fot. Mikołaj Olszewski

Sezon nieuchronnie zbliża się do końca, ale sympatycy „Miedziowych” z rosnącą nadzieją mogą śledzić rozwój sytuacji w tabeli. Podział na górną i dolną ósemkę po raz kolejny sprawił, że do ostatniej kolejki decydować się będą losy ekstraklasowych zespołów.

POZYCJA STARTOWA

Zagłębie rundę wiosenną zakończyło dopiero na ósmym miejscu z 43 punktami na koncie. Liderujący wtedy Lech miał o 12 oczek więcej. Gdyby w tym roku zastosowano znany schemat dzielenia punktów na pół, tabela spłaszczyłaby się jeszcze wyraźniej. Od obecnego sezonu zrezygnowano jednak z tego rozwiązania. Powód był oczywisty – drużyna wyraźnie lepsza od pozostałych i ciężko pracująca przez cały sezon, w przeciągu zaledwie kilku gorszych spotkań, mogłaby zniweczyć cały trud swojego wysiłku. Choć dla postronnego obserwatora emocji na finiszu rozgrywek było zdecydowanie więcej, to trudno nie zgodzić się z argumentami, że dzielenie punktów nie należało do najsprawiedliwszych rozwiązań.

MISJA „LEWEGO”

Mariusz Lewandowski przejął nasz klub po mało fortunnych derbach ze Śląskiem we Wrocławiu. Wielu zastanawiało się, jak objęcie sterów przez, bądź co bądź, niedoświadczonego szkoleniowca wpłynie na szatnię i osiągane wyniki. Bywało różnie, natomiast trenerowi Lewandowskiemu nie można było zarzucić jednego – drużyna regularnie punktowała, a przede wszystkim zrealizowała cel. Mowa o awansie do grupy mistrzowskiej, co wcale nie było tak prostym zadaniem. Rok temu nie podołał mu przecież sztab Piotra Stokowca, a i w tym roku „Miedziowi” balansowali na granicy awansu do „elity”.

CHŁOPCY DO BICIA?

Sezon 2017/2018 nie jest dla Zagłębia wyjątkowo stabilny pod względem wyników, więc pierwszorzędnym celem stało się spokojne utrzymanie ekstraklasy dla Lubina. Drużynie „Lewego” udało się to osiągnąć i awansował on ze swoimi piłkarzami do grona najlepszych. Tym bardziej zastanawiał fakt, jaką strategię obierze szkoleniowiec, który otwarcie mówi o wprowadzaniu młodych zawodników do pierwszego zespołu. Z drugiej strony ogrywanie samych wychowanków prawdopodobnie nie przynosiłoby wielu punktów, a ryzyko spisania sezonu na straty byłoby zbyt duże. Pierwsze spotkania pokazały drogę, jaką podążył sztab szkoleniowy. Trzon doświadczonych zawodników został na murawie, ale trener nie wycofał się ze wcześniejszych deklaracji. 38-latek chętnie sięgał po młodszych zawodników, a przykładami niech będą choćby Dominik Hładun Hładun i Bartosz Slisz Slisz. Ten drugi coraz odważniej poczyna sobie na ligowych boiskach i zbiera przy tym bardzo dobre recenzje.

PUCHARY?

Do końca sezonu pozostały cztery spotkania, a nasza drużyna zupełnie nieźle poczyna sobie wśród najlepszych tego sezonu. Trzeba szczerze i otwarcie przyznać, że w naszej lidze może wydarzyć się absolutnie wszystko, a jej poziom jest tyle wyrównany, ile po prostu słaby. Niemniej wygrana z Legią przy Łazienkowskiej zawsze brzmi dumnie, szczególnie kiedy zwróci się uwagę na rzadkość tego czynu w naszym wykonaniu. Z pewnością szkoda porażki z Lechem, lecz z drugiej strony szczęście uśmiechnęło się do nas w Płocku.
Przed nami na rozkładzie Górnik Zabrze, Wisła Kraków, Jagiellonia Białystok, Korona Kielce i potencjalne 12 punktów w puli, które możemy zgarnąć. Trudno być aż takim optymistą, ale może okazać się, że 4. miejsce w lidze również będzie premiowane awansem do eliminacji Ligi Europy. Wszystko dzięki obecności Legii Warszawy w finale Pucharu Polski. Aby ten warunek został spełniony, warszawski klub musiałby w finale pokonać Arkę.

