Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin

Polsat Plus Arena Gdańsk 06-11-2021 17:30, PKO Ekstraklasa, Kolejka - 14

2:1
(0:1)

Raport niedostępny!

Raport niedostępny!

Raport niedostępny!

W sobotę Zagłębie Lubin uda się do Gdańska, by zmierzyć się z miejscową Lechią. Zagramy tym samym trzeci mecz wyjazdowy z rzędu. Po skromnym zwycięstwie nad ŁKS-em Łódź i bezbarwnym remisie z Górnikiem Zabrze, przyjdzie nam zmierzyć się właśnie z gdańszczanami. Zapraszamy do lektury naszej zapowiedzi tego starcia.

Co w lubińskiej trawie piszczy? Dwa ostatnie ligowe mecze Zagłębia to oczywiście dwa remisy. W międzyczasie pokonaliśmy ŁKS Łódź w 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Najbardziej martwi jednak styl gry „Miedziowych”. Po prostu oglądaliśmy niezbyt atrakcyjne dla oka widowisko. Takie, w którym idąc do toalety, nie obawiasz się, że coś cię ominie - pisaliśmy po zeszłotygodniowym meczu z zabrzanami. I nie ma w tym ani grama przesady. Na grę „Miedziowych” naprawdę patrzy się bardzo ciężko, a o wygranych decydują raczej indywidualności, aniżeli poukładana gra całego zespołu. Powtarzamy to jak mantrę, ale liczymy, że ten zespół odnajdzie wreszcie swój styl.

A co słychać w obozie naszego najbliższego rywala? Lechia Gdańsk zajmuje aktualnie 2. lokatę ze stratą dwóch punków do lidera – Lecha Poznań. Godnym podziwu jest fakt, iż aktualni podopieczni Tomasza Kaczmarka, ostatnią ligową porażkę ponieśli 22 sierpnia. Wtedy zespół z województwa pomorskiego musiał uznać wyższość "Kolejorza". W międzyczasie gdańszczanom przydarzył się jednak mecz, o którym wszyscy najchętniej chcieliby zapomnieć. W 1/16 finału Pucharu Polski zielono-biało-zieloni mierzyli się ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i… odpadli z rozgrywek. Trzecioligowy zespół pokonał ekstraklasowicza 2:1 w regulaminowym czasie gry. Doszło tym samym do jednej z największych sensacji w Fortuna Pucharze Polski w ostatnich latach.

O nastroje panujące w Gdańsku, a także najmocniejszy punkt Lechii zapytaliśmy Tomasza Galińskiego, dziennikarza portalu Lechia.net: - Mimo wstydliwej przegranej w Pucharze Polski nastroje są raczej dobre. Wyniki w moim odczuciu są nawet lepsze niż się spodziewano. Ale zwrócę uwagę również na grę drużyny. To ładny dla oka styl, spora liczba kreowanych okazji. Progres jest zauważalny gołym okiem. Najmocniejszy punkt Lechii? Obecnie Maciej Gajos. Myślę, że zatrzymanie go będzie kluczem dla Zagłębia.

Dziennikarza zapytaliśmy także o to, gdzie oba zespoły mogą poszukać szczęścia. - Wydaje mi się, że Zagłębie nie jest jeszcze w pełni zgrane w defensywie - osiemnaście straconych goli nie wzięło się z niczego. Nie oglądałem wszystkich meczów, ale w niektórych były irracjonalne wręcz błędy indywidualne. Gdzie Zagłębie może zagrozić Lechii? Stawiałbym na boki obrony. Dość ofensywne, czasami może zabraknąć powrotu, stworzą się dziury, a Zagłębie potrafi dobrze grać z kontry.

Z historycznego punktu widzenia Lechia to rywal, który nigdy nie leżał Zagłębiu, czemu dowodzi chociażby bilans bezpośrednich starć obydwóch ekip. Spośród 34 spotkań gdańszczanie zgarniali komplet punktów dokładnie w połowie z nich. Z drugiej strony w ostatnimi laty z Lechią grało nam się nieźle. W ośmiu ostatnich meczach Zagłębia z Lechią zaledwie raz lubinianie wracali z takiego pojedynku na tarczy.

