Wisła bez szans! | Zagłębie Lubin 3:1 Wisła Kraków

3
fot. Mikołaj Olszewski

W ostatnim meczu rundy zasadniczej Zagłębie pokonało Wisłę Kraków 3:1. Tym samym pokazaliśmy, że walczymy do końca i nie odpuszczamy nikomu nawet pomimo zapewnionej górnej ósemki. To już siódmy bez porażki, a nasze zwycięstwo zamknęło Wiśle drogę do grupy mistrzowskiej.

Pierwszą groźną okazję stworzyliśmy 12. minucie. Na czystą pozycję wyszedł Damjan Bohar, ale w ostatniej chwili został dogoniony przez jednego z obrońców. Trzy minuty później wyszliśmy na prowadzenie! Z lewej strony pokazał się wbiegający w pole karne Balić, który będąc w dobrej sytuacji zdecydował się na uderzenie. Z nieudanego strzału wyszło świetne dogranie i znajdujący się kilka metrów przed bramką Tuszyński umieścił piłkę w siatce. Chwilę później Wisła mogła odpowiedzieć i doprowadzić do wyrównania, ale Kolar zbyt długo zwlekał i został zablokowany.

W 27. minucie prowadziliśmy już 2:0! Nasi zawodnicy znakomicie rozprowadzili kontratak i dobre dogranie tuż przed bramkę wykorzystał Filip Jagiełło. Co prawda nasz pomocnik został lekko wyrzucony poza światło bramki, ale zachował się bardzo inteligentnie i nabił biegnącego Sławomira Peszkę. Dwa gole różnicy oddawały naszą przewagę. Zagłębie w pierwszej połowie imponowało płynnym przejściem do szybkiego kontrataku i spokojem w rozegraniu piłki. Podobnie jak po pierwszym golu, rywale mieli szansę odpowiedzieć kilkadziesiąt sekund po drugiej straconej bramce. I tym razem nasi obrońcy dobrze interweniowali w porę blokując strzał Drzazgi.

Na chwilę przez zakończeniem pierwszej części meczu strzeliliśmy trzeciego gola, lecz arbiter uznał, że Balić znajdował się na pozycji spalonej. Powtórki pokazały, że była to kontrowersyjna decyzja, ale w sobotę na lubińskim stadionie nie było systemu VAR. Chwilę wcześniej bardzo bliski pięknego gola był Bartłomiej Pawłowski, który uderzał wolejem po dośrodkowaniu Starzyńskiego. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, spadła na linię bramkową i wróciła na pole gry. Wielka szkoda, bo mógłby to być nawet gol sezonu.

Druga połowa rozpoczęła się od zmiany w szeregach Zagłębia. W miejsce kontuzjowanego Jagiełły na boisku pojawił się Dawid Pakulski. W 52. minucie Wisła zdobyła bramkę kontaktową. Savićević zbyt łatwo poradził sobie z trzema naszymi piłkarzami i wrzucił piłkę idealnie na głowę Błaszczykowskiego, któremu nie pozostało nic innego jak z najbliższej odległości umieścić piłkę głową w siatce. Chwilę później spotkanie zostało na kilka minut przerwane z powodu rzucenia przez naszych fanów serpentyn na boisko oraz odpalenia rac. Wisła zaczynała sobie poczynać coraz lepiej, a my zdecydowaliśmy się ograniczać głównie do kontrataków.

W 75. minucie byliśmy bardzo blisko trzeciego gola. Koronkową akcję strzałem wykończył jeden z naszych piłkarzy, ale dobrze interweniował Lis. Chwilę później po strzale Pawłowskiego bramkarz Wisły ponownie stanął na wysokości, lecz przy dobitce Patryka Tuszyńskiego był już bez szans. W 80. minucie Starzyński ładnie podkręcił futbolówkę, jednak tym razem Lis zdołał sparować piłkę na słupek. Trzeci gol ewidentnie podciął skrzydła Wiśle, do końca meczu kontrolowaliśmy wydarzenia boiskowe.

Jeśli podtrzymamy taką passę i grę, to możemy naprawdę namieszać w górnej części tabeli i sprawić niespodziankę. Na pewno duża w tym zasługa naszego szkoleniowca, który w pewnym momencie zdołał dźwignąć drużynę i odmienić oblicze Zagłębia.

Zagłębie Lubin 3:1 Wisła Kraków
Tuszyński (15’, 77’), Peszko (sam. 27’) – Błaszczykowski (52’)

Zagłębie Lubin: Forenc – Kopacz, Guldan, Dąbrowski, Balić – Tosik, Starzyński, Jagiełlo (50’ Pakulski), Pawłowski (78’ Czerwiński), Bohar – Tuszyński (92’ Mucha).

Wisła Kraków: Lis – Burliga, Klemenz (21’ Palcić), Sadlok (82’ Boguski), Pietrzak – Basha, Savićević, Drzazga, Błaszczykowski, Peszko (74’ Brożek) – Kolar.

Żółte kartki: Guldan, Mucha – Klemenz, Burliga, Basha, Sadlok.

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

3 KOMENTARZE