fot. Mikołaj Olszewski

W najbliższą niedzielę będziemy świadkami historycznego wydarzenia. Po raz pierwszy na poziomie Ekstraklasy dojdzie do pojedynku derbowego. O godzinie 15:30 na Stadionie im. Orła Białego Miedź Legnica podejmie Zagłębie Lubin. Stawką meczu będą nie tylko trzy punkty punkty, ale też panowanie w regionie.

Historyczny sezon

Obecny sezon jest szczególny dla Miedzi. Legniczanie pierwszy raz występują w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sześć lat trwała walka „Miedzianki” o Ekstraklasę, ale w końcu udało im się dopiąć swego. Miedź pewnie wygrała I Ligę w sezonie 2017/2018. Tak jak w przypadku beniaminków pierwsze mecze grane są „na fantazji”. Większość drużyn nie wie czego się po nich spodziewać i trochę czasu zajmuje im rozpracowanie rywala. Wszystko to potwierdziło się w inauguracyjnym meczu. Miedź przed własną publicznością pokonała Pogoń Szczecin po golu w ostatniej minucie. Potem jednak było gorzej. Przyszła seria trzech porażek z rzędu z czego najbardziej bolesna była ta z Górnikiem Zabrze. W tamtym meczu podopieczni trenera Nowaka dominowali absolutnie mniej więcej do 70 minuty. Na swoje nieszczęście w tym czasie zdobyli tylko jednego gola. Górnik odpowiedział trzema trafieniami i Miedź przegrała u siebie 1:3.
„Miedzianka” sprawiła też jedną z większych niespodzianek w tym sezonie. Po serii czterech spotkań bez zwycięstwa (trzy porażki i remis) pojechała do Białegostoku na starcie z Jagiellonią. Chyba nawet najwięksi legniccy optymiści nie spodziewali się takie wyniku. Tym bardziej patrząc z przebiegu spotkania. To „Jaga” dwukrotnie prowadziła i biorąc pod uwagę, że drugi raz wyszli na prowadzenie w 80 minucie wydawało się, że niespodzianki (remisu) nie będzie nie mówiąc już o sensacji. Tymczasem Miedź pokazała charakter i zdołała odwrócić losy meczu. Ze swojego najdalszego i być może najtrudniejszego wyjazdu udało się przywieźć komplet punktów.

Uboga historia

Historia gier pomiędzy oboma zespołami jest uboga. Podczas gdy Zagłębie grało w Ekstraklasie, Miedź tułała się po niższych ligach raz będąc wyżej, raz niżej. Los chciał, że w Pucharze Polski obie drużyny nie mogły na siebie trafić. „Miedziowi” spotkali się z Miedzią w sezonie 2014/2015 w I Lidze. Mecz w Legnicy Zagłębie wygrało po golu Macieja Dąbrowskiego.

fot. Mikołaj Olszewski

W pierwszym meczu w Lubinie nie było jednak tak wesoło. Zagłębie przed własną publicznością uległo lokalnemu rywalowi 0:2 a jedną z bramek dla Miedzi wychowanek Amico Lubin Mateusz Szczepaniak.

Transfery last minute

Wczoraj o godzinie 24:00 zamknięte zostało letnie okienko transferowe. Ostatniego dnia do Miedzi dołączyli Mateusz Żyro oraz właśnie Mateusz Szczepaniak. Dla „Dzikiego” to będzie drugie podejście do Miedzi. W barwach „Miedzianki” Szczepaniak rozegrał 70 spotkań, w których zdobył 19 bramek i zanotował 9 asyst.
A że do klubu ktoś przyszedł, to ktoś musiał odejść. Miedź za porozumieniem stron rozwiązała kontrakt ze środkowym obrońcą Jonathanem de Amo. Tym samym hiszpańska kolonia nieco się skurczyła. Po letnich transferach w Legnicy pozostało 5 Hiszpanów. Czy to jest dobra strategia? Będziemy mogli ocenić to po sezonie. Ja mam wątpliwości, szczególnie jeżeli chodzi o atmosferę  w szatni.

Starzy znajomi

W barwach Miedzi występuje kilku starych znajomych z Zagłębia. Kapitanem drużyny jest Wojciech Łobodziński. Najlepsze lata swojej kariery „Łobo” spędził właśnie w Lubinie. To właśnie z Zagłębia Łobodzińskiego dostrzegł selekcjoner reprezentacji Polski i wysłał powołanie.
Zastępcą kapitana jest Grzegorz Bartczak, który debiutował w Zagłębiu w sezonie 2002/2003. W tym meczu „Baczo” pojawił się na boisku w samej końcówce meczu, ale udało mu się zdobyć bramkę na 5:0. 33-letni obrońca w barwach „Miedziowych” rozegrał 162 mecze, w których zdobył 6 bramek.
Kornel Osyra takiej kariery w Lubinie nie zrobił. Nie zadebiutował w pierwszej drużynie. Problemy „Korka” w Lubinie zaczęły się już w grupach młodzieżowych. Po konflikcie z jednym z trenerów Osyra musiał opuścić Lubin.
Najnowszy nabytek Miedzi, Mateusz Szczepaniak, również nie zrobił wielkiej kariery  w Lubinie. „Dziki” zagrał tylko w jednym oficjalnym meczu Zagłębia. Były to 22 minuty w derbowym starciu ze Śląskiem (pamiętne 1:5). W międzyczasie Szczepaniak łączony był z Zagłębiem dwukrotnie, ale mimo ofert nie zdecydował się na transfer.

