fot. Mikołaj Olszewski

Nasza drużyna w końcu zwyciężyła i zdobyła trzy punkty. Przełamanie przyszło w Sosnowcu, gdzie wygraliśmy z miejscowym Zagłębiem 2:1. Oba gole strzelił Bartłomiej Pawłowski, natomiast bramkę honorową dla rywali zdobył Sanogo.

W mecz zdecydowanie lepiej weszli lubinianie. To „Miedziowi” utrzymywali się dłużej przy piłce, a gospodarze pozwalali naszym piłkarzom na spokojne konstruowanie akcji. W 10. minucie wyszliśmy na prowadzenie. Koronkową akcję wykorzystał wracający po kontuzji Bartłomiej Pawłowski, który dostał wystawioną przez Tuszyńskiego piłkę i z kilku metrów bez problemów umieścił piłkę w siatce. Nie minęły dwie pełne minuty, a Zagłębie prowadziło już 2:0! Strzelcem gola ponownie został Pawłowski. Naszego pomocnika dobrze w polu karnym wypatrzył Bohar, a ten zdołał poradzić sobie z obrońcami i sprytnym strzałem pokonał bezradnego Kudłę.

Znakomicie ułożył nam się mecz, prowadziliśmy grę, a co najważniejsze – zdobyliśmy szybkie bramki, które pozwoliły nam przejąć kontrolę nad spotkaniem. Chwilę później żółtą kartkę otrzymał Balić, który tym samym wykluczył się z gry w następnej kolejce. W 27. minucie prawą stroną popędził Pawłowski i dograł piłkę w pole karne, ale Bohar nie wykorzystał kapitalnej okazji do strzelenia trzeciego gola. Słoweniec nieskutecznie próbował przelobować Kudłę. Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, przez co w środku pola zrobiło się sporo wolnej przestrzeni. Niestety nie zdołaliśmy wykorzystać żadnego stworzonego kontrataku.

W 31. minucie Sanogo mógł strzelić gola kontaktowego. Piłka dosyć przypadkowo trafiła pod nogi francuskiego napastnika, ale dobrze zachował Hładun, który zdołał złapać futbolówkę. Dwie minuty później Sanogo nie dał już szans naszemu golkiperowi. Rosły napastnik dobrze zachował się w naszym polu karnym po wrzutce Szymona Pawłowskiego, świetnie złożył się do woleja i huknął pod poprzeczkę. Od tego momentu to gospodarze przejęli inicjatywę. Największy problem mieliśmy z prawej strony defensywy. W 43. minucie rewelacyjną interwencją popisał się Dominik Hładun. Nasz bramkarz wyciągnął się jak struna i zdołał odbić piłkę uderzoną przez Udovicica. Całkowicie zaspała w tej sytuacji nasza obrona, która zbyt łatwo dała się ograć i „rozklepać”.

Wraz z początkiem drugiej połowy próbowaliśmy ponownie przejąć kontrolę nad meczem, ale to zawodnicy Zagłębia Sosnowiec tworzyli sobie groźniejsze sytuacji. W 57. minucie gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania. Po raz kolejny mieliśmy problem po stałym fragmencie gry. Tym razem piłkę udało się wybić dopiero z linii bramkowej. Niepotrzebnie oddaliśmy rywalom inicjatywę, a to z każdą minutą tylko ich napędzało. Żółtą kartkę otrzymał również Filip Starzyński i on także będzie pauzować w meczu z Piastem Gliwice.

Na kolejną ciekawą akcję w meczu czekaliśmy aż do 83. minuty. Tym razem zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, ale ostatecznie nie udało nam się oddać strzału. Chwilę później stuprocentowej szansy nie wykorzystał Jakub Mareš, który nie zdołał pokonać Kudły w sytuacji sam na sam.

Druga połowa była zdecydowanie nudniejsza, ale udało się dowieźć prowadzenie do końca. Momentami niepotrzebnie oddawaliśmy inicjatywę, ale po tylu meczach bez zwycięstwa najważniejsza jest wygrana. Na pewno cieszy, że po czterech porażkach z rzędu sięgnęliśmy po komplet punktów.

W następnej kolejce podejmiemy na własnym boisku Piast Gliwice. Spotkanie odbędzie się 7 grudnia (godz. 18:00).

