fot. Mikołaj Olszewski

Zagłębie Lubin zremisowało w wyjazdowym spotkaniu z Lechią Gdańsk 3:3. Spotkanie miało niesamowity przebieg. Pierwsza połowa skończyła się rezultatem 0:3 i całą drugą część meczu byliśmy zmuszeni gonić wynik. Wszystkie trzy gole dla rywali zdobył Artur Sobiech, natomiast dla Zagłębia strzelali Bohar, Starzyński i Mareš.

Trener Mariusz Lewandowski nieco zaskoczył i zmienił taktykę na mecz z Lechią Gdańsk. Tym razem postawił na grę trzema stoperami, których wspierać mieli wahadłowi. Na taką decyzję mógł mieć wpływ stan kadrowy „Miedziowych”. Kontuzja na długie miesiące wykluczyła z gry Alana Czerwińskiego, a Jakub Tosik został zawieszony za zebrane w sezonie żółte kartki.

Swoją szansę od pierwszej minuty otrzymał zawodnik, który wpisał się na listę strzelców w derbowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Dawid Pakulski, bo o nim mowa, ustawiony został na prawej stronie bloku defensywnego w roli wahadłowego. W wyjściowej jedenastce Lewandowski postawił również na Bartosza Slisza, który w zeszłym sezonie prezentował się naprawdę obiecująco. W ataku po raz kolejny zobaczyliśmy Patryka Tuszyńskiego.

Obydwie drużyny zaczęły dość nerwowo. Widać było, że piłkarze mają świadomość wagi spotkania i faktu, iż wygrany obejmuje „fotel lidera”. Niestety Lechia objęła prowadzenie już w 8. minucie. Piłkę w nasze pole karne wrzucił Flavio Paixao, a tam z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Artur Sobiech. W 15. minucie straciliśmy drugiego gola. Źle zachował się Pakulski, który pozwolił Haraslinovi popędzić tuż przy linii końcowej. Ten dobrze wypatrzył Sobiecha, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Nie minęło jeszcze 20 minut, a Zagłębie już było podstawione pod ścianą. Co gorsza, nie było widać żadnych symptomów poprawy sytuacji.

W 25. minucie Artur Sobiech, który po raz kolejny dobrze odnalazł się tuż przed bramką, skompletował klasycznego hat tricka. Tym razem napastnik wykorzystał kiepskie zachowanie Balicia, który nie zdołał w porę wybić piłki. Dziecinne błędy w obronie rywale wykorzystywali z zimną krwią. Kompromitacja, wstyd, pogrom. Takie słowa cisnęły się na usta oglądając poczynania lubinian w pierwszej połowie. Nie zdołaliśmy stworzyć ani jednej groźnej akcji, nie wspominając już o oddaniu strzału na bramkę Kuciaka.

Mariusz Lewandowski zmienił w przerwie dwóch graczy. Dziwniela zastąpił Sirotov, natomiast za Slisza wszedł Damjan Bohar. Wróciliśmy też do nominalnego ustawienia z czwórką obrońców. Kilka minut później Sobiech po raz kolejny doszedł do strzału. Tym razem jego uderzenie główką wylądowało na poprzeczce. Zastanawiać musiało, czym zajmują się nasi środkowi obrońcy, skoro niepilnowany Sobiech bezustannie dochodził do sytuacji bramkowych.

W 61. minucie Zagłębie wreszcie odpowiedziało. Prawą stroną popędził Filip Starzyński, a następnie wycofał piłkę na szesnasty metr do Bohara. Słoweniec uderzył mocno i precyzyjnie, nie dając żadnych szans bramkarzowi Lechii.

W 69. minucie sędzia Jarosław Przybył skorzystał z systemu VAR. Jak wykazały powtórki, Błażej Augustyn zagrał piłkę ręką i arbiter musiał wskazać na „wapno”. Przed szansą na zdobycie gola kontaktowego stanął Filip Starzyński. Nasz pomocnik pewnie wykorzystał rzut karny i do asysty dołożył bramkę. Dość nieoczekiwanie wróciliśmy do gry i mieliśmy 20 minut na doprowadzenie do remisu. Coraz gorzej wyglądała też postawa Lechii.

W 81. minucie po raz kolejny konieczna była konsultacja z VAR. Sasa Balić dotknął piłkę ręką i początkowo sędzia wskazał na jedenasty metr. Dopiero po weryfikacji przyznał gospodarzom jedynie rzut wolny przed polem karnym.

W 90. minucie Zagłębie dopięło swego! Z rzutu rożnego piłkę w pole karne wstrzelił Starzyński, a w zamieszaniu pod bramką świetnie odnalazł się Mareš, który zdobył wyrównującego gola. Trzeba przyznać, że wszystkie zmiany trenera Lewandowskiego okazały się „strzałem w dziesiątkę”. Co więcej, mogliśmy ten mecz nawet wygrać. W doliczonym czasie gry przed szansą stanął Sirotov, ale jego uderzenie dobrze wybronił Kuciak. To pierwszy remis Zagłębia w sezonie.

Na pewno należy ostro skrytykować naszą postawę w pierwszej części meczu. Zagraliśmy źle, bez pomysłu, rywal dobrze wykorzystał swoje sytuacje. Z drugiej strony, w drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inne Zagłębie. Udało nam się dogonić przeciwnika i wyszarpać remis. Spotkanie z podtekstami zakończyło się podziałem punktów.

Przypomnijmy, że nasi piłkarze nie wracają po meczu bezpośrednio do Lubina. Z uwagi na środowe spotkanie PP z Huraganem Morąg podjęto decyzję o zgrupowaniu w Gniewinie. W następnej kolejce Ekstraklasy zmierzymy się z Pogonią Szczecin na własnym terenie (29 września, 18:00).

Lechia Gdańsk 3:3 Zagłębie Lubin
Sobiech (8’, 15’, 25’) – Bohar (61’), Starzyński (71’), Mareš (90’)

Lechia Gdańsk: Kuciak – Fila (81’ Nunes), Nalepa, Augustyn, Lewandowski – Kubicki, Łukasik (57’ Borysiuk), Wolski (76’ Sopoćko) – Paixao, Sobiech, Haraslin.

Zagłębie Lubin: Hładun – Pakulski, Kopacz, Guldan, Balić, Dziwniel (46’ Sirotov) – Slisz (46’ Bohar), Matuszczyk, Jagiełło, Starzyński – Tuszyński (64’ Mareš).

Żółte kartki: Lewandowski, Nalepa – Matuszczyk, Pakulski, Balić.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

26 KOMENTARZE

  1. Brawo Zagłębie ale po raz kolejny to pisze transfery muszą być przed sezonem nie w trakcie i wtedy będzie coraz lepiej zmiany na 45 minut nie wystarcza gramy od 1 minuty a najgorsze jest w tym że nie mamy prawego obrońcy i to jest nasz minus plus to że wreszcie skrzydłowi bohar i sirotov zaczeli grać tylko czego tak późno ? Bo nie przepracowali całego obozu przygotowawczego Zagłębia wczesne transfery na zimę i jedziemy na podium w ekstraklasie😁😁😁😁😁

  2. Ten mecz wymyka się wszelkim ocenom…
    Kiepski skład wyjściowy – jak można było wystawić tak naprawdę naturszczyka Pakulskiego najlepszego ostanio w Lechii Haraslina. Nie jeden pewnie zastanawial się dlaczego zmieniony został Dziwnel. Wszystko wymyka się logicznemu mysleniu.
    Ale come back cieszy. Oby to był przełomowy moment dla ZL. Mam nadzieje ze na stale w składzie zagości Bohar i Sitorov.

  3. W 1 kolejności ktoś z zarządu musi sie poważnie zastanowić czy projekt Lewandowski ma jaki kolwiek sens.
    2 połowa pokazała że tragiczna gra w 1 to w 100% wina trenera który wyszedł w ekspetymentalnym ustawieniu .

    Wejście Maresa pokazało to co wie każdy poza trenerem – Czyli że jest zawodnikiem bardziej wszechstronnym niż slamazarny Tuszynski – który jest ciągniety za uszy do wyjściowej 11 w każdy spotkaniu. Widac było u Maresa olbrzymią cheć gry i udowodnienia trenerowi swojej wartości – Jak w kolejnym meczu Lewandowski znowu zacznie z Tuszynskim to pozostaje tylko rozłożyć rece i walnąć głową w mur – Mądrzy ludzie uczą sie na błedach -amatorzy je powielają ( skreśl ) grają z >- Tuszynskim w napadzie <-

    Trener to w dalczym ciągu najsłabszy punkt tej drużyny w każdym meczu serwuje jakies nie korzystne roszady i ma problem z zestawieniem optymalnego składu ba nawet optymalnego ustawienia / taktyki.

  4. No niestety. Pierwsze o czym trzeba powiedzieć to BŁĄD trenera (na szczęście po raz kolejny je poprawił, na nieszczęście znowu wystąpiły).
    Mamy brak dwóch koni napędowych, których zamieniamy na młodych i to dwóch od razu (tak trochę przypomina mi się sytuacja z Jagiełło i Lenczykiem), ale uważam, że tu nie leży problem.
    Największy problem to nasi środkowi obrońcy. Dzisiaj Kopacz zawalił trzy bramki. Guldan (mimo jego zasłużeń – szacunek) już od dłuższego czasu gra piach, jest wolny i mało obrotny.
    Tak jak to komentatorzy prawidłowo zauważyli, mieliśmy trzech stoperów i żaden nie kryje Sobiecha.
    Dąbrowski też zniżył loty, więc trzeba szukać nowych środkowych obrońców.

    PS Stokowiec w w starym „naszym” stylu – gratulacje 🙂

  5. Niestety już dawno mówiłem że Alan to siła napędowa zespołu teraz widać jak na dłoni jego brak . Niestety Tosik Alanowi nie dorównuje a Pakulski to jest trzy klasy niżej . Prawa strona zespołu nie istnieje ciężko będzie dograć do czasu powrotu Alana. To jest tak jak trener ma pustostan zamiast mózgu teraz trzeba cierpliwie czekać na powrót Alana dajcie znać co z Alanem co z jego zdrowiem bo mieliście informować na bieżąco a jakoś ucichło.

    • Tu też masz skrót, a jak tak bardzo potrzeba ci skrótów poszczególnych bramek, to pisz do oficjalnej strony klubu, a nie masz pretensje do chłopaków którzy z własnej woli prowadzą ten fanpage, który i tak powoli się rozwija i coraz więcej informacji jest dodawanych.

  6. Lewandowski- te 3 konie trojańskie,które były na boisku wyślij do klubu Kokosa. Wojno się nimi zaopiekuje. Nie chcą renegocjować kontraktów- arivederci. Dodaj do tego Janoszkę,Dąbrowskiego i może Leciejewskiego. Już wiesz kto chce grać dla Ciebie i klubu o mistrza.Koniec płacenia za chodzenie po boisku. Czas płacić za wyniki!!! Koniec eldorado, gdy nie ma wyniku. To co ci 3 trzej zagrali w obronie to kryminał!!! Nawet komentatorzy stwierdzili,że takie wielbłądy robią poniżej 14 lat juniorzy. Prezesie czyść stajnie Augiasza do ostatniego zgniłego owoca w koszu!!! Bez litości!!! Mam nadzieję,że XII to ONI będą płakać.

  7. Ok Lewandowski robi błędy ale wyciąga wnioski i koryguje. Za Stokowca jak gra nie szła w pierwszej połowie to w drugiej było jeszcze gorzej… Przypomnijcie sobie trzymanie na siłę pana Rakowskiego w 11. Mariuszowi brakuje doświadczenia ale widać u w jego szkole że wpływa mentalnie na tych chłopaków i potrafi zmotywować. Dajcie mu czas. W tym roku będzie naprawdę dobrze zobaczycie. Stoki jak już prowadził 1:0 to obrona Częstochowy. Teraz jest chęć strzelania bramek do końca meczu. Zapytam jeszcze na kogo zamienić? Starych trenerów typu Smuda? Czy młodego typu Rumak. Nie ma u nas dobrych trenerów np. Polski Guardiola uzbierał 3 pkt do tej pory a jak się o nim gazety rozpisywały… Grajmy tak jak w 2 połowie a będzie dobrze. Tuszek tymi dwiema bramkami z początku (chyba z legią) zasłonił oczy Lewandowskiemu mam nadzieję że się ocknie i Mares wejdzie w wyjściowym składzie

    • Popieram. Nie ma nikogo lepszego do wzięcia niż Mariusz. Jeszcze zanim odszedł do Jagi to liczyłem na Mamrota, ale Stokowiec ciągle się wtedy trzymał. Lewandowski to teraz jedyny rozsądny wybór.
      Mariusz grał pod wieloma dobrymi trenerami i już z racji tego ma przewagę na różnymi probierzami i stokowcami.
      I niech gra jak najwięcej młodymi! Świata w tym sezonie nie zawojujemy, a młodzi odpala jak będą dostawać szansę na grę od początku meczu.
      I nie robić już żadnych transferów przychodzacych, tylko uzupełniać wszystkie luki chłopakami z akademii!

      • Nie bardzo rozumiem twoją wypowiedź. Świata nie zwojujemy jak i inne drużyny z Polski, ale kto normalny chce by odpuszczać jak najlepsze miejsce w tabeli kosztem wstawiania młodych i to na tym etapie sezonu ? Tym bardziej jak widać, że żadna drużyna nie jest w stanie odskoczyć i poziom kilku drużyn jest zbliżony to trzeba walczyć o jak najwyższe miejsce a nie odpuszczać i wstawiać na siłę młodych jak to było w ostatnim meczu i nie wypaliło.

        • Już tłumaczę. Nie chcę, żeby moja drużyna składała się z zagranicznych i polskich najemników. Tak jak Legia, Korona i w sumie większość ligi. Chcę widzieć zawodników wyszkolonych tutaj jak się ogrywają i stają się dobrymi piłkarzami. Żeby do tego doszło, to ci młodzi musza grać. Nawet kosztem ilus straconych punktów i nizszego miejsca w lidze. Przez wiele sezonów tłumaczyłem sobie, że młodzi muszą czekać, bo trzeba zdobywać punkty, gdy jest szansa na puchary, albo nawet cień szansy na mistrzostwo.
          I co? I nic!
          Kolejne sezony zawalone, a młodzi niewiele pograli. Dlatego teraz nie podniecam się zwycięstwem, gdy nie widzę kilku piłkarzy z akademii w skladzie. A gdy słyszę jęki: „potrzebujemy wzmocnień!”, „transfery!”, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Tyle razy już to widziałem i z jednym wyjątkiem była wielka d… Niech więc w Zagłębiu gra dużo młodych. Nawet połowa składu, bo w naszej lidze naprawdę nie trzeba wiele, żeby zrobić z juniora przeciętnego ligowego grajka. A z grona tych przeciętniaków na pewno trafi się talent na miarę Piątka, czy Jacha.