fot. Mikołaj Olszewski

Runda jesienna za nami. Zagłębie miało już okazję zagrać z każdym rywalem. Efekt jest daleki od zakładanego. W najbliższą niedzielę rozpocznie się runda wiosenna. Na dzień dobry będziemy świadkami ciekawego starcia. Do Lubina przyjeżdża bowiem aktualny Mistrz Polski Legia Warszawa. Początek spotkania w niedzielę o godzinie 15:30.

Nowa runda, nowe nadzieje

To co działo się jesienią trzeba oddzielić grubą kreską. Wszystko wyglądało w miarę dobrze mniej więcej do 9. kolejki. Owszem w tym czasie zdarzały się takie porażki, o których chciałoby się jak najszybciej zapomnieć (wtopa w Legnicy), ale w większości przypadków drużyna grała dobre mecze i punktowała solidnie. Po wspomnianej 9 kolejce przyszło starcie w PP z Huraganem Morąg i wtedy wszystko runęło jak domek z kart. Jeden remis, pięć porażek, pikowanie w dół tabeli, gra nadająca się na kartofliskowe mistrzostwa świata w udawaniu gry w piłkę. Po ostatnim spotkaniu z Wisłą Kraków (zasłużona porażka 2:3) mieliśmy dwa tygodnie przerwy. Sztab szkoleniowy miał 14 dni na znalezienie rozwiązania i wyjście z kryzysu. Nowa runda może być takim bodźcem.

Defensywa

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Gra defensywna Zagłębia praktycznie nie istnieje. Starcie z Wisłą Kraków obnażyło praktycznie wszystkie braki lubinian w tej formacji. Pierwsza połowa powinna się skończyć wynikiem 0:5 albo i wyżej. Było 0:2 tylko dzięki nieskuteczności „Białej Gwiazdy” oraz dobrym interwencjom Hładuna. Po przerwie, kiedy wydawało się, że złapaliśmy drugi oddech przyszedł klops w doliczonym czasie gry. Straciliśmy gola, którego nie mieliśmy prawa stracić.
Najmniejsze pretensje można mieć do Dominika Hładuna. Cała czwórka grająca w obronie? Pewniakiem do gry jest kapitan, Lubomir Guldan. Pozostałe trzy pozycje to mam wrażenie, że są losowane przed każdym meczem. Kto wyjdzie jako drugi środkowy obrońca? Kopacz? Dąbrowski? Raczej ten drugi, który na spotkanie z Legią powinien mieć dodatkową motywację. Obsada lewej obrony? W tym sezonie wybór pomiędzy Dziwnielem a Baliciem to tak jak wybierać pomiędzy dżumą a cholerą. Sympatyczny Czarnogórzec kolekcjonuje głównie kartki. Na swoim koncie ma ich siedem. „Dziwny” nie może odnaleźć swojej formy sprzed kontuzji. W rankingu InStat Dziwniel zajmuje 23 miejsce wśród lewych obrońców i to jest realny obraz jego aktualnej formy. Na deser prawa obrona, na której z konieczności gra Kuba Tosik. Ostatnie spotkanie na boku obrony rozegrał w grudniu 2017 roku. Sześć spotkań z Tosikiem na prawej obronie to bilans 1-1-4. Jak gra to każdy widzi. Kluczowe błędy zdarzają mu się w każdym spotkaniu. Do tego „Tosiu” idzie na rekord jeżeli chodzi o ilość żółtych kartek. Dziewięć żółtych kartek w trzynastu spotkaniach. Rekord Tomasza Hajty wydaje się być zagrożony. Alternatywą jest Dawid Pakulski, który według mnie zdecydowanie więcej może dać drużynie grając w środku pola.

Środek pola

Tutaj zapewne będziemy oglądać dwóch zawodników. Adam Matuszczyk i Filip Jagiełło, bo o nich mowa, od dłuższego czasu tworzą parę środkowych pomocników. Przyznam się bez bicia, że bardzo chętnie bym rozdzielił ten duet. Od dłuższego czasu gra Matuszczyka mnie nie przekonuje. Proste straty, nie przyspiesza gry, podania do najbliższego. Matuszczyk rozegrał w Ekstraklasie 40 spotkań w barwach Zagłębia. W tym czasie popisał się dwoma asystami (z czego asysta do Sasy Balica w meczu z Arką to przypadek). Trzeba przyznać, że nawet jak na defensywnego pomocnika jest to bilans mocno przeciętny. W tym miejscu poszukałbym alternatywy.
Filip Jagiełło z pewnością wrócił ze zgrupowania młodzieżówki w świetnym humorze. Polacy pokonali na wyjeździe Portugalię a swoją sporą cegiełkę dołożył nasz pomocnik. Ostatnie jego występy, zresztą jak całego zespołu, są poniżej możliwości. To, że „Fifi” potrafi zagrać lepiej wszyscy doskonale wiemy. Mam nadzieję, że po takim sukcesie z kadrą przyjechał do Lubina, cytując klasyka „napakowany jak kabanos” i zarazi takim podejściem resztę zespołu.