Ostatnio dobrze

O ostatnim meczu Miedzi Legnica już wspominałem. Zagłębie również rozegrało bardzo dobre zawody. Lubinianie na własnym stadionie pokonali Lecha Poznań 2:1 po golach Janoszki i Tuszyńskiego. Ale samo zwycięstwo to nie wszystko. „Miedziowi” zagrali naprawdę dobre zawody. Była walka, zaangażowanie, poświęcenie, składne akcje. Zagłębie w tym meczu przebiegło  prawie 120 kilometrów co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie spośród wszystkich drużyn. Jedyne do czego można się przyczepić to brak skuteczności. Kilka naprawdę dobrych sytuacji powinno zakończyć się golem, ale dopóki stwarzamy sobie sytuację to bramki będą padać.

fot. Mikołaj Olszewski

Ciśnienie na derby

Nie ma co ukrywać, obie strony czekają na to spotkanie. Bilety przeznaczone dla kibiców Zagłębia Lubin rozeszły się błyskawicznie. Inna sprawa, że tych biletów zbyt wiele nie było, ale tego nie dało się przeskoczyć. Gospodarze również wykupili wszystkie wejściówki. W  środę pojawił się komunikat, że mecz będzie  rozgrywany  przy pełnych trybunach i w dniu meczu nie ma już po co podchodzić do kas.

Gospodarze zdają się pewni swoich umiejętności. Dominik Nowak jest przekonany, że dzięki wsparciu swoich fanów Miedź będzie miała mały handicap. Oto co powiedział na łamach oficjalnej strony Miedzi Legnica: -„W tym spotkaniu, tak jak na każdym meczu, będziemy miel wsparcie dwunastego zawodnika, jakim na pewno będzie nasza publiczność. Gramy więc dwunastu na jedenastu. To nie znaczy jeszcze, że wygraliśmy mecz. Trzeba mieć duży szacunek do rywala zza miedzy, ale jestem przekonany, że rywal ma także duży szacunek do nas oglądając nasze mecze. Spotkają się dwaj godni rywale i to jest pewne.”

W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Łobodziński: –„Ze strony sportowej nie podchodzimy do meczu z Zagłębiem inaczej niż do innych spotkań. To wiąże się z profesjonalizmem. Nie możemy przykładać się do jednego meczu bardziej, a do innego mniej. Oczywiście cała otoczka tego meczu jest powoli odczuwalna i dlatego jest czujemy powoli pozytywną adrenalinę. Nie możemy się już doczekać tego spotkania.”

Kto faworytem?

Na pierwszy rzut oka ciężko wskazać faworyta w tym spotkaniu. Co prawda wyżej  w tabeli jest Zagłębie, to „Miedziowi” wygrali swoje dwa ostatnie mecze, to lubinianie wygrali ostatnie starcie  w Legnicy. Bukmacherzy jednak nie sugerują się tymi faktami. Patrząc na kursy wystawione przez bukmacherów faworyta nie ma lub minimalnym jest… Miedź Legnica.

Jak trzeba zagrać? 

Takie mecze wygrywa się przede wszystkim zaangażowaniem. Walka, walka i jeszcze raz walka. Takiego meczu trzeba się spodziewać. Nikt nogi nie odstawi. Recepta na Miedź? Cierpliwość i konsekwencja. „Miedzianka” będzie się starała narzucić swój styl, pograć piłką, krótkimi podaniami. Podobnie do meczu podszedł Górnik Zabrze. Dali się beniaminkowi „wyszaleć” i jak się nadarzyła się okazja wyprowadzili trzy szybkie ciosy. Obrońcy mają problem z rozgrywaniem piłki i warto podejść wyżej, poszukać odbioru już na połowie rywala. Miejmy nadzieję, że pomysł na ten mecz Mariusza Lewandowskiego okaże się skuteczny i kilkukrotnie uda nam się zaskoczyć Miedź.

WYGRAJ TO DLA NAS!!!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

19 KOMENTARZE

  1. 2:0….na piechotę najemnicy powinni wracac z maiasta cyganów. Wstyd i zenada. Ten mecz nie wazne jak, nie wazne kim, nie wazne jakimi srodkami…ale nie mozna bylo tego przegrać. !!! Co na to wszystko nasz słodko pierdzacy Przezes i jego Warszawski przydupas Zewlakow ?

  2. ha ha ha ha… to było do przewidzenia, kurs u buka była 2,80 na ZL. Nie ma się co spinać. Ta drużyna nie ma napastnika, próby gry skrzydłami nie wychodzą, a środek obrony… no cóż, Dąbrowskiemu daleko do formy sprzed transferu do Legii. Gula ma swoje lata. Niestety teraz niektórym będzie gul latać a z małej moskwy będą się napinać jak naciąg w rakiecie Kubota.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here