fot. Junior

Piotr Smołuch zawodnikiem Legionovii został 21 lipca ubiegłego roku. Przychodząc do Legionowa praktycznie z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Zagrał w przegranym meczu I rundy Pucharu Polski z Wdą Świecie oraz w pierwszej kolejce II ligi. Już w 22. minucie tego spotkania otrzymał czerwoną kartkę. W efekcie tego w kolejnych meczach usiadł na ławce rezerwowych.

Ogólnie do końca rundy jesiennej zagrał jeszcze tylko pięciokrotnie. Trzeba to sobie powiedzieć jasno, że zarówno zawodnik jak i klub spodziewali się więcej po tej współpracy. Widząc zaistniałą sytuację, Zagłębie zaproponowało skrócenie wypożyczenia i powrót Smołucha zimą, aby ten pomógł utrzymać rezerwy w III lidze. Wychowanek Victorii Szczaniec zacisnął jednak zęby i stwierdził, że w Legionovii wywalczy na stałe miejsce w pierwszym składzie. Jak powiedział, tak zrobił. Drużynie z Legionowa nie wiodło się najlepiej na wiosnę. W pięciu wiosennych meczach Legionovia zdobyła tylko 4 punkty i miała dwa oczka przewagi nad strefą spadkową. Wtedy do bramki wszedł Piotr Smołuch i miejsca nie oddał aż do końca sezonu. Drużyna z nim w składzie przegrała tylko jedno spotkanie z ostatnich 10 meczów (to było ostatnie spotkanie ligowe z Błękitnymi). We wcześniejszych 9 meczach Smołuch puścił zaledwie jednego gola i wyraźnie przyczynił się do utrzymania Legionovii w drugiej lidze.

Bronił na tyle dobrze, że był wybierany do 11. kolejki przez lokalne media. Skąd zatem taka eksplozja formy Smołucha? – Pracował na treningach bardzo solidnie. Słuchał wskazówek, co zaprocentowało jego dyspozycją w meczach. Piotrek ma dobry charakter, który na ta pozycje jest niezbędny. Lubi pracować, chce cały czas iść do przodu i się rozwijać.  Przyjemnie jest z nim pracować. Dodać muszę, że w kluczowych momentach obronił dwa rzuty karne, co przełożyło się na pewność jego gry w bramce – powiedział nam Robert Gubiec, trener bramkarzy Legionovii.

Piotrek też wyraźnie się rozwinął regularnie grając w drugiej lidze.  – Mogę śmiało powiedzieć, może zabrzmi to nieskromnie, ale progres zrobił w każdym elemencie bramkarskiego rzemiosła, od gry na linii, ustawienia w bramce, do gry nogą na przedpolu, co było, według mojej oceny, jego pięta achillesowa – dodał Robert Gubiec.

Pytanie zatem, czy po sezonie w Legionovii Smołuch byłby gotowy, aby powalczyć o miejsce w bramce na wyższym poziomie rozgrywkowym? – W I lidze, według mojej opinii, dałby radę. Na Ekstraklasę jest jeszcze za wcześnie, żeby móc coś na chwile obecną powiedzieć. Jest bardzo ambitny i pracowity, co może przy regularnej grze doprowadzić go do celu, jaki ma przed sobą, czyli grą w Ekstraklasie – kontynuował trener bramkarzy drugoligowca.

Zdanie to potwierdzają osoby decyzyjne w Zagłębiu. Wedle ich opinii Piotr Smołuch, to na tę chwilę bramkarz nr 4 w hierarchii lubińskiego klubu. Jak zatem będzie wyglądała jego przyszłość? 30 czerwca wygasa jego kontrakt z Zagłębiem. Jak udało nam się ustalić, „Miedziowi” nie są zainteresowani, aby kontrakt przedłużać i od 1 lipca Piotr Smołuch będzie wolnym zawodnikiem. Problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy po udanej rundzie wiosennej jednak nie powinien mieć. – Jest to rzecz oczywista, że chciałbym aby został w Legionovii na kolejny sezon. Dalej moglibyśmy pracować nad jego rozwojem – zakończył Robert Gubiec.

Piotrkowi dziękujemy za jego grę w barwach Zagłębia i życzymy powodzenia w dalszej karierze!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl