fot. Mikołaj Olszewski

54 dni. Tyle czasu musieli czekać kibice Zagłębia, aby zobaczyć swoich ulubieńców w walce o ligowe punkty. Lubinianie ostatnie spotkanie ligowe rozegrali dokładnie 17 grudnia. Wtedy to „Miedziowi” pokonali na wyjeździe krakowską Wisłę 2:1 po golach Lubomira Guldana i Jakuba Świerczoka. Po niecałych dwóch miesiącach LOTTO Ekstraklasa wraca do Lubina. Wraca z przytupem, bo do Lubina przyjeżdża aktualny mistrz Polski, a zarazem najbardziej utytułowany polski klub XXI wieku – Legia Warszawa. 

Okres przygotowawczy

Za nami pierwszy okres przygotowawczy pod okiem trenera Mariusza Lewandowskiego. Przed jego rozpoczęciem nikt, łącznie z samymi zawodnikami, nie wiedział jak to wszystko będzie wyglądać. Zagłębie podczas tego okresu przygotowawczego rozegrało najwięcej sparingów ze wszystkich ekstraklasowych drużyn (tyle samo gier kontrolnych rozegrały Arka Gdynia i Cracovia). „Miedziowi” rozegrali aż osiem sparingów, z czego siedem gier kontrolnych miało miejsce w Turcji. Bilans meczów towarzyskich na kolana nie rzuca: 2 zwycięstwa, 3 remisy i 3 porażki; bilans bramkowy 6 goli zdobytych i 10 straconych). Jak pokazały poprzednie lata, do wyników gier sparingowych nie ma co przykładać większej wagi. Co może martwić? Liczba zdobytych goli. Ale tutaj też nie popadalibyśmy w panikę. Liga zweryfikuje.

W przeciwieństwie do Zagłębia, Legia udała się na dwa zagraniczne zgrupowania. Pierwszy obóz „Wojskowi” mieli za oceanem, a następnie udali się do Hiszpanii. Bilans sparingowy, podobnie jak w przypadku Zagłębia, nie powala. Legia rozegrała 5 spotkań towarzyskich, z czego wygrała tylko raz (2:0 z duńskim Silkeborgiem), zanotowała jeden remis i poniosła trzy porażki. Także porównując obie drużyny pod kątem okresu przygotowawczego, wychodzi na remis.

Transfery, transfery, transfery…

W trakcie trwającego nadal okienka transferowego oba kluby nieco przemeblowały swoje kadry. Podczas zimowego okna mieliśmy dwa znaczące transfery z klubu. Najpierw na kibiców Zagłębia jak grom z jasnego nieba spadła informacja, że klub opuści Jakub Świerczok. Najlepszy strzelec „Miedziowych” zdecydował przenieść do bułgarskiego potentata, jakim bez dwóch zdań jest Łudogorec Razgrad. „Świeży” w tym sezonie zdobył 16 goli dla Zagłębia i tym samym został najlepszym ekstraklasowym strzelcem w historii klubu (chodzi o gole zdobyte w jednym sezonie). Niestety swojego dorobku już w tym sezonie nie poprawi…

Z Zagłębia odszedł również Jarosław Jach. Na odejście Jarka zarówno kibice jak i wszyscy w klubie byli przygotowani od dawna i tylko kwestią czasu było kiedy to nastąpi. „Jachu” wybrał ofertę występującego w Premier League Crystal Palace. Nie zdążył jeszcze zadebiutować w pierwszym zespole, ale taka szansa z pewnością się pojawi. Na obu tych transferach Zagłębie zarobiło godziwe pieniądze. Teraz cały szkopuł polega na tym, aby znaleźć godziwych następców.

I tutaj zacznę od samego końca. Za Jakuba przyszedł… Jakub. Jakub Mareš. 31-letni Czech grający ostatnio w Slovanie Bratysława. Z pewnością papiery na zdobywanie goli ma. W tym sezonie w 25 spotkaniach zaliczył 16 goli i 4 asysty. Trzeba uczciwie przyznać, że to solidny bilans i nie ma się tutaj do czego przyczepić. Sezon wcześniej? 34 mecze – 15 goli i 4 asysty.

Zakończyła też się inna saga transferowa (podobnie jak z odejściem Jarka Jacha). Do Lubina trafił wreszcie Piotr Leciejewski. Bramkarz, o którego lubinianie starali się przynajmniej od trzech okienek. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie. Teraz wreszcie udało się dopiąć swego i Piotrek został zawodnikiem Zagłębia. Ten doświadczony bramkarz ostatnie 10 lat spędził w Norwegii i tam dał się poznać kibicom jako niezły fachowiec od bronienia. To, że Zagłębie potrzebowało wzmocnienia na tej pozycji nie ulega żadnej wątpliwości. Także kolejny raz na papierze transfer ten wygląda co najmniej obiecująco.

Dwóch zawodników trafiło też do Zagłębia na zasadzie wypożyczenia. Rafał Pietrzak ma za zadanie wzmocnić konkurencję na lewej stronie obrony. Został ściągnięty z Wisły Kraków, gdzie w obecnym sezonie nie do końca mu się wiodło. Drugim zawodnikiem wypożyczonym przez Zagłębie jest Łukasz Moneta. Lubinianie zdecydowali się na wypożyczenie skrzydłowego…. z Legii Warszawa. Nie wiadomo jednak czy w umowie wypożyczenia jest zapis o występie Łukasza przeciwko swoim byłym kolegom. To zapewne okaże się w piątkowy wieczór.

Jest jeszcze jedno wzmocnienie. Może i nie chodzi tutaj o transfer, ale warto odnotować, że do pełni sprawności wraca Filip Starzyński, który w poprzedniej rundzie zagrał dziesięciokrotnie (ostatni raz w połowie września). Wszyscy wiemy co potrafi „Figo”, jeżeli jest w pełni zdrowy. Mecze przeciwko Legii też pasują Starzyńskiemu. Dotychczas jako piłkarz Zagłębia mierzył się z „Wojskowymi” czterokrotnie (1 gol i 3 asysty). Wypada więc podtrzymać dobry bilans w piątkowym starciu.

Kilka słów o Legii

Legia znacząco przemeblowała swój skład podczas trwającego okienka. Z klubu odeszło aż 11 zawodników. Największą stratą wydaje się odejście Guilherme do włoskiego Benevento. Z Legią pożegnał się też Thibault Moulin. Francuz zdecydował się podążyć śladem Aleksandara Prijovica i grał będzie w greckim PAOK-u.

Jeżeli chodzi o transfery do klubu, trzeba przyznać, że działacze ze stolicy nie próżnowali. Sześciu nowych zawodników zasiliło „Wojskowych”. Największą gwiazdą, przynajmniej na papierze, wydaje się być Brazylijczyk z chorwackim paszportem – Eduardo. W przeszłości zawodnik Arsenalu Londyn, podobnie jak były snajper „Miedziowych” Michal Papadopulos (podro Papen), ale Brazylijczyk zdobył zdecydowanie więcej bramek dla angielskiego giganta. Eduardo grał też w Szachtarze Donieck. Z obecnym trenerem Zagłębia w jednej drużynie się nie spotkał, ale łączy ich kilka wątków ukraińskich. Swój debiut w Szachtarze Eduardo rozegrał przeciwko ówczesnej drużynie Mariusza Lewandowskiego FK Sewastopol. W tamtym spotkaniu górą był Chorwat, jego Szachtar wygrał 5:0, a Eduardo zdobył gola na 2:0. Do ciekawej informacji dokopali się dziennikarze Przeglądu Sportowego. Mianowicie podczas swojego pobytu na Ukrainie, Eduardo wynajmował mieszkanie od…. Mariusza Lewandowskiego. Obaj Panowie więc znają się dość dobrze, ale zapewniają, że w piątkowy wieczór sentymentów nie będzie.

Jeżeli chodzi o pozostałe transfery, to Legia ściągała graczy głownie zagranicznych. Poza wspomnianym już Eduardo, swoją karierę w Warszawie zdecydowali się kontynuować reprezentanci swoich krajów: Marko Vesovic (15 występów w reprezentacji Czarnogóry i jeden gol), Domagoj Antolić (6 występów w reprezentacji Chorwacji), Chris Phillips (45-krotny reprezentant Luksemburga). Po tych transferach w Warszawie jest teraz spora mieszanka egzotyczna i taka mała Wieża Babel. Zobaczymy jak to wszystko przełoży się na boisko.

Tak jak w przypadku Zagłębia, tak i w Legii mamy jeden transfer „extra”. Po bardzo długiej kontuzji do gry wraca Miroslav Radovic. Jak ważnym ogniwem Legii był Serb nie trzeba nikomu, kto choć trochę śledzi Ekstraklasę, tłumaczyć.

Słów kilka o historii

W XXI wieku obie drużyny spotkały się 29 razy. Zagłębie wygrało tylko sześciokrotnie, ale z pewnością większość kibiców pamięta spotkanie rozegrane 26 maja 2007 roku. Wtedy to „Miedziowi” wygrali po golach Manuela Arboledy oraz Michała Stasiaka i tym samym zapewnili sobie drugie w historii mistrzostwo Polski. Wracając jednak do bilansu gier Zagłębie – Legia… Gracze ze stolicy górą byli piętnastokrotnie, a ośmiokrotnie spotkania kończyły się podziałem punktów. W rundzie jesiennej górą była Legia, która pokonała lubinian 2:1. Gole w tamtym meczu zdobywali Armando Sadiku oraz Sebastian Szymański dla gospodarzy i Filip Starzyński dla gości. Czas zatem zrewanżować się za jesienną porażkę.

Niepokonani

Od momentu, kiedy trenerem Zagłębia został Mariusz Lewandowski lubinianie są niepokonani w rozgrywkach Ekstraklasy. Pod wodzą nowego trenera „Miedziowi” rozegrali cztery spotkania, w których dwukrotnie wygrywali (4:2 z Bruk-Bet Termlicą i 2:1 z Wisła Kraków) oraz dwukrotnie dzielili się punktami (3:3 z Pogonią w Szczecinie i 0:0 u siebie z Lechem Poznań).

Rozjemcy

Mecz jako główny arbiter poprowadzi Mariusz Złotek. Jako asystenci do Lubina przyjadą Panowie Myrmus i Siejka. Sędzią technicznym będzie Sebastian Tarnowski z Wrocławia. Za obsługę systemu VAR odpowiadać będą Tomaszowie Kwiatkowski i Listkiewicz. Arbiter ze Stalowej Woli w tym sezonie prowadził tylko jedno spotkanie z udziałem Zagłębia. Był to mecz 18. kolejki przeciwko Bruk-Betowi Termalice zakończony zwycięstwem „Miedziowych” 4:2.

Mecze z udziałem Legii sędzia Złotek prowadził dużo częściej. W tym sezonie już trzykrotnie miał okazję być rozjemcą w meczach „Wojskowych”. Legia dwa z tych meczów przegrała (0:1 w Niecieczy i 2:3 w Kielcach). Jedyne zwycięstwo Legia odniosła w meczu przeciwko Arce Gdynia.

Czego zatem się spodziewać w piątkowy wieczór?

No właśnie to jest dobre pytanie. Zasadniczo, w przypadku Ekstraklasy pierwsze kolejki po okresie przygotowawczym, to jak wróżenie z fusów. Można wręcz powiedzieć, że bęben maszyny losującej jest pusty, następuje zwolnienie blokady…. Wydaje się jednak, że należy spodziewać się wyrównanego spotkania. Polskie drużyny w pierwszych meczach po przerwie zimowej starają się przede wszystkim nie przegrać. Liczymy jednak na to, że będzie to ciekawe widowisko z wieloma akcjami ofensywnymi. Mamy nadzieję, że to Zagłębie narzuci swój styl gry i zawodnicy będą parli na bramkę Legii z takim impetem, jak podczas meczu z Termaliką. O dwie rzeczy jesteśmy jednak spokojni. Po pierwsze: zawodnikom Zagłębia nie zabraknie woli walki. Po drugie: kibice. którzy przyjdą wspierać swój klub nie pożałują mimo niskiej temperatury.

DO BOJU ZAGŁĘBIE!
Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

29 KOMENTARZE

  1. Drużyna po strzeleniu bramki w 93 ? minucie – Nie potrafi uspokojić gry i dociągnąc do koncowego gwizdka to bardzo zle o nas świadczy . Panika chaos i brak koncentracji – Mares na + bedzie z niego pożytek – Leciejewski dzis na minus ewidentnie zawalił tego karnego jego kontakt z napastnikiem legi nastapił już po oddaniu przez niego niecelnego strzału wtedy ten zachaczył go rekami i mamy karnego. Ale nie sam Leciejewski jest winny – ostatnie minuty a drużyna dopuszcza do tak grożnej akcji napastnika legi – zamiast kontrolowac przebieg wydarzeń meczu lub grać poprostu na czas.

    Ktoś sie pokusi o ocene gry -Kubickiego – Matuszczyka i Janoszki? bo te nazwiska najbardziej raziły mnie w wyjściowym składzie ale nie mamy obecnie alternatywy dla nich wiec grają