Zagłębie Sosnowiec 1:2 Zagłębie Lubin
Sanogo (33’) – Pawłowski (10’, 12’)

Zagłębie Sosnowiec: Kudła – Heinloth (75’ Babiarz), Jędrych, Cichocki, Mraz – Banasiak, Vokić (22’ Udovicić), Wrzesiński, Pawłowski, Cristóvao (93’ Rzonca) – Sanogo.

Zagłębie Lubin: Hładun – Kopacz, Dąbrowski, Guldan, Balić – Slisz, Jagiełło (82’ Mareš), Starzyński, Pawłowski (75’ Matras), Bohar (96’ Moneta) – Tuszyński.

Żółte kartki: Mraz, Jędrych – Balić, Slisz, Dąbrowski, Starzyński.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

5 KOMENTARZE

  1. Z cieawoscia czekalem na ten mecz. Najbardziej czekalem na to w,ktorym kierunku podaza druzyna. Musze powiedziec ze milo sie ogladalo pierwsza polowe pierwszej polowy meczu. Widac ,jaka przepasc jest pomiedzy polskimi trenerami a gosciem ,ktory zajowal sie dotychczas tylko mlodzieza..W koncu byly proby zagran prostopadlych otwierajacych droge do bramki ,w koncu biegamy madrzej, w koncu jak wychodzimy z kontra to jest to robione szybciej, w koncu zaczelismy grac szybciej na jeden kontakt przez co w koncu zaczelismy stwarzac sytuacje….Brawo chlopaki i brawo sztab szkoleniowy…Druga polowa rozczarowala to fakt ,ale nie ma sie co dziwic bo gdzies tam w glowach pewnie wkradl sie strach ,ze znow mozemy wrocic bez punktow do tego glupia (ktora to juz z kolei) kartka Balica, nie wiem dalej co ten gosc robi w pierwszej druzynie.I pewnie swiadomosc tego ze gosc znowu moze bedzie chcial kogos polamac 50 metrow od bramki i dostanie czerwo…..czemu nie gra Dziwniel….Podobal mi sie Slisz, bardzo fajnie chlopak zagral, powinnismy mocniej na niego stawiac….poza tym na wyroznienie zasluguje caly zespol,bo widac ze mentalnie zaczynaja wygladac lepiej i o to chodzi panowie…Fajnie takze ze Hladun szybko radzi sobie z niepowodzeniami i znow dzisiaj byl w formie….Za malo daje dla mnie Stazynski ,gosc gra ponizej tego co potrafi ,jako lider powinien wiecej wnosic…..Czekamy na nastepny mecz, gdzies tam swiatelko w tunelu sie zapalilo,wierze ,ze bedzie lepiej….

    15
    2
    • Zgadzam się. Najważniejsze były 3 pkt i było to widać. Ja przede wszystkim widziałem różnice klas pomiędzy drużynami i jedyne co mogę zarzucić to że chłopaki poczuli się za pewnie i mogło się to źle skończyć.
      Jednak BRAWO! byle było LEPIEJ!

      8
      1
  2. Bardzo dobre spostrzeżenie.
    Trener młodzieży z zagranicy potrafi w Ekstraklapie rozpykać zespół który walczy wszystkimi metodami o pozostanie w lidze… z Legią to też ZL było drużyną która trzymała się piłki…

    A ja taki off top:
    Przypominam Lubińskich specjalistów
    https://mkszaglebie.pl/2018/10/papszun-nie-dla-zaglebia/

    – Od tego momentu Papszun wygrał 7 meczy z rzędu z Rakowem przy tym wywalił LP z Pucharów 🙂
    – Natomiast Nawałka został najbardziej przepłaconym trenerem PL ligi 🙂 i wczoraj z Cracovia cudu nie zdziałał.

    Może jednak trochę zaufania dla poczynania zarządu powinniśmy mieć… wszyscy czekają na nowego trenera a co się stanie jak Ben wygra z Piastem? i np. remis w Białym i wygrana z Cracovią?
    Sam Ben w wywiadach twierdził że w na pozycji trenera jest do końca roku.

    Mimo wszystko brawo!

    11
    1