Ofensywa

Tutaj też mamy niemały problem. Patryk Tuszyński ostatniego gola zdobył w meczu 6. kolejki z Lechem poznań. Licznik minut bez gola zatrzymał się na liczbie 596. W ostatnim meczu z Wisłą Kraków Tuszyński nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych ze względu na drobny uraz. Od pierwszych minut zagrał Jakub Mares, który wrócił do gry po ciężkiej kontuzji. Cała nadzieja w Filipie Starzyńskim. „Figo” zagrał w tym sezonie w trzynastu spotkaniach. Jego bilans to 6 goli i 6 asyst. Od czasu do czasu błyśnie Damjan Bohar. Podobnie zresztą jak nasz drugi skrzydłowy Bartłomiej Pawłowski. W porównaniu z defensywą formacja ta odpowiadająca za zdobywanie bramek wygląda mimo wszystko przyzwoicie.

Patent na Legię

W życiu pewne są tylko trzy rzeczy. Śmierć, podatki i to, że „Figo” strzeli gola lub zaliczy asystę w meczu z Legią. Jako zawodnik Zagłębia Starzyński ma za sobą już sześć spotkań z drużyną ze stolicy. Bilans? 3 gole i 3 asysty. Mało który rywal tak pasuje Starzyńskiemu jak Legia.
Nieźle w starciach z Legią prezentują się statystyki Jakuba Maresa. Czech w tych starciach zdobył dwa gole. Oba te trafienia przypadły na debiut Kuby w barwach Zagłębia. Tamto dramatyczne spotkanie zakończyło się jednak porażką „Miedziowych”.

Zamiana ról

Pamiętacie pierwszą kolejkę? Zagłębie jedzie na teren Mistrza Polski i spokojnie wygrywa 3:1. Nastroje w Warszawie wtedy były bardzo pesymistyczne. W Lubinie wyglądało to wręcz przeciwnie. Była euforia, był optymizm, były spore nadzieje. Minęło kilka miesięcy i drużyny zamieniły się rolami. Legia powoli dogoniła czołówkę i włączyła się do walki o tytuł. Zagłębie z tej walki się wypisało i niebezpiecznie pikuje w dół tabeli.

Zmiany

W obu drużynach zdecydowano się na zmianę na stanowisku trenera. W Lubinie jak doskonale pamiętamy Mariusza Lewandowskiego zmienił Ben van Dael. Póki co ta zmiana jednak nie przyniosła żadnej poprawy. Zagłębie tak jak przegrywało przed Holendrem, tak przegrywa nadal. W Legii Klafurica zastąpił Ricardo Sa Pinto i trzeba przyznać, że dźwignął drużynę z kryzysu i z tygodnia na tydzień widać poprawę w grze „Wojskowych”. Portugalczyk w pierwszej kolejności odbudował drużynę fizycznie a biorąc pod uwagę realia Ekstraklasy, dobre przygotowanie motoryczne to ponad połowa sukcesu.

Kontuzje

Legia od jakiegoś czasu musi się zmierzyć z jeszcze innym problemem. Mowa tutaj o kontuzjach. W starciu z Zagłębiem nie zagra reprezentant Polski Artur Jędrzejczyk, który nabawił się urazu na ostatnim zgrupowaniu. Nie zagra również Jarosław Niezgoda, który od dłuższego czasu jest kontuzjowany. Wciąż indywidualnie po mistrzostwach trenuje Michał Pazdan, który nie może wrócić do swojej optymalnej formy. Z urazem ostatnio zmagał się też Radosław Cierzniak, który wygrał rywalizację z Arkadiuszem Malarzem.
Artura Jędrzejczyka prawdopodobnie zastąpi Remy, który nie grał w piłkę od meczu z…Zagłębiem.

Historia

Tutaj też nie mam najlepszych informacji. Ostatnie mecze w Lubinie to głównie zwycięstwa gości. Ostatnie osiem spotkań w Lubinie to aż pięć zwycięstw Legii, jeden remis i tylko dwa zwycięstwa Zagłębia. Ostatni raz wygraliśmy w 2016 roku 2:0 po dwóch golach Tosika i Piątka.

Klucz do korzystnego wyniku

Najpierw wypadałoby sobie odpowiedzieć co należy uznać za korzystny wynik. W sytuacji w jakiej znajduje się Zagłębie korzystnym wynikiem wydaje się remis. Przez większość mediów taki wynik zostanie potraktowany jak niespodzianka. Małą sensacją będzie, gdy komplet punktów zostanie w Lubinie. Najważniejszą rzeczą wydaje się wyczyszczenie sfery mentalnej. Zagłębie nie może myśleć o tym co było, o nieudanej rundzie. Do meczu z Legią trzeba podejść z czystą kartą i zagrać na 120%. Do tego odpowiednia asekuracja w obronie, koncentracja i błysk z przodu mamy szansę nawet to spotkanie wygrać. Jeżeli, któryś ze wspomnianych czynników nie zadziała będziemy mieli problem.

 

 

 

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl