Czerwona kartka zadecydowała… | Zagłębie Lubin 1:2 Cracovia

5

Zagłębie Lubin przegrało z Cracovią 1:2. Mecz układał się bardzo dobrze aż do kontrowersyjnej czerwonej kartki Dominika Hładuna, która niestety pokrzyżowała wszystkie plany. Kilka minut po niej straciliśmy dwie bramki, które okazały się kluczowe dla wyniku spotkania.

W składzie na mecz zabrakło Lubomira Guldana, którego z gry wykluczył uraz. Pod nieobecność naszego środkowego obrońcy obowiązki kapitana przejął w sobotni wieczór Filip Starzyński. Kolejną szansę po dobrym występie przeciwko Jagiellonii otrzymał Damian Oko.

W pierwszych minutach zarówno Zagłębie, jak i Cracovia starały się dość spokojnie rozgrywać swoje akcje, ale optyczna przewaga była po naszej stronie. Pierwsze zagrożenie przyszło w 11. minucie i od razu przyniosło nam bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej w powietrze wyszedł Patryk Tuszyński, który skierował piłkę pod nogi Bartosza Kopacza. Naszemu obrońcy nie pozostało nic innego jak uderzyć na bramkę Cracovii i otworzyć wynik spotkania. Dwie minuty później Jagiełło mógł podwyższyć prowadzenie, ale jego płaskie uderzenie zza pola karnego nieznacznie minęło bramkę Peskovicia.

Po strzelonej bramce obraz gry się nie zmienił. Wciąż na murawie przeważało Zagłębie, które nie pozwalało rywalom na stworzenie sobie groźnych sytuacji. W 30. minucie sprokurowaliśmy rzut wolny tuż własnym przed polem karnym. Do piłki podszedł Hernandez, ale na szczęście uderzenie trafiło w mur. W 41. minucie Tuszyński wyszedł sam na sam z bramkarzem Cracovii. Niestety strzał naszego napastnika trafił w zewnętrzną część słupka, a wydaje się, że można było wykończyć tę sytuację o wiele lepiej.

Na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem po niezłej grze. Goście nie stworzyli sobie tak naprawdę żadnej ciekawej akcji.

Pierwsze zagrożenie po przerwie przyszło w 60. minucie. Na szczęście na linii bramkowej dobrze zareagował Dominik Hładun, który pewnie chwycił piłkę. W 63. minucie doszło do dużej kontrowersji. Wychodzący z bramki Hładun tuż przed polem karnym starł się z Cabrerą, ale początkowo sędzia Jakubik pokazał zawodnikowi Cracovii żółty kartonik za symulowanie faulu. Po chwili arbiter osobiście obejrzał sytuację i zdecydował się pokazać czerwoną kartę Dominikowi Hładunowi. Trener Ben van Dael zdecydował się zdjąć Damjana Bohara, a na bramkę wszedł oczywiście Piotr Leciejewski. Uderzenie z rzutu wolnego przeleciało tuż nad poprzeczką.

Pomimo osłabienia jako pierwsi stworzyliśmy sobie bardzo dobrą okazję do podwyższenia prowadzenia. Zza pola karnego sprytny strzał oddał Filip Starzyński, a Pesković z trudem odbił piłkę na rzut rożny. W 77. minucie byliśmy o włos od straty gola. Znakomicie nogami na linii bramkowej interweniował Leciejewski, lecz niestety kilka sekund później był już bezradny i po precyzyjnym uderzeniu Hernandeza musiał wyciągać piłkę z siatki. Od tego momentu to przyjezdni zaczęli dominować na boisku.

W 82. minucie Cracovia wyszła na prowadzenie. Strzał zza pola karnego oddał Gol, a piłka odbiła się jeszcze po drodze od Dąbrowskiego i całkowicie zmyliła naszego golkipera. W zaledwie kilka minut goście odrobili całą stratę. Trzy minuty później bardzo dobrze zachował się Bartłomiej Pawłowski, który ambitną walką wywalczył sobie dobrą okazję i wyszedł jeden na jeden z bramkarzem Cracovii, niestety jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany. Kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitą sytuację stworzyli sobie też goście, ale w tym wypadku strzał również został zablokowany.

W końcowych minutach zdecydowanie przejęliśmy inicjatywę i dążyliśmy do strzelenia wyrównującego gola. Już w doliczonym czasie gry do rzutu wolnego podszedł Starzyński, ale jego uderzenie poszybowało wyraźnie ponad bramką. Szansę na trzecią bramkę miała też Cracovia, ale ostatecznie wynik już się nie zmienił.

Trzeba uczciwie przyznać, że czerwona kartka bardzo wydatnie przyczyniła się do końcowego rezultatu. Wielka szkoda, bo Cracovia nie zaprezentowała nic ciekawego i patrząc przez pryzmat całego meczu byliśmy mimo wszystko zespołem lepszym. Tym samym kończymy rok 2018 porażką. Na podsumowanie na pewno przyjdzie czas.

