W pierwszym meczu rundy wiosennej Zagłębie Lubin pokonało Lecha Poznań 2:1. Mecz mógł się podobać, Zagłębie wyglądało na drużynę dojrzałą i dobrze przygotowaną. Spotkanie było naprawdę szalone, a kibice zobaczyli m. in. niewykorzystany rzut karny i gola samobójczego. Najważniejsze jednak, że zdobyliśmy zasłużone punkty i pokonaliśmy „Kolejorza”.

Spotkanie zostało poprzedzone minutą ciszy. Pierwsze minuty należały do Zagłębia, które lepiej weszło w mecz. Nasz zespół lepiej operował piłką i częściej utrzymywał się na połowie  Lecha. Jeden z pierwszych wywalczonych przez nas rzutów rożnych przyniósł małe zamieszanie i nieporozumienie między obrońcami Lecha a Buriciem, jednak nie udało nam się wykorzystać sytuacji. Chwilę później gorąco zrobiło się pod naszą bramką. Makuszewski wstrzelił futbolówkę wzdłuż bramki, ale nasi obrońcy wybili piłkę. W 15. minucie gospodarze jako pierwsi stworzyli sobie dogodną okazję do otworzenia wyniku. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Tiba, a tam najwyżej wyskoczył De Marco. Jego uderzenie głową poszybowało jednak nad bramką.

W 38. minucie Lech miał kapitalną okazję do wyjścia na prowadzenie. De Marco zagrał tuż przed bramkę, a tam Maciej Makuszewski jedynie musnął piłkę głową i nie zdołał skierować jej do siatki z najbliższej odległości. Chwilę później ponownie zrobiło się bardzo groźnie. Po rzucie rożnym głową uderzał De Marco, ale dobrze na linii bramkowej interweniował Forenc.

Dwie minuty później odpowiedziało Zagłębie. W pole karne z boku boiska wszedł Pawłowski i mocnym strzałem próbował umieścić piłkę pod poprzeczkę, ale nie trafił w światło bramki. Jeszcze lepszą okazję miał kilkadziesiąt sekund później Tuszyński, który niestety nie zdołał odpowiednio przystawić głowy.

W pierwszej połowie to Zagłębie wyglądało lepiej, prezentowaliśmy większą kulturę gry i większy spokój w rozegraniu. Paradoksalnie to Lech tworzył groźniejsze okazje do zdobycia gola. Mimo wszystko, pierwsza część spotkania mogła napawać optymizmem.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie. Zagłębie co chwilę tworzyło dynamiczne akcje. W 59. minucie byliśmy niezwykle blisko gola. Kapitalnie lewą stroną przedarł się Balić, który wstrzelił piłkę w pole karne Lecha. Tam zdołał zgrać ją do Pawłowskiego Patryk Tuszyński. Po strzale naszego pomocnika piłka odbiła się od poprzeczki, spadła na linię i wróciła na pole gry. Powtórki pokazały, że prawdopodobnie nie przeszła ona całym obwodem linii bramkowej. W 63. minucie mierzonym strzałem zza pola karnego popisał się Gajos, ale Forenc znakomicie interweniował i odbił piłkę do boku.

Trzy minuty później Lech Poznań wyszedł na prowadzenie. Płaski strzał zza pola karnego oddał Tiba, piłka odbiła się od słupka, a później pechowo od pleców naszego golkipera. Pierwszy dopadł do niej Gytkjaer i bez problemów umieścił futbolówkę w bramce. W 69. minucie znowu mieliśmy ogromnego pecha. Z prawej strony w pole karne Lecha wbiegł Pawłowski i mocno uderzył na bramkę Buricia. Uderzenie naszego pomocnika sparował na słupek bramkarz Lecha. Chwilę później kiks Forenca próbował wykorzystać Gytkjaer, ale nieczysto trafił w piłkę. Z drugiej strony boiska do wyrównania mógł kilkadziesiąt sekund później doprowadzić Starzyński, ale jego uderzenie zmierzające pod okienko odbił Burić.