W zespole z Gdańska występują dwaj gracze, którzy reprezentowali niegdyś miedziowe barwy. Mowa oczywiście o rodowitym lubinianinie i wychowanku Zagłębia – Jarku Kubickim – oraz Bartoszu Kopaczu, który latem zeszłego roku zamienił Lubin na Gdańsk.

Arbitrem sobotniego starcia będzie Bartosz Frankowski z Torunia. W tym sezonie 35-letni arbiter prowadził dwa spotkania z udziałem „Miedziowych”. Była to wygrana 2:0 potyczka z Wartą Poznań oraz zremisowane 1:1 starcie z Cracovią. Pełną obsadę sędziowską możecie sprawdzić klikając tutaj.

Tradycyjnie zapraszamy do wzięciu udziału w naszej zabawie #TyperMKS, o której więcej przeczytacie klikając tutaj. Przypominamy, że typując wyniki rywalizujecie o koszulkę meczową Zagłębia Lubin z bieżącej kampanii.

Pod koniec krótkiej rozmowy z Galińskim podpytaliśmy, jakiego meczu spodziewa się w sobotę: - Chciałbym otwartego meczu, ataków z obu stron. Lechia lubi mocno zacząć, szybko napocząć rywala. A to może zwiastować dobre widowisko.

Czy Zagłębie pokaże w Gdańsku pazur, którego tak brakowało w ostatnich spotkaniach? A może to Lechia będzie chciała zdominować rywala grając przed własną publicznością. Z pewnością możemy spodziewać się ciekawego widowiska. Pierwszy gwizdek arbitra wybrzmi oczywiście w sobotę punktualnie o 17:30, a transmisję z tego spotkania przeprowadzi tradycyjnie stacja CANAL+ Sport. 

W sobotni wieczór Zagłębie Lubin mierzyło się w Gdańsku z tamtejszą Lechią w ramach 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W pierwszej połowie tego starcia graliśmy bardzo dobrze i prowadziliśmy po golu Filipa Starzyńskiego z rzutu karnego. W drugiej połowie także nie było źle, jednak wprowadzenie Dawida Pakulskiego za Jakuba Żubrowskiego rozbiło środek pola, z czego skorzystali gospodarze. W końcówce gamechangerem okazał się być Marco Terrazzino, który zdobył dla Lechii gole w 84. i 90. minucie.

W zespole Zagłębia Lubin nie oglądaliśmy spektakularnych zmian w składzie. Jedna, znacząca miała miejsce w środku pola, bo po raz pierwszy w obecnym sezonie od pierwszych minut zagrał Jakub Żubrowski. Poza tym w składzie oglądaliśmy tych samych zawodników, którzy od pierwszych minut wychodzili w ostatnich kilku kolejkach.

Mecz rozpoczął się dla nas najlepiej, jak tylko mógł. Już w 4. minucie Kacper Chodyna zagrał w pole karne do Sasy Zivca, a ten był faulowany. Sędzia Bartosz Frankowski wskazał na wapno, a z 11 metrów pewnie do siatki trafił Filip Starzyński. Chcieliśmy pójść za ciosem, bo dwie minuty po zdobyciu gola na bramkę Lechii uderzał Zivec, ale obronił skutecznie Dusan Kuciak. W 11. minucie Kuciak pogubił się przy wyjściu do piłki, ale fatalnie zachował się Tomas Zajic, podając wprost do rywala, zamiast do kolegi przed polem bramkowym, który miał przed sobą pustą bramkę. Chwilę później był jeszcze kocioł przed bramką Lechii, ale nie wykorzystaliśmy nieporozumienia w szeregach rywali, dlatego wynik pozostawał bez zmian. W 18. minucie powinniśmy podwyższyć prowadzenie. Maciej Gajos stracił piłkę, dobrze przejął ją Patryk Szysz. „Miedziowi” wyszli 3 na 2, Szysz podał do Starzyńskiego, którego dobry i silny strzał lewą nogą obronił jednak w bardzo dobrym stylu Kuciak. W 25. minucie spotkania Sezonienko w polu karnym podał do Zwolińskiego, ale osaczony przez naszych obrońców nie zdołał oddać precyzyjnego strzału na bramkę Hładuna. Sporo szczęścia mieliśmy siedem minut później po rzucie rożnym, ale w dość ekwilibrystyczny sposób piłkę z linii bramkowej wybił Hładun. Chwilę później z dalszej odległości strzelał Żukowski, ale ponownie skuteczny wychowanek był Zagłębia. W 35. minucie dość nieporadnie wybił piłkę Aleksandar Pantić, wprost do Flavio Paixao, który potężnie uderzył na bramkę, ale został zablokowany. Chwilę później technicznie uderzał Durmus, ale ponad bramką. W 44. minucie rywale byli o krok od wyrównania, ale Gajos minimalnie pomylił się z rzutu wolnego. W doliczonym czasie gry pierwszej części meczu ładnie odebrał piłkę Żubrowski, wyszliśmy z kontrą. Środkowy pomocnik podał do Zajica, ten oddał Kubie piłkę, zdecydował się on na strzał, ale został zablokowany. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę przy stanie 1:0 dla Zagłębia. Za te pierwsze 45 minut należały się brawa dla całego zespołu, bo używając piłkarskiego sloganu, wszyscy zawodnicy jeździli na tyłkach. Zaangażowania i walki na całego Zagłębiu odmówić nie było można.

Niestety, w drugiej połowie nasza gra nie wyglądała już tak dobrze, choć także mieliśmy swoje sytuacje… W 47. minucie dośrodkowywał Chodyna po indywidualnym rajdzie, do piłki doszedł Zivec. Jego uderzenie głową zostało zablokowane. Mieliśmy rzut rożny, po którym wyjaśnili rywale. W 50. minucie meczu to powinien być gol na 2:0 dla Zagłębia Lubin. Żubrowski podał do Poręby, ten wszedł dynamicznie w pole karne, dograł wzdłuż pola bramkowego, ale Szysz nie trafił na pustą bramkę... W dogodnej sytuacji ustrzelił jedynie boczną siatkę… W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, ale w ich poczynaniach brakowało dokładności, przez co bez większych problemów radziliśmy sobie z przecinaniem ataków Lechii. Sporo ożywienia wnieśli zawodnicy rezerwowi, których Tomasz Kaczmarek wprowadził po upływie 10 minut drugiej połowy. Niestety nie można pochwalić za to Dariusza Żurawia, bo wprowadzenie Pakulskiego i Żygulowa w miejsce Starzyńskiego i Żubrowskiego okazało się być katastrofalnym pomysłem. Nie wspominamy o Oliwierze Sławińskim i Tomaszu Pieńko, bo obaj grali z przodu i mieli mniejszy wypływ na to, jak wyglądała gra obronna „Miedziowych” w ostatnim kwadransie. W 75. minucie Durmus przedryblował zawodników Zagłębia, dośrodkował w pole karne, ale Flavio głową uderzył ponad bramką. Pierwsze poważne ostrzeżenie mieliśmy już w 79. minucie spotkania. Jeden z zawodników Lechii dośrodkował wzdłuż pola bramkowego, poważny błąd popełnił Pakulski, który trącił piłkę głową, jednocześnie nie kontrolując jej lotu, ale w ostatniej chwili Diabate został uprzedzony przez Chodynę. W 81. minucie ładny kontratak został wyprowadzony przez Daniela i Pieńkę. Ostatecznie piłka trafiła do Poręby, który uderzył jednak bardzo niecelnie. Tyle szczęścia co w 79. minucie, nie mieliśmy pięć minut później. Żukowski podał dokładnie do Terrazzino, który precyzyjnie, z pierwszej piłki uderzył na bramkę i pokonał Dominika Hładuna. Prawda jest bolesna, ale od kilku minut prosiliśmy się o tego gola. W tej sytuacji ponownie fatalnie zachował się Pakulