fot. Mikołaj Olszewski

Jest źle. Ale o tym chyba wie każdy, komu Zagłębie Lubin leży na sercu. Nie ma co się oszukiwać, w chwili obecnej gramy jedną z gorszych piłek w całej lidze. W sobotę wieczorem przed nami kolejne spotkanie Zagłębia. Tym razem „Miedziowi” udadzą się do Krakowa na starcie z Wisłą. Patrząc na ostatnie mecze wydaje się, że gorzej być nie może.

Fatalna seria

14.09.2018 roku. Tego dnia Zagłębie Lubin po raz ostatni schodziło z boiska z tarczą. Pokonaliśmy w derbowym starciu Śląsk Wrocław 4:0. Po tym meczu coś się zacięło. Przez prawie dwa miesiące lubinianie nie potrafili pokonać żadnego rywala, mimo że w tym czasie mierzyli się z III-ligowym Huraganem Morąg czy będącymi w dołku Górnikiem Zabrze i Koroną Kielce. Fatalna seria trwa. Mecz w Krakowie będzie szansą na przerwanie niekorzystnej dla nas passy. Ciężko jednak znaleźć argumenty przemawiające za „Miedziowymi”…

Dlaczego wygra Zagłębie?

Zbyt wielu argumentów przemawiających za Zagłębiem nie ma. W obronie gramy fatalnie. Tracimy gole w sytuacjach, w których nie powinniśmy. Nie potrafimy wykreować zbyt wielu szans pod bramką przeciwnika. Co zatem przemawia za podopiecznymi holenderskiego szkoleniowca? Nowy trener przepracował kolejny tydzień z drużyną. Treningi zdecydowanie różnią się od tego co drużynie proponował Mariusz Lewandowski. Dużo więcej jest zajęć taktycznych, lubinianie trenują intensywniej. Ben van Dael jest bardzo skrupulatnym szkoleniowcem i stara się eliminować każdy, nawet najmniejszy błąd.

Do kadry Zagłębia wraca Jakub Mares. O tym jaka bryndza panuje w ataku Zagłębia wie chyba każdy. Po świetnym pocżątku sezonu na dobre zablokował się Patryk Tuszyński. „Tuszek” swoją ostatnią bramkę zdobył w meczu 6. kolejki przeciwko Lechowi Poznań. Od tego momentu trwa jego posucha, jeżeli chodzi o zdobycze bramkowe. Licznik minut bez zdobytego gola zatrzymał się 596 minutach. Prawie 10 godzin… Powrót Jakuba Maresa to nadzieja na przełamanie złej passy w ataku.

Wisła będzie musiała radzić sobie bez swojego kluczowego zawodnika. W meczu z Zagłębiem nie zagra Maciej Sadlok, który w tym sezonie gra wszystko od deski do deski. 14 kolejek za nami. Obrońca Wisły rozegrał maksymalną możliwą ilość minut. Do tego 120 minut w Pucharze Polski. Daje to nam łącznie 1380 minut w tym sezonie. W sobotnim meczu nie zagra ze względu na nadmiar żółtych kartek. W meczu z Piastem Gliwice Sadlok obejrzał czwarty żółty kartonik i „Biała Gwiazda” po raz pierwszy będzie musiała sobie radzić bez swojego obrońcy.

Jeżeli analitycy Wisły równie dobrze analizują grę Zagłębia co Biuro Prasowe krakowskiego klubu to mamy spory handicap. Według oficjalnej strony Wisły Kraków w sobotnim meczu nie zagra Maciej Dąbrowski, który rzekomo jest zawieszony za nadmiar żółtych kartek. Oczywiście nie jest to prawdą. Jeżeli „Dąbek” nie zagra w Krakowie będzie to tylko i wyłącznie spowodowane decyzją trenera. Jeżeli chodzi o żółte kartki to w meczu z Koroną nasz obrońca dostał szóste napomnienie.
Druga sprawa to Dawid Pakulski. Wedle Biura Prasowego Wisły zawodnik zszedł z boiska w meczu z Koroną bo trener chciał odrobić wynik. Problem w tym, że Dawid Pakulski opuścił boisko przy stanie 0:0 ze względu na uraz.

Po meczu z Koroną Kielce pod Przodkiem miała miejsce rozmowa motywacyjna kibiców z piłkarzami. Mówiła głównie jedna strona. Efekty tej rozmowy zobaczymy właśnie w meczu z Wisłą Kraków.

Logika Ekstraklasy. No co tu dużo mówić. Ekstraklasa, „where amaizing happens”. Tylko w najlepszej lidze świata możliwa jest sytuacja, aby drużyna w kryzysie, bez większych argumentów może pojechać na teren faworyta i zdobyć tam trzy punkty w dobrym stylu. Oczywiście jest to argument z gatunku sci-fi, ale nie raz już się taki scenariusz sprawdzał.

Dlaczego wygra Wisła?

Tutaj zdecydowanie łatwiej wskazać argumenty. Mimo problemów finansowych oraz zawirowań wokół klubu Wisła gra efektownie i efektywnie. „Biała Gwiazda” impunuje ofensywną grą. Podopieczni Macieja Stolarczyka stawiają na ofensywną grę. Efektem tego jest najwięcej bramek strzelonych w całej Ekstraklasie. Sam trener Wisły wychodzi z założenia, że nawet jeżeli stracą trzy gole to sami strzelą pięć bramek.

W świetnej formie znajduje się ostatnio Jesus Imaz. Cztery ostatnie mecze to pięć bramek Hiszpana. Imaz zdobył po dwa gole z Cracovią i Legią. W meczu z Zagłębiem Sosnowiec dołożył jedno trafienie wchodząc na boisko z ławki rezerwowych. Hiszpana zatrzymał dopiero Piast Gliwice w ostatniej kolejce.

Historzycznie patrząc w Krakowie zawsze nam się grało ciężko. W ostatnich latach nastąpił co prawda przełom i potrafiliśmy wygrywać, ale były to raczej sporadyczne przypadki. Ostatnie 18 meczów w Krakowie to aż 13 zwycięstw „Białej Gwiazdy”. Zagłębie w tym czasie wygrało tylko trzy razy i dwukrotnie udało się zremisować.

Wisła nie wygrała od trzech spotkań. A stara prawda w Ekstraklasie mówi nam, że jeżeli chcesz się przełamać poczekaj na mecz z Zagłębiem Lubin. I tak jak nieco absurdalna prawidłowość w Ekstraklasy była atutem „Miedziowych”, tak tutaj mamy do czynienia z innym kuriozum. Teza ta znalazła już potwierdzenie dwukrotnie w ostatnim czasie. Weźmy pod lupę mecz z Górnikiem Zabrze. „Torcida” do meczu z Zagłębiem nie potrafiła wygrać przed własną publicznością. Ba, w każdym meczu tego sezonu Górnik tracił przynajmniej jednego gola. I co? Przyjechało Zagłębie i Górnik przełamał obie te niekorzystne statystyki. Tydzień później graliśmy z Koroną Kielce, która nie potrafiła wygrać od pucharowej porażki z Wisłą Sandomierz. I co? Korona wygrywa 1:0 rozgrywając jedną z najlepszych połówek w swoim wykonaniu w tym sezonie.

Jak to widzą bukmacherzy?

Faworytem spotkania jest Wisła Kraków. Za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo „Wiślaków” można wygrać dwa złote. Zdecydowanie mniej prawdopodobny jest remis oraz zwycięstwo „Miedziowych”. Kurs na remis to około 3.40, natomiast goła dwójka to około 3.70.

Pikujemy

Patrząc na tabelę nie wygląda to optymistycznie. Jeszcze nie tak dawno mieliśmy trzy oczka straty do lidera. Teraz ta strata wynosi już 11 punktów. Powoli zaczynamy spoglądać na drugi biegun tabeli. Nasza przewaga nad strefą spadkową zaczęła bardzo szybko topnieć. W chwili obecnej mamy 5 punktów przewagi na przedostatnim w tabeli Górnikiem Zabrze.
Patrząc na nasz najbliższy terminarz to nie wygląda to optymistycznie. W sobotę jak wiadomo gramy z Wisłą w Krakowie. Potem do Lubina przyjeżdża Legia, która w żadnym stopniu nie przypomina drużyny z początku sezonu i jedziemy na teren beniaminka z sosnowca, gdzie też łatwo nie będzie. W tych trzech najbliższych spotkaniach trzeba zdobyć jak najwięcej punktów, bo Święta w tym roku nie będą zbyt wesołe. Najbliższa okazja już w sobotę. Początek meczu o godzinie 20:30.

 

 

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

4 KOMENTARZE

  1. Drużynę jak sobie przy pompę to pan szanowny prezes Zagłębia rozwalił mentalnie i psychicznie zastraszając piłkarzy grozbami finansowymi.I chłopaków to zablokowało.Druga sprawa wiem akademia zagłębia jest oczkiem w głowie sponsora,Ale sama młodzieżą się nie wygra meczów.Powinni dojść doświadczeni i jeszcze lepsi piłkarze którzy dali by konkretna jakość i wzmocnił by konkurencję.Nie mamy niestety alternatywy z przodu w ataku,brak skrzydeł,brak kreatywnych w środku pomocy i pomocników defensywnych potrafiących odebrać piłkę i zagrać do przodu.Już nie wspomnę dziurawa obrona jak ser szwajcarski.A po za tym widać że chłopaki są fatalnie przygotowani metorycznie i fizycznie.No i oczywiście brak zawodników świetnie wyszkolonych i umiejących dryblować jeden na jeden.A pana Drożdża wywaliłbym na zbity pysk i tych którzy siada w zarządzie w klubu.Byl dobry prezes przed Sadowskim i trener Stokowiec to go się pozbyli W klubie rządzą ludzie którzy nie powinni rządzić.