Bartosz Białek: Chcę się rozwijać i w przyszłości zagrać w topowym klubie

0
fot. akademiakghm.com

Zapraszamy na wywiad z młodym napastnikiem Zagłębia Lubin – Bartoszem Białkiem. Piłkarz w oczekiwaniu na swój debiut w pierwszym składzie zalicza inny – udzielając nam swojego pierwszego wywiadu w karierze.

Krzysztof Kuchczyński: Zanim zaczniemy część oficjalną, chciałem Cię zapytać o Twoje wrażenia z prawdopodobnie meczu sezonu: derbów Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 4:4. Jak Ci się mecz podobał, jakie odczucia?

Bartosz Białek: Ten mecz na pewno był najlepszy dla kibiców, ponieważ padło tam aż osiem goli. Ja osobiście oglądałem tylko drugą połowę, gdyż wracałem ze swojego meczu. Na pewno ozdobą meczu były bramki, ale też mecz sam w sobie trzymał do końca w napięciu. Szkoda tylko, że nie udało się wywieźć 3 punktów z Wrocławia.

Ok, mały wstęp mamy za sobą. Kim jest więc Bartosz Białek? Przybliż nam swoją osobę.

Urodziłem się 11 listopada 2001r. w Brzegu w województwie opolskim. Mam dwie siostry: Patrycję i Kingę, a także starszego brata Adriana. Mierzę 191 cm i ważę 84 kg. Gram na pozycji numer 9 (napastnik), ale występuję też na pozycji numer 10 (ofensywny pomocnik). To chyba najważniejsze rzeczy.

Jak przebiegała Twoja kariera zanim trafiłeś do Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie?

Granie w piłkę zaszczepiłem we mnie tata. Początkowo zaczynałem grać na podwórku przed blokiem i to tam szybko pokochałem piłkę, dlatego zacząłem chodzić z tatą na prawdziwe boisko. Moim szczęściem było to, że brat też chciał grać i mogliśmy trenować razem. Tylko ja byłem inny, bo nie chciałem ćwiczyć podstawowych elementów piłkarskich, które pokazywał nam tata. Mówiłem, że nie będę tego robił i wracam do domu. Chowałem się za drzewem i płakałem (śmiech). Fochy szybko jednak mijały. Wracałem i robiłem to co było trzeba. Teraz dziękuję tacie, bo jestem dobry w tych elementach. Jeśli chodzi o pierwszy klub piłkarski, to tutaj duży wpływ miała moja mama, z która poszedłem na pierwszy trening. Tam szybko zostałem wyróżniony – kopnąłem najwyżej i najdalej piłkę ze wszystkich dzieci, za co dostałem nawet dyplom (śmiech). Wtedy można powiedzieć, że zostałem zawodnikiem Stali Brzeg, w której spędziłem kilka lat. Pamiętam jeden z turniejów o Puchar Tymbarku, w którym graliśmy w finale, występowałem tam jako prawy obrońca i fajnie mi wtedy szło. Myślałem, że zostanę już na tej pozycji, ale jak w 2013 roku przechodziłem do MKS-u Oława, wszystko się zmieniło. Stałem się zawodnikiem ofensywnym i ta zmiana bardzo mi się podobała. Spędziłem w Oławie około 3-4 lat i uważam, że był to bardzo fajny czas i dużo się tam nauczyłem.

Jak trafiłeś do akademii?

Będąc zawodnikiem MKS Oława grałem przeciwko Zagłębiu i to tam się pokazałem. Klub zaczął się interesować i zaprosił mnie na turniej. Trenerami wtedy byli Janusz Stańczyk i Grzegorz Grzelka, których bardzo polubiłem. Chłopaki z Lubina też byli w porządku, dlatego bardzo chciałem tam przejść i już rok później, w 2014 roku zostałem zawodnikiem Zagłębia. Jeśli chodzi o cały transfer, to duży wpływ miał Pan Jacek Jurkiewicz, który rozmawiał z mamą i przekazał mi dużo informacji na temat klubu.

Jakie aspekty piłkarskie akademia pomogła Ci rozwinąć lub odkryć?

