fot. Mikołaj Olszewski

Tydzień temu poznaliśmy pierwsze rozstrzygnięcia w Ekstraklasie. Wiemy już, który drużyny rywalizować będą o medale Mistrzostw Polski. Wiemy też, kto, jak mawiał klasyk, będzie „walczył o spadek”. Zagłębie zapewniło sobie grę w górnej ósemce w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego i trzeba przyznać, że przed nami siedem bardzo ciekawych spotkań. Na początek „Miedziowi” udadzą się do Warszawy na starcie z aktualnym Mistrzem Polski.

Namieszać w czołówce

Pierwsze mecze rundy finałowej mogą okazać się kluczowe. Może nie tyle co dla Zagłębia, co dla rywali lubinian. Już w najbliższą sobotę podopieczni Mariusza Lewandowskiego zmierzą się w Warszawie z Legią. Tydzień później do Lubina przyjedzie inny kandydat do złotego medalu – Lech Poznań. W obu tych spotkaniach Zagłębie może namieszać i przyczynić się do zmian w ścisłym czubie tabeli. Można zatem powiedzieć, że to „Miedziowi” będą rozdawać karty, przynajmniej na początku finałowej fazy sezonu.

O co gramy?

Wielu kibiców Zagłębia jest sceptycznie nastawionych do gry w górnej ósemce. Zewsząd słychać głosy, że lubinianie odbębnią tylko siedem spotkań i pojadą na wakacje. My z tym stwierdzeniem się absolutnie nie zgadzamy. Uważamy, że mamy tutaj o co grać. Realnym celem wydaje się walka o 4. pozycję na koniec sezonu. No bo spójrzmy w tabelę – do zajmującej czwartą pozycję Wisły Płock tracimy sześć punktów. Jest to zarazem dużo, ale też mało, biorąc pod uwagę bezpośredni mecz z płocczanami. Do piątego Górnika tracimy już tylko cztery punkty.

To jednak jest tylko jeden z celów. I mimo wszystko jest to sprawa mniej ważna. W rundzie finałowej możemy spokojnie ogrywać zdolną młodzież. Oczywiście nie twierdzimy, aby wystawić 11 juniorów. Chodzi o to, żeby umiejętnie dać szansę młodym zdolnym z akademii, którzy zasłużyli na swoją szansę.

Co z obroną?

I dochodzimy do momentu, gdzie pojawia się problem. Zestawienie obrony. Po ostatnim meczu w Krakowie za nadmiar żółtych kartek z sobotniego meczu wykluczeni są Bartek Kopacz, Sasa Balić i Jakub Tosik. Mariusz Lewandowski w związku tym ma spory ból głowy. Przede wszystkim trzeba się zastanowić, jakim wariantem w defensywie zagramy. Pewniakami wydają się Alan Czerwiński, Lubomir Guldan i Maciej Dąbrowski. Przy grze trójką obrońców problem wydaje się większy. Nadal do składu mamy trzech pewniaków. Pytanie kto będzie grał na pozycji środkowego obrońcy i lewego wahadłowego. Jeżeli chodzi o środkowego obrońcę, to w grę wchodzą dwie opcje: Mateusz Matras i Aleksandar Todorovski, którzy już grywali na tej pozycji w tym systemie. Jeżeli chodzi o lewą obronę/lewe wahadło, to wygląda na to, że zostaliśmy z Rafałem Pietrzakiem. Ewentualnie można rozważać kandydatury Łukaszów Monety czy Janoszki, ale sami nie wiemy czy to będzie dobre rozwiązanie. W tygodniu 60 minut w meczu rezerw rozegrał Daniel Dziwniel, ale wydaje się, że jeszcze dla niego za wcześnie.

Problemy Legii

Legia ma swoje problemy. Po raz pierwszy od dawna „Wojskowi” skończyli sezon zasadniczy na trzeciej pozycji. Mecze z kluczowymi rywalami grają więc na wyjeździe i to może zadecydować. Ale nie musi, wszak Legia ma swoje problemy. Ich gra nie wygląda tak, jakby tego oczekiwali wszyscy związani ze stołecznym klubem. Na boisku w dużej mierze rządzi przypadek i indywidualne umiejętności danych zawodników. Nie można powiedzieć, że Legia to drużyna. Tego chyba najbardziej brakuje w grze aktualnego Mistrza Polski. Chyba jedynym zawodnikiem, do którego nie można mieć pretensji, jest Arkadiusz Malarz.

Klubowi z Warszawy nie pomogła też saga z Michałem Kucharczykiem, który został odesłany do rezerw i nieco desperacko przywrócony do pierwszej drużyny pod naciskiem mediów i kibiców. Takie decyzje nie umacniają pozycji trenera.

Jakby problemów było mało, to w meczu z Zagłębiem na pewno nie zagra reprezentant Polski Krzysztof Mączyński. Inna sprawa, że „Mąka” w reprezentacji i „Mąka” w Legii, to dwaj zupełnie różni zawodnicy. Momentami wygląda to tak, jakby w meczach Legii kosmici ukradli mu talent.

Na kogo uważać?

Automatycznie nasuwa się jedno nazwisko. Jarosław Niezgoda. Ten napastnik mocno dał się we znaki lubińskiej defensywie podczas pierwszego meczu w tym roku. Na Stadionie Zagłębia dwukrotnie trafił do bramki strzeżonej przez Piotra Leciejewskiego.

Sebastian Szymański to kolejny z młodych Polaków, który potrafi namieszać. On z kolei strzelił nam gola w meczu rundy jesienniej przy Łazienkowskiej. Nam jednak w pamięć zapadł jego mecz już z wiosny w Lubinie. Co prawda zagrał tylko 45 minut, ale był to chyba jego najlepszy występ w tym sezonie. Defensorzy Zagłębia mieli z tym zawodnikiem sporo problemów.

W coraz lepszej formie jest Marko Vesovic. Prawoskrzydłowy lub prawy obrońca jest chyba najlepszym zimowym transferem warszawskiego klubu. Uważać też trzeba na Hamalainena, bo akurat w rundach finałowych potrafi on strzelać ważne gole jak mało kto.

Historia nie będzie naszym sprzymierzeńcem

W Warszawie z reguły gra nam się trudno. Na potwierdzenie tych słów trzeba przytoczyć jesienne spotkanie, które Zagłębie przegrało 1:2, honorowego gola zdobywając już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. We wcześniejszych latach wcale nie było dużo lepiej. Co prawda dwa wcześniejsze mecze to wygrana „Miedziowych” 3:2 oraz remis 2:2, ale wcześniej często i gęsto schodziliśmy z boiska pokonani. Raz na jakiś czas udało nam się zremisować. W pamięci wszystkich kibiców Zagłębia pozostanie jednak mecz rozgrywany 26.05.2007 roku, kiedy to lubinianie, dzięki wygranej w Warszawie, zapewnili sobie drugi tytuł Mistrza Polski. Powtórka takiego wyniku będzie mile widziana!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

12 KOMENTARZE

  1. Wypada coś namieszać w ósemce mistrzowskiej jak w niej wylądowaliśmy 😅 liczę na Dąbrowskiego że pokaże byłemu klubowi że źle zrobili oddając go za darmo…

  2. Tu nie ma już prostych rywali. Wspomniałem wcześniej, że Górnik czy Korona są do ogrania ale po dobrej i składnej grze, której nam nieco brakuje. Legia może nie tworzy drużyny ale wciąż ma indywidualności. Problemem u nas są kartki, natomiast u nich gęsta atmosfera oraz natłok meczy spowodowany PP. Szkoda że to nie Korona, która olewa sobie mecz jak ten z Lechem, no ale cóż. Kluczowa będzie gra w defensywie. Mógłby zadebiutować Szota, ale lepiej nie na takim terenie jak Ł3. Najlepiej grać Matrasem lub Kubickim, chociaż Kubicki na szóstkę lepiej za Tosika. Mamy szanse urwać punkty, zawsze jest szansa, gra się dopóki sędzia w końcu nie gwizdnie. Do boju

  3. Szoty faktycznie nie ma co palić, tylko dać mu zagrać w jakimś innym meczu. Mam nadzieję, że skoro większość chłopaków bardzo nie chce Legii jako mistrza Polski, to zagra z pełnym zaangażowaniem – to na pewno bardziej pomoże w tym celu niż podkładanie się innym zespołom. 🙂 W tym roku nie ma już znaczenia, kto zostanie mistrzem – w poprzednich sezonach chowałem te wszystkie urazy do Legii i wolałem ją na pierwszym miejscu,, by spróbowali coś zrobić w Europie, a teraz czy oni będą żenującą grali w eliminacjach, czy Lech albo inna Jaga, to już wszystko jedno.

  4. Powiem szczerze że przy drodze do LM to chyba będę mieć wyjebane na polskie drużyny w eliminacjach(chyba że w nich my zagramy), bo i tak punkt zapalny to trzecia runda i baju baju. Ja bym jeszcze nikogo nie koronował, ani nikomu nie bukował biletów do Europy, bo ta liga jest zbyt durna by tak sobie typować drużyny. Wszyscy po 26 kolejce wysyłali trofeum mistrza Polski na Białoruś, a teraz nastroje tam raczej już takie wesołe nie są. Obyśmy je popsuli jeszcze bardziej. Każdy gadał o tym że dolna ósemka otworzyłaby oczy ludziom. Ja w sumie widziałbym jedną zaletę 9 miejsca-w ostatniej kolejce mielibyśmy kapitalną szansę, by rozwalić na dowidzenia maliniaków jednocześnie wypierdalając ich z ligi 🙂

    • Nie pamietam dobrze ale chyba po zwyciestwie nad L 2 lata temu zwolniony zostal Besik. Ciekawe czy po tym meczu tez zostanie pozegnany trener eLki

  5. Poleciał, doskonale pamiętam ten mecz. Omal nie wywaliśmy Berga we wrześniu 2015, ale wtedy Legia odrobiła 2 gole, chyba poleciał 2 tygodnie później

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here