lechem, Wisłą, że pokaża szybką piłkę, ekstra schematy, wysoki pressing, jeżdzenie na tyłkach i zagryzienie przeciwnika. Czekałem, szczególnie, że nie udało mi się obejrzeć ostatniego spotkania z Wisłą, po którym było tutaj bardzo dużo róznego rodzaju krytyki w którą nie do końca chciałem wierzyć.
    Pierwsze zaskoczenie – wyjściowa 11 i BALIĆ !. No ale ok, tłumaczyłęm sobie, że może Stokowiec chce poprawić odbiór itp, że jest to przemyślane z punktu widzenia taktycznego.
    Zaczyna się mecz i co ?
    NIC ! Absolutnie NIC ! NIC NIC NIC.
    W białych koszulkach biegała zbieranina piłkarzyków którzy wygladali jakby pierwszy raz ze sobą w piłkę grali. Zero ale to zero schematów, zachowań. Zero wypracowanych akcji. Zero pressingu. Zero zaangażowania. Długa laga na czerwińskiego i Świerczoka i moze cos wywalczą. Starzyński nie potrafi dosrodkować. Poprostu DRAMAT !
    Srodek pola nie istnieje.
    Uwazam, że piłkarze Arki oddali nam punkty, bo nasza lewa strona – BALIC jest tak kurewsko rzadka, że tylko idiota nie potrafilby tego wykorzystac.
    Po tym co zobaczyłem uwazam, że Stokowiec jest do natychmiastowej dymisji ! gorzej juz nie bedzie i tak. Skoro piłkarze nie maja zadnej taktyki, zadnych wypracowanych schematow to nowy trener da nadzieje, ze bedzie lepiej.
    Po 3 latach pracy Stokowiec nie wprowadzil zadnego schematu gry !!!! Panowie no ku**********a !!

  2. najlepsze jest to że nasz środek pola to chyba najsłabsza rzecz w zespole. Figo-niestety ława, nie wiem, ktoś porwał go na kadrze i podstawił sobowtóra? O tym że Kubicki jest na boisku dowiedziałem się w 91 minucie gdy zjebał totalnie podanie co mogło nas skarcić. Dobry w mojej opinii mecz Matuszczyka, pokazywał się…oby tak dalej. Na kierownicy mógłby rozpocząć Jagiełło, Figo bez formy a drugi Filip na ósemce nic nie dawał wcześniej zespołowi. Skuteczność napastników nie bardzo dziś, ale nie zawsze będą ładować gol za golem-słabszy dzień Świerczoka który spartolił piłkę meczową na nodze, ale jesteśmy tylko ludźmi, na dodatek to tylko polska kopana. Gol dla Arki z dupy, ale tu winy Jacha nie ma się co dopatrywać. Brawa dla Tuszka, Stokowiec powinien postawić na niego w czwartek od początku, niestety ale Starzyński i Kubicki out z pierwszej 11…gra średnia, ale jednak punkty trzeba ciułać skrupulatnie

  3. No, zwycięski, przyjacielski remis.

    Jeszcze dwie kolejki temu wszyscy kochali Stokowca, teraz już nie – może po prostu przestańcie się o nim wypowiadać. To tak jakby oceniać występy Sernasa – 3 minut się nie ocenia. My też dajmy spokój Stokiemu bo oceny nie są miarodajne.

  4. Ze co? Ze niby kocham Stokowca? Na psa urok, gorzej nie mogles trafic…
    ***
    Zaraz posypie sie lawina zarzutow, wiec ja zwroce uwage na cos innego: na super zajebista polska mysl szkoleniowa. Mianowicie Tuszynski przychodzi do nas juz po okresie przygotowaczym i zjada naszych kopaczy zaangazowaniem, kondycja i wybieganiem. Ot, taka powtorka z rozrywki: bylo tak juz ze Starzynskim…

    • Poważnie? Gość przecież rozwiązał kontrakt i siedział bez klubu, przychodzi na ostatnią chwilę i zjada naszą ligę? Hmm…

      Po ostatnim meczu też Tuszyński był zresztą mocno krytykowany…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