fot. S. Puciato

Zagłębie Lubin kolejny raz musiało unzać wyższość rywala. Tym razem lepsza od „Miedziowych” okazała się warszawska Legia. Tuż po meczu głos zabrali obaj trenerzy, któzy podsumowali niedzielne starcie.

Ricardo Sa Pinto (Legia Warszawa): W pierwszej połowie nie pokazaliśmy jakości, której oczekiwałem. Pomimo tego, że zdobyliśmy bramkę, nie realizowaliśmy założeń. Druga połowa również nie była doskonała, ale potrafiliśmy dłużej utrzymywać się przy piłce i tworzyć sobie okazje strzeleckie. Jestem dumny, że zagraliśmy z kilkoma nastolatkami w wyjściowym składzie. To bardzo dobra sytuacja dla klubu.
Uważam, że nasze zwycięstwo jest zasłużone, ale mogliśmy i powinniśmy wygrać zdecydowanie wyżej. Dobrze funkcjonowała nasza defensywa, która odcięła od podań zawodników Zagłębia. Oczekuję więcej od swoich zawodników, jeśli chodzi operowanie piłką.
Carlitos miał w tygodniu problemy ze stopą. Szukałem optymalnego rozwiązania, aby pomóc drużynie. Gdy Carlitos pojawił się na boisku, zaprezentował się z dobrej strony. Jestem dumny, że zagraliśmy z kilkoma nastolatkami w składzie. To bardzo dobra sytuacja dla klubu. Jeśli chodzi o Williama Remy’ego – wrócił do składu po długiej kontuzji. Wrócił również Kasper Hamalainen oraz Chris Philipps. Pracujemy, aby wszyscy zawodnicy byli przydatni w jak największym stopniu. Jestem zadowolony z występu Sandro Kulenovicia.

Ben van Dael (Zagłębie Lubin): Mieliśmy odrobinę więcej czasu, aby przygotować naszych zawodników do tego spotkania, dlatego oczekiwałem po nim więcej. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce na początku spotkania, ale nie przynosiło to efektów. Później straciliśmy bramkę po rzucie rożnym. Tworzyliśmy sobie sytuacje jak np. podanie Starzyńskiego do Tuszyńskiego, kiedy piłka poszybowała nad bramką, lub w momencie, w którym Bohar dostał zbyt lekkie podanie.
W drugiej połowie Legia była wycofana, my jednak zgubiliśmy głębię w tym meczu. Kolejny raz mieliśmy dobrą okazję – pomylili się jednak Dąbrowski czy Balić. Nie mieliśmy dziś szczęścia. Nie widziałem dziś większej różnicy pomiędzy grą Legii oraz Zagłębia. Pod koniec nasz rywal kontratakował, ale to absolutnie normalne.
Bardzo często to trener jest psychologiem drużyny. Są być może zawodnicy, którzy korzystają z takich usług. Ćwiczyliśmy na treningach ustawienie z Kopaczem na prawej obronie. Chcieliśmy mieć trójkę stałych obrońców, dlatego Balić grał bardziej z boku boiska. Uważam, że dobrze wywiązali się ze swoich zadań. Liczę na to, że Pawłowski wróci do treningów w przyszłym tygodniu. Faktycznie, brakowało nam dziś tego zawodnika.
Wiadomo, że wolałbym wygrywać. Gdy się przegrywa, ciężko czerpać przyjemność z pracy. Widzę jednak ciągły postęp w trakcie treningów. Moi zawodnicy starają się wyjść z kryzysu, to budujące. Z Koroną przegraliśmy po rzucie wolnym, dziś zabrakło nam szczęścia. Jeśli mowa o mentalności, nie widzę w tej kwestii żadnego problemu. Wciąż będziemy trenować w ten sposób ponieważ wierzę, że to przyniesie skutek.
Nie można czekać na szczęście, trzeba go szukać. Gdy drużynie idzie, piłka wpada do bramki. Być może w głowach pojawiła się blokada, ale dzięki ciężkiej pracy szczęście zacznie nam sprzyjać. Musimy pozostać spokojni, dokładnie przeanalizować zgromadzony materiał i ciężko pracować. Wierzymy w to, że to, co robimy, jest słuszne. W ostatnich minutach Legia mogła skupić się na kontrataki, my musieliśmy podjąć ryzyko.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl