fot. Mikołaj Olszewski

Margines błędu został wyczerpany w poprzedniej kolejce. Porażka w derbach z Miedzią odbiła się szerokim echem w całym środkowisku Zagłębia. Minęły dwa tygodnie i mamy idealną okazję do rehabilitacji. Do Lubina przyjeżdża Śląsk i będzie to idealna okazaja, aby wrócić na właściwe tory. Stawka tego meczu jest o wiele większa niż trzy punkty…

Poprzedni mecz…

Tak wiem, nikt z nas nie chce do tego wracać. Stało się. Zagłębie Lubin przegrało w Legnicy z Miedzią. Sama porażka oczywiście martwi. Większym problemem był jednak styl tej porażki. W oczy rzuciła się ilość przebiegniętych kilometrów i wykonanych sprintów. Dla porównania weźmy starcie 6. koljeki z Lechem. W tym meczu „Miedziowi” przebiegli ponad 119 km i wykonali 124 sprinty (bieg powyżej 25,2 km/h). W derbach z Miedzią wyglądało to o wiele gorzej. Zagłębie przebiegło zaledwie nieco ponad 108 kilmoetrów i wykonało 66 sprintów. Praktycznie dwukrotnie mniej niż w meczu z Lechem! Rozumiem, że czasami lepiej mądzrze stać i nie zawsze trzeba biegać, ale porównanie tych dwóch wartości to jest jakiś kosmos.
W swoim poprzednim meczu ze spuszczonymi głowami do szatni schodził również Śląsk. Wrocławianie przegrali na własnym stadionie z Wisłą Kraków 0:1 tracąc gola w 90. minucie meczu. Takie rozstrzegnięcia zawsze bolą najbardziej. Jakby tego mało to w akcji bramkowej Śląsk (a konkretnie Michał Chrapek) idealnie wyłożył piłkę Ondraskowi. Tym samym po siedmiu spotkaniach Śląsk ma koncie zaledwie 6 punktów.

Rehabilitacja

Przed spotkaniem trener lubinian czuje, że przed nim ważne spotkanie. Mariusz Lewandowski zapewnia, że scenariusz z Legnicy nie ma prawa się powtórzyć: -„Przez ostatnie dwa tygodnie przygotowywaliśmy się do meczu ze Śląskiem. Przeanalizowaliśmy poważne błędy, które przytrafiły nam się w meczu z Miedzią i wyciągnęliśmy wnioski. Jesteśmy dobrze przygotowani do derbów i chcemy się zrehabilitować. Nie mieliśmy wolnego po meczu z Miedzią. Było mocno i głośno. Nie był to cichy tydzień. Czasem trzeba wstrząsnąć drużyną. Odpowiedzialność musi czuć każdy. Bardzo dobrze, że mamy następne derby. Jesteśmy gotowi.
Jestem stąd. To dla mnie prestiżowe spotkanie. To, co stało się w ostatniej kolejce nie ma prawa przytrafić się ponownie.” Trener Zagłębia odniósł się również do kontuzji Alana Czerwińskiego: -„Jeden z naszych najlepszych zawodników jest poważnie kontuzjowany. Wiele piłek przechodziło przez Alana, ale mamy wariant zastępczy.”

Porażka w derbach

Porażka w derbach może być tragiczna w skutkach dla trenerów. Sytuacja obu klubów jest dość napięta. Zagłębie ma walczyć o czołowe lokaty a wahania formy nie są akceptowalne. Po meczu z Miedzią cała drużyna miała spotkanie z prezesem, na którym padło kilka, jak to się ładnie mówi, męskich słów. W mediach pojawiają się głosy, że porażka przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław może być gwoździem do trumny trenera Lewandowskiego.
Podobnie sytuacja wygląda w Śląsku. Wrocławianie mają swoje problemy. Głównym problemem wydaje się skuteczność. Śląsk tworzy sobie sytuacje, ale ich niewykorzystuje. Do tego bardzo przeciętnie gra obrona, która regularnie prezentuje rywalom bramki. Zaledwie sześć punktów w siedmiu meczach chwały nie przynosi. A dochodzą do tego absurdalne straty punktów, jak chociażby w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, gdzie Śląsk prowadził 2:0 a mimo to musiał ratować się przed porażką golem w doliczonym czasie gry z rzutu karnego.
Historia też pokazuje, że po derbowych porażkach łatwo stracić posadę. Głową za porażkę w derbach zapłacił m. in. Romuald Szukiełowicz. Śląsk przegrał wtedy przed własną publicznością 0:2. Co prawda poprowadził jeszcze wrocławian w kolejnym meczu, jednak nie uchroniło go to od utraty posady.
Bezpośrednio po meczu derbowym pracę stracił Piotr Stokowiec. Zagłębie przegrało wtedy we Wrocławiu 1:0. Po tym meczu cierpliwość włodarzy dobiegła końca i zaczęła się era Mariusza Lewandowskiego.

Problemy

Kolejną rzeczą łącząca oba klubu przed derbami są problemy kadrowe. Jak doskonale wiecie, Zagłębie będzie musiało sobie radzić bez Alana Czerwińskiego. Jak wielka to jest strata nie trzeba nikomu mówić. Jest jednak kilka opcji, aby godnie go zastąpić. O możliwych scenariuszach pisaliśmy >>>TUTAJ<<<. W tygodniu poprzedzającym mecz ze Śląskiem Adam Borkowski trenował z pierwszym zespołem. Czy Mariusz Lewandowski zdecyduję się na tego zawodnika? Dowiemy się już piątek.
Inna sprawa to zestawienie środka pola. Filip Jagiełło dopiero w środę wrócił do klubu po zgrupowaniu reprezentacji U21. W tym czasie rozegrał dwa ciężkie mecze i do końca nie wiadomo w jakiej formie fizycznej „Fifi” będzie w piątek. Patrząc na jego ostatnie mecze byłaby to spora strata, gdyby nie zagrał. Jeżeli okazałoby się, że faktycznie nie będzie gotowy w 100%, również trzeba będzie poszukać zastępstwa. Tutaj pole manewru będzie zdecydowanie większe niż na prawej obronie. Do składu mogą wskoczyć Matuszczyk, Matras, czy młodzi Pakulski, Poręba lub Żyra.
Ze swoimi problemami zmaga się również Śląsk. W tygodniu poprzedzającym mecz gruchnęła informacja, że do drużyny rezerw przesunięty zostął Arkadiusz Piech. Wersji tego wydarzenia jest kilka. Jedne media informują, że odmówił on udziału w dodatkowym treningu strzeleckim. Inna wersja mówi o tym, że zszedł do szatni z lekkim urazem stopy. Fakt jest jednak taki, że w piątek nie zagra. Pokazuje to również, że atmosfera panująca w klubie z Oporowskiej nie jest najlepsza.
W Śląsku prawdopodobnie nie zagra jeszcze inny były piłkarz Zagłębia Dorde Cotra. „Dżordż” co prawda zagrał już w sparingu z Miedzią, który miał miejsce w zeszły weekend. Nie wiadomo jednak czy 34-latek będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu.

Historia

Wraz z powrotem Śląska do najwyższej klasy rozgrywkowej wróciły starcia derbowe. Historia tych pojedynków nie jest korzystna dla Zagłębia. Derby Dolnego Śląska rozegrano 18 razy. Bilans z perspektywy „Miedziowych” jest następujący: 6 zwycięstw, 3 remisy i 9 porażek. Jednak patrząc na spotkania tylko w Lubinie sprawa wygląda o wiele lepiej. W Lubinie rozegrano 9 spotkań. Zagłębie wygrało trzy razy. Śląsk górą był tylko dwukrotonie. Warto też zaznaczyć, że szęść kolejnych spotkań na Stadionie Zagłębia kończyło się zwycięstwem gospodarzy lub remisem.

Statystyka

Przy okazji meczu ze Śląskiem warto przytoczyć kilka ciekawych statystyk. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zależność pomiędzy zdobyciem pierwszej bramki a zwycięstwem w meczu. Ten sezon pokazuje, że jeżeli „Miedziowi” jako pierwsi strzelają gola to kończą mecz z trzema punktami. Tak było czterokrotnie, wszystkie te mecze Zagłębie wygrało. W pozostałych spotkaniach ta sztuka się lubinianom nie udawała. Efekt? 0 punktów.
Pod tym względem Śląsk nie bryluje. Wrocławianie trzekrotnie prowadzili, ale tylko jeden raz udało im się wygrać (było to w pierwszym meczu przeciwko Cracovii).
Śląsk wystawia średnio najniższą jedenastkę ze wszystkich drużyn w Ekstraklasie. Średnio wzrostów podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego to nieco ponad 179 cm. Dla porównania ta średnia w Zagłębiu to 183 cm.
Kolejna kwestia to spalone. Zagłębie Lubin i Śląsk Wrocław to dwie najczęściej łapane na spalonym drużyny. „Miedziowi” na pozycji spalonej byli 26 razy. Śląsk 24 krotnie był łapany na pozycji spalonej. Jeżeli chodzi o zawodników to w szeregach lubinian prym wiedzie Filip Starzyński (7). U gości „najlepszy” jest Arkadiusz Piech (9).

Wszystkie dane pochodzą z portalu www.ekstrastats.pl

Bramkarze

Obaj bramkarze nie mają rewelacyjnego sezonu. Obaj zagrali we wszystkich meczach swoich zespołów. Obaj tylko raz zachowali czyste konto. Hładun nie stracił gola w meczu z Cracovią. Ba, w tym meczu uratował punkty dla Zagłębia. Jakub Słowik swoje czyste konto zachował w starciu z Pogonią Szczecin (0:0). Jeżeli chodzi o „%” obronionych strzałów tutaj lekka przewaga lubińskiego golkeepera. „Hładi” obronił 75% strzałów lecących w jego bramkę. Słowik zaledwie 66%. Co trzeci strzał ląduje w bramce. Zarówno Hładun, jak i Słowik dziewięc razy wyciągali piłkę z siatki.

Jak zagrać? 

Dobre pytanie. Po części już wspomniałem o tym we wcześniejszym fragmencie. Jeżeli osiągniemy podobne liczby przebiegniętych kilometrów i sprintów co w meczu z Lechem będzie nam zdecydowanie łatwiej zaskoczyć Śląsk. Luka Śląska jest na ich lewej obronie. Na tej pozycji gra Mateusz Cholewiak, który według mnie z bronieniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Lewoskrzydłowy (Robert Pich) również nie pomaga. W efekcie często i gęsto można stowrzyć sobie przewagę w tej strefie. Warto też poszukać stałego fragmentu gry. Śląsk w tym sezonie stracił już cztery gole po tym, jak rywale dogrywali z piłki stojącej. Dla porównania Zagłębie w ten sposób jeszcze gola nie straciło a zdobyło trzy gole. Podsumowując: zaangażowanie + wykorzystanie słabości rywala. Tylko tyle i aż tyle.

Po wpadce z Miedzią w Lubinie dopuszczamy do głowy tylko jeden scenariusz.

Zwycięstwo!

 

 

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

6 KOMENTARZE