fot. Mikołaj Olszewski

Zagłębie Lubin wreszcie wygrało. Ostatnimi czasy rzadko mieliśmy okazję, aby napisać takie zdanie. Tak jednak się stało w Sosnowcu. Patrząc szczególnie na pierwszą połowę było to zwycięstwo zasłużone, bo najzwyczajniej w świecie „Miedziowi” zdominowali rywala. W piątkowy wieczór trzeba pójść za ciosem. Do Lubina przyjeżdża Piast, który również ma apetyt na komplet punktów. Zapowiada się ciekawe piłkarskie widowisko.

Powiało optymizmem

Najważniejszym celem w poprzedniej kolejce było zwycięstwo. To się udało zrealizować. Na uwagę jednak zasługuje gra „Miedziowych”. Szczególnie w pierwszej połowie wyglądała ona dobrze. Lubinianie kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i raz po raz punktowali rywali. Zabrakło jedynie „kropki nad i” w sytuacji Damjana Bohara. Ten czas, kiedy Zagłebie prezentuje się na boisku dobrze jest z meczu na mecz dłuższy. Krótkie fragmenty z Koroną i Pogonią, początek drugiej połowy z Legią a teraz pół godziny z Sosnowcem. Jasne, to wciąż tylko beniaminek Ekstraklasy, który jest czerwoną latarnią ligi. Ale z tym właśnie beniaminkiem problemy miał chociażby Piast Gliwice, który nie potrafił wygrać przed własną publicznością.

Krok za podium

Właśnie w tym miejscu znajduje się Piast Gliwice. „Piastunki” aktualnie plasują się na czwartej pozycji ze stratą dwóch punktów do ligowego podium. Można śmiało powiedzieć, że podopieczni Waldemara Fornalika są jednym z większych pozytywnych zaskoczeń tego sezonu. Niewielu bowiem się spodziewało, że po 17 kolejkach Piast będzie tam gdzie jest. Tak świetna lokata to przede wszystkim bilans na własnym boisku. Na stadionie przy ul. Okrzei Piast zdobył aż 20 punktów (tyle ile Zagłębie zgromadziło w całym sezonie) ponosząc zaledwie jedną porażkę…

Szansa Zagłębia

…i tu właśnie pojawia się szansa dla Zagłębia. Piast u siebie a Piast na wyjazdach to zdecydowanie dwie różne drużyny. W delegacji gliwiczanie potrafili wygrać tylko dwukrotnie w ośmiu spotkaniach. Komplet punktów zdobyli tylko na początku sezonu: w Sosnowcu i w Szczecinie. Ostatnia wyjazdowa wygrana miała miejsce w połowie wakacji (30.07.2018). Trzeba przyznać, że to szmat czasu.

Wykartkowani

Zagłębie do tego spotkania przystąpi osłabione. Zabraknie dwóch zawodników, którzy muszą pauzować za nadmiar żółtych kartek. W piątkowym meczu na boisku nie zobaczymy Sasy Balicia, który w Sosnowcu zobaczył swoją 8 już żółtą kartkę w sezonie. W jego miejsce zapewne zagra Daniel Dziwniel. Dla „Dziwnego” będzie to kolejna szansa, aby wreszcie zagrać dobre spotkanie. Bo tak z ręką na sercu, pamiętacie ostatni dobry mecz Daniela w barwach Zagłębia? No właśnie, ja też nie.
Druga absencja wydaje się o wiele bardziej poważna. Filip Starzyński obejrzał swoją czwartą żółtą kartkę i również nie zagra w piątek. To będzie prawdziwy test dla linii środkowej „Miedziowych”. W tym sezonie bez „Figo” Zagłębie musiało sobie radzić trzykrotnie. Wszystkie te mecze lubinianie przegrali…

Szansa dla dublerów

Swoją szansę otrzyma Daniel Dziwniel o czym wspomniałem kilka zdań wyżej. Pytanie kto zagra w miejsce Starzyńskiego? Tutaj jest dużo większa niewiadoma. Kandydatów jest przynajmniej kilku. Ja ze swojej strony mam dwie kandydatury. Opcja nr 1 to Damjan Bohar. To, że Słoweniec potrafi grać w środku pola pokazał w swoim debiucie, gdzie świetnie obsługiwał partnerów prostopadłymi podaniami. Opcja nr 2 to Dawid Pakulski. „Paka” wreszcie miałby szansę zagrać na swojej pozycji a nie gdzieś przy linii bocznej. W drużynach młodzieżowych i rezerwach prezentował się bardzo dobrze w środku pola.
A że swoją szanśe można ywkorzystać pokazał chociażby Bartosz Slisz, przez wielu okrzyknięty najlepszym zawodnikiem poprzedniego meczu. Trzeba przyznać, że Bartek zagrał świetne zawody i powinien utrzymać miejsce w składzie.

Jest tylko jedna rzecz, której się obawiam. Jeżeli w środku pola wyjdziemy bez zawodnika kreatywnego z parciem do przodu. Wtedy będziemy zmuszeni grać długimi podaniami a w powietrzu łatwo nie będzie.

Krótki odpoczynek

Gliwiczanie mieli o jeden dzień mniej na odpoczynek przed tym meczem. Piast swoje spotkanie rozegrał w poniedziałek. Cztery dni na dojście do pełni sił. Na zachodzie to niby nic nadzwyczajnego, w realiach Ekstraklasy to jednak może mieć znaczenie. Oczywiście nie twierdzę, że tak też będzie i tym razem.

Uwaga na

Uwaga na Joela Valencię. Ten dynamiczny skrzydłowy już nie raz zalazł za skórę „Miedziowym”. Ekwadorczyk przeciwko Zagłębiu zagrał trzykrotnie. Jego bilans to dwa gole i jedna asysta. Szczególnie w pamięci zapadł mi jego występ w Lubinie. Mecz zakończył się wynikiem 2:2 a z tym dynamicznym skrzydłowym nie radzili sobie nasi zawodnicy. W końcówce strzelił gola dającego Piastowi remis. Ale przez całe spotkanie stanowił zagrożenie dla lubińskiej defensywy. W meczu 3. kolejki również zdobył gola przeciwko Zagłębiu.

Wygrać u siebie

Wygraliśmy na wyjeździe, wciąż jednak czekamy na zwycięstwo na Stadionie Zagłębia. Tutaj licznik się nie zatrzymał. W tym momencie to juz 84 dni od ostatniego zwycięstwa przed własną publicznością. Mecz z Piastem to będzie przedostatnia okazja, aby przełamać tą passę w tym roku kalendarzowym (22 grudnia zagramy jeszcze z Cracovią). Wszyscy w Lubinie czekają na przełamanie tej serii. Tym bardziej, że mamy okres „Barbórkowy” i spora część kibiców Zagłębia świętuje. Idealnym prezentem dla górników będą trzy punkty z Piastem!

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

1 KOMENTARZ