ZMIANY W KIEROWNICTWIE

Sytuacja zawirowań w klubie mocno musi interesować Mariusza Lewandowskiego. Automatyczne przedłużenie umowy okazało się plotką, bo po awansie do ósemki popularny „Lewy” dostał jedynie rekomendację odnoszącą się do dalszej współpracy. W piątek Rada Nadzorcza odwołała Prezesa Roberta Sadowskiego, a jego obowiązki przejął Mateusz Dróżdż. W poniedziałek zaś, o swoim odejściu z klubu po zakończeniu obecnego sezonu poinformował dyrektor sportowy, Dariusz Motała. W najbliższych dniach będzie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy naszego szkoleniowca.

MOŻNA ZAROBIĆ

W całej dyskusji trudno pominąć aspekt pieniędzy, które zostają przyznane klubowi adekwatnie do mi.in. zajętego miejsca. Choć finansowo Ekstraklasa nie może równać się z najmocniejszymi ligami świata, to kwoty te sukcesywnie rosną. Obecny kontrakt telewizyjny gwarantuje klubom Ekstraklasy 150 ml zł za sezon, a spekuluje się, że cena w najbliższym przetargu wzrośnie o około 50 milionów. Jest więc o co się bić.

CHŁODNA GŁOWA

Wprawdzie w oddali tli się nadzieja na osiągnięcie kolejnego sukcesu w historii klubu, ale do niego jeszcze bardzo daleka droga. Warto zachować spokój i zimną krew, a przede wszystkim zdawać sobie sprawę z trudności zadania. Jeśli jednak naszym piłkarzom wystarczy ambicji, motywacji i odrobiny szczęścia, to naprawdę trudno przewidzieć dalszy rozwój wypadków. Przypadek i niesamowite sytuacje są przecież synonimem polskiej piłki.

Autor: WB

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

16 KOMENTARZE

  1. Nie rozumiem za bardzo tego wpisu, wiele osób weźmie sobie do siebie, że gramy o puchary a na koniec gdy nie uda się zająć miejsca który daję przepustkę do Europy będzie zgrzyt, lament i nie pozostanie na drużynie suchej nitki ze strony kibiców. Za bardzo patrzymy w przyszłość skupmy się na tu i teraz. Zrobiliśmy postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu ponieważ załapaliśmy się do górnej ósemki, jeżeli dalej będziemy dobrze punktować to widzimy się w pucharach ale nie róbmy z tego celu nr 1 na ten sezon. Drużyna gra przyjemną dla oka piłkę bez presji i to daje efekty.

  2. po co robić sobie nadzieje skoro pompowanie balonika jest co roku, co roku jest gadka że walczymy o wysokie cele, o puchary, że jest zespół, jesień zapowie się obiecująco a potem opady sił… po co pier..? tym Klubem rządzi polityka, lepiej nie będzie, raz ma dekadę może tak ale nie zawsze. Tutaj jest tylko zaplecze, warunki do rozwoju młodzieży a nie pierwszej drużyny.

  3. Przy obecniej sytuacji w grupie A możemy grać o puchary, ale jest na zasadzie „jak się uda to super, jak się nie uda, to trudno, ale przynajmniej(oby) po walce” Przy obecnych różnicach i formie poszczególnych ekip(szczególnie spoglądam tutaj na Jagiellonię) wszystko jest jeszcze możliwe. Będę szczery-należy trzymać kciuki za Legię i Lecha, by po kolei zabierali punkty rywalom oraz by Legia wygrała PP. Ale przede wszystkim i tak należy patrzeć na to co robią nasi piłkarze.

      • Bądźmy szczerzy, tylko Legia z Lechem rokują na to, że troche rund przejdą. Wisła Płock, która rok temu miała problem sypnąć setkę na Furmana a udało się dopiero gdy Szymiński poszedł do Palermo ma wejść do LE? Przecież już stamtąd odchodzi Kante, Legia zawija Michalaka, Merebaszwili też moze odejść bo są oferty, i Wisłę powitamy ale w grupie B. Wisła krakowska też mówi o zaciskaniu pasa. Oni bez Carlitosa nie istnieją, Jagiellonia ostatnią formą to szkoda pisać. Górnika zapewnie rozkupią, a szkoda, bo bardzo fajny skład mają. Jeżeli rywale umożliwiają nam walkę(już minęliśmy Koronę i jedną Wisłę), to czemu mamy nie korzystać z tego. Trzeba walczyć do końca, nawet jeśli skończy się eurowpierdolem, to po pierwsze nie musi, tylko może, po drugie to na Legii i Lechu ciąży presja. Jak bardzo chwalono Arkę, pomimo że odpadła? zdecydowanie najbardziej. Piłkarze mają potencjał o czym świadczą wygrane w Płocku oraz na Ł3. Ciężko mysleć, że wygrają wszystko do końca, ale za marzenia nie karają. Karawana jedzie dalej!

  4. Czytac wasze komentarze to istna przyjemność NIelogicznego myślenia
    Jak można powiedzić że gramy lepiej bez ciśnienia i bez celu – to właściwie o co My gramy?
    Zawsze musimy patrzeć się na siebie nie na innych
    Zawsze musimy mieć cele bo bez tego jesteśmy martwi
    Celem NIech będzie jedno WYGRANIE LIGI MISTRZÓW
    aby do tego dośjsć trezba być Przedewszystkim MISTRZEM POLSKI
    a pstre gadanie że odpadniemy a ogórkami w pierwszej rundzie to jest tak żałosne żeco niby z warzywami przegramy? gdyby w piłkę nauczyły się grać pomidory ogórki itp to na stadiony przychodziłby cały wrzywniak
    co z wami sie dzieje. Trzeba być za drużyną nawet gdy nie idzie wtedy ją ganić i ganić gdy idzie żeby nie zapomnieli
    A na koniec chwalić za sezon jak wygramy realizowaćkolejny cel. Pytanie w czym Nasz klub jest gorszy od takiego Realu Madryt ktoś powie że we wszystkim a ja odpowiem że bzdura podbnie jak oni mamy wychowanków i dobry osrodek do szkolenia młodzieży mamy reklamodawców firmowe koszulki autokar i piłkarzy. A zaraz pewnie usłyszę że wiecej pieniedzy mają i stac na lepszych piłkarzy ja odpowiem ze przepłacili bo to sa ludzie podobnie jak nasi piłkarze tez graja i tworza druzynę,. Kiedy Gornik Legia czy inne kluby dochodziły do sukcesów w Europie to jedynym mianownikiem jaki wyróżniał to była chęć zdobycia celu, mimo że dalej byliśmy ubodzy co do zachodnich druzyn, ale czy pieniadze grają na boisku ? nie grają ludzie a o tym zapominamy . a Cele sa najwazniejsze!!!
    NIech Kazdego Roku WALCZA O MISTRZA

  5. ja dziś liczę na Legię w finale i na Zagłębie żeby punktowało na czwarte miejsce, chociaż to jest prawda, samobójstwem byłoby granie w pucharach, dlatego że po naszych teraz to nie ma co liczyć o jakieś osiągnięciach i odpadną na samym poczutku, jak ktoś napisał, z ogórami, taka prawda

    • Z partizanem, w dodatku bez Starzyńskiego wtedy też mieliśmy 5 bramek dostac w Belgradzie.
      Co to za mentalnosc? Nawet jakby sie tylko jedną rundę przeszło w tych pucharach, to zbierasz punkty do rankingu (liczy się ostatnie 5 sezonow w pucharach), wtedy latowej o rozstawienie w kolejnych latach, dostajesz z 300 tysiecy euro od Uefy, dostajesz wiecej kasy z Canalu (bo konczysz lige na 4 miejscu) i tak dalej. Co bylo 2 lata temu? 2 przegrane w 2 pierwszych meczach w grupe mistrzowskiej, potem udalo sie wygrac 5 meczow, awansowac do pucharow , a tego meczu z Partizanem nikt nam nie zabierze.