Niemal każda akcja w drugiej połowie przynosiła zagrożenie pod bramką, mecz naprawdę mógł się podobać. W 75. minucie ponownie prawą stroną przedarł się Bartłomiej Pawłowski, wstrzelił piłkę przed bramkę, tam doszło do nieporozumienia Buricia z obrońcami, piłka odbiła się od Starzyńskiego i wpadła do bramki.

W 80. minucie ponownie kapitalną indywidualną akcją popisał się Pawłowski, który „nawinął” w polu karnym Janickiego i wyszedł sam na sam z bramkarzem Lecha. Niestety jego strzał został obroniony. Pięć minut później doszło do kontrowersji w polu karnym gospodarzy z udziałem naszego skrzydłowego. Po wideoweryfikacji sędzia Kwiatkowski podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Filip Starzyński. Precyzyjny strzał „Figo” zdołał jednak obronić Burić.

W ostatniej minucie doliczonego czasu gry udało nam się zdobyć gola! Po rzucie rożnym ekwilibrystycznie piłkę piętą zgrał Maciej Dąbrowski, który pojawił się na boisku dosłownie kilka minut wcześniej, a w polu karnym fatalnie interweniował Vujadinović, który głową skierował piłkę do swojej bramki. Chwilę później arbiter zagwizdał po raz ostatni.

Z Poznania wywozimy bardzo cenne zwycięstwo i trzy punkty. Zaprezentowaliśmy się z dobrej strony i zasłużyliśmy na punkty. Oby to zwycięstwo było zapowiedzią marszu w górę tabeli.

W przyszłej kolejce zmierzymy się na własnym terenie z Miedzią Legnica (17 lutego, 15:30). Nie ma lepszej reklamy niż taki mecz, jak przeciwko Lechowi. Widzimy się na stadionie!

Lech Poznań 1:2 Zagłębie Lubin
Gytkjaer (66’) – Starzyński (75’), Vujdadinović (94’ sam.)

Lech Poznań: Burić – Janicki, Rogne, Vujadinović, De Marco – Makuszewski (83’ Klupś), Gajos, Tiba, Jóźwiak (70’ Jevtić), Amaral – Gytkjaer (84’ Zhamaletdinov).

Zagłębie Lubin: Forenc – Kopacz, Guldan, Oko, Balić (85’ Dąbrowski) – Slisz, Starzyński, Jagiełło, Pawłowski, Bohar (92’ Sirotov) – Tuszyński (87’ Mareš).

Żółte kartki: Kopacz, Slisz – Janicki.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

4 KOMENTARZE

  1. Świetny mecz!
    Boje się pomyśleć co by się działo gdybyśmy mieli prawdziwą 9.

    Największy plus dziś to cała drużyna, w tym meczu było wszystko!

    – Świetny Starzyński który nie strzela karnego 🙂
    – Świetny Pawłowski który nie poddaje 🙂
    – Balic który przechodzi sam siebie.
    – Bohar który nadaje już na stałym super poziomie.
    – Profesor Oko i który ma opiekę doświadczonego Guldana.
    – Pan piłkarz Jagiełło
    – Forenc ładnie broni ale też mógł zwalić mecz
    – Reszta która biega po boisku (I nie biega bez sensu), walczy o każdą piłkę!

    I na to wszystko patrzy Holender którego wcale nie dziwi to co się dzieje na boisku!

    Oglądałem Miedzianke, oglądałem Nas. Jestem spokojny. Będzie rewanż!

    BRAWO!

    Brawo!!!!!!

    19
    1
  2. Nie chce się za bardzo ekscytować, bo podekscytowany byłem też po pierwszej kolejce tego sezonu i wygranym meczu z Legia 1:3. Ale ciężko nie zauważyć, że pod okiem BvD gramy oryginalną piłkę – mamy swój styl. Byliśmy lepsi od Lecha w każdym aspekcie, każdy nasz piłkarz był lepszy. Oby tak dalej widać, że to jak gramy jest warsztatem trenerskim, a nie czystym przypadkiem.

    16
  3. Świetny mecz.Oby tak dalej .W poniedziałek idę po karnet :).A tak na marginesie…..jak przegrywamy to ze 40-tu płaczków wylewa tu swoje frustracje……czasem z nieskrywaną satysfakcją,a jak jest wygrana i to w świetnym stylu to cisza

    8
    1