Zagłębie Lubin 1:2 Cracovia
Kopacz (11’) – Hernandez (77’), Dąbrowski (sam. 82’)

Zagłębie Lubin: Hładun – Kopacz, Dąbrowski, Oko, Balić – Slisz (88’ Mareš), Pawłowski, Starzyński, Jagiełło, Bohar (65’ Leciejewski) – Tuszyński (78’ Matuszczyk).

Cracovia: Pesković – Rapa, Helik, Siplak, Pestka – Gol, Strózik (41’ Cabrera), Dąbrowski, Hernandez, Wdowiak – Piszczek (60’ Dimun).

Żółte kartki: Pawłowski, Balić – Cabrera.

Czerwone kartki: Hładun.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

5 KOMENTARZE

    • Takie komentarze jak powyrzej powinny byc usowane,nic nie wnosza poza tym ze sieja zamieszanie, kolejny gosc ktory probuje cala wine za porazke zwalic na jednego pilkarza…..Co do meczu, to szkoda punktow ,bo druzyna nie grala zle, wrecz mozna powiedziec ,ze do czerwonej kartki wszystko bylo pod kontrola, szkoda bo Dominik mogl sie inaczej zachowac, obronca byl blisko ,mogl probowac opuzniac akcje I uniknac oslabienia zespolu,ale takie sytuacje beda sie zdarzac,cieszy to ze mlodzi naprawde daja rade,chodz wachania formy I bledy sa nie uniknione. Naprawde Zaglebie da sie ostatnio ogladac ,nawet po porazce nie ma co miec pretensje bo widac bylo ,ze robili wszystko co bylo w ich mocy by chociaz zremisowac. Taktycznie I mentalnie znow widac bylo postep, kiedys Pan Wojciechowski powiedzial ,ze zakala polskiej pilki sa trenerzy I naprawde tutaj PZPN powinien polozyc nacisk by ksztalcic trenerow z prawdziwego zdarzenia, bo co tutaj robi facet ktory tylko pracowal z mlodzierza widac golym okiem, jest kolosalna roznica taktyczna,mentalna i ogolnie pilkarska,widac juz jak niektorzy pilkarze odzywaja przy tym trenerze i sie rozwineli w kilka tygodni…..to sa pozytywy ,ktore napewno zaoowocuja w przyszlosci ….Wesolych Swiat po takich porazkach mozna spac spokojnie ,bo przegrac po walce i zaanarzowaniu nie jest wstyd. Brawo Zaglebie takiego Zaglebia chcemy …..a porazki t oczesc sportu tylko trzeba sie z nich uczyc w madry sposob…Wesolych Swiat

      15
      5
  1. Maciej Dąbrowski… Anemiczny, newralgiczny, przy pierwszej bramce zasłonił całkowicie spektrum widzenia Leciejewskiemu, móc bez problemu wystawić porządnie z ambicją tą nogę, żeby strzał zablokować, przy 2, sami sobie odpowiedzcie. I w każdym meczu, w którym gra, ja za każdym razem czuje, że jak jest zagrożenie pod naszą bramką to on albo nie pójdzie za piłką albo pójdzie tak, że stworzymy rywalom sytuacje lub tak jak dziś, po prostu odbije się piłka i wpadnie do naszej bramki… Ja naprawdę lubiłem jego styl gry jeszcze przed odejściem do Legii, lubił pójść środkiem bez pardonu tak jak Kopacz teraz, miał dobry przegląd pola, jego piłki za ostatniego obrońcę siały postrach. A teraz? To już piłkarska emeryturka? Panie Macieju, Pana kolega z obrony, jak i kapitan jest 4 lata starszy. I co by się nie działo, jaki by nie był zaawansowany technicznie, napier…. co mecz. Oddajcie to serducho. No serio, za te kilka czy kilkanaście tysięcy Wam się nie chce? Rozumiem, miasto, Lubin, nie ma nic ciekawego do roboty, ale jednak mentalność typu zrobić swoje, wybiegać i mielić pieniążki w sporcie jest zwykłą ignorancją. Robicie to co lubicie, więc pokażcie te 100% umiejętności. Chętnie bym przyszedł na mecz przy pełnym stadionie, ciepło, atmosfera, uśmiechnięci ludzie, bo jesteśmy z Was, piłkarze i sztabie, prezesie zadowoleni. A tak? Marazm, zrobić swoje, 10-ego na konto i mielić do końca kontraktu. I jeszcze jedno, to jest opinia bezstronnego kibica, żaden hejt, może potraktujecie to jako taką motywacje, byłoby miło zobaczyć Was po nowym roku w pełni zaangażowania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

sixteen − 3 =