W Lubinie już na pierwszych treningach dużo się nauczyłem, bo prawie wszystkie ćwiczenia były nowością. Najbardziej jednak lubiłem treningi na pozycjach, które prowadził trener Enkeleid Dobi, wtedy zobaczyłem co można zrobić z piłką. Wiedziałem, że po takich treningach idę do przodu. W głowie mam też ćwiczenia techniczne z trenerem Stanisławem Kwiatkowskim, które bardzo wyczerpywały, ale dużo pomagały.

Z kim miałeś lub masz najlepszy kontakt w trakcie pobytu w akademii?

Z wszystkimi kolegami w drużynie staram się trzymać sztamę, ale jeśli chodzi o takiego kolegę z którym najlepiej się dogaduję, to Patryk Maciejewski. Poznaliśmy się na kadrze wojewódzkiej i od razu się zakolegowaliśmy. Jest bardzo szczery i ma niesamowite poczucie humoru. Poza nim mam też bardzo dobry kontakt z Kacprem Laskowskim, Michałem Bogaczem i Dawidem Dawidziakiem.

Kiedy dowiedziałeś się, że zostałeś włączony do pierwszego składu Zagłębia Lubin? Dostawałeś wcześniej jakieś sygnały, że może to nastąpić?

22 sierpnia zadzwonił do mnie trener Adam Buczek i powiedział, że jutro trenuję z pierwszą drużyną. Pamiętam, że grałem wtedy w FIFĘ i z wrażenia momentalnie przestałem, bardzo się ucieszyłem. Po pierwszym treningu dostałem dużo wiadomości, ale nie otwierałem ich, nie wiedziałem o co chodzi. Chwilę potem jednak kierownik drużyny powiedział, że klub zgłosił mnie do rozgrywek Ekstraklasy. Było to niesamowite uczucie.

Jak Cię przywitała szatnia Zagłębia Lubin?

Przywitałem się i tyle. W szatni Zagłębia jest dużo chłopaków z akademii, z którymi się znałem co trochę pomogło poczuć się lepiej.

Jakie masz wrażenia z pierwszych treningów z pierwszym zespołem?

Na pewno w pierwszej drużynie jest mniej czasu na podjęcie decyzji i mniej miejsca. Zawodnicy są doświadczeni i mają większa pewność siebie, a także warunki fizyczne są po ich stronie.

Jesteś reprezentantem Polski w poszczególnych kategoriach wiekowych (U17, U18, U19), niedawno nawet strzeliłeś debiutanckiego gola w meczu z Gruzją. Jakie to uczucie reprezentować nasz kraj w meczach międzynarodowych?

Tak, byłem na 10 spotkaniach i za każdym razem, jak śpiewam hymn to przechodzą mi ciarki. Jest to niesamowite uczucie grać z orzełkiem na piersi. Moim marzeniem było zagrać mecz w koszulce reprezentacji Polski.

Jest jakiś piłkarz, na którym się wzorujesz?

Gram na takiej pozycji, gdzie jest wielu niesamowitych piłkarzy. Moim ulubionym jest Zlatan Ibrahimovic, ciągle go podpatruję, ale zwracam też uwagę na grę Harry’ego Kane’a i Edisona Cavaniego.

Co lubisz robić w wolnym czasie?

W wolnym czasie lubię oglądać mecze, grać na konsoli, a także poczytać jakąś książkę.

Przeciwko jakiemu zespołowi chciałbyś zadebiutować w pierwszym składzie Zagłębia Lubin?

Nie mam takiej drużyny, przeciwko której chciałbym zadebiutować w pierwszym składzie Zagłębia Lubin. Nie jest to dla mnie ważne, liczy się możliwość zadebiutowania.

Jaki sportowy cel stawiasz sobie na przyszłość?

Na pewno chciałbym ciągle rozwijać swoje umiejętności i w przyszłości grać na topowym poziomie w topowym klubie piłkarskim.

Na koniec pytanie na luzie. Widziałeś lub ktoś Ci opowiedział o pewnym Tweecie związanym z Twoim nazwiskiem po pucharowych derbach z Miedzią Legnica (serwis FlashScore przetłumaczył nazwisko Bartka na Proteins – przyp. red.)?

Tak słyszałem, po meczu dostałem parę wiadomości właśnie, że dziwnie zapisali moje nazwisko. Sam się trochę pośmiałem z tej sytuacji.

Dzięki za poświęcony czas!

Dziękuję również i pozdrawiam!

Rozmawiał Krzysztof Kuchczyński

Energo Kontrol - partner strategiczny mkszaglebie.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

1 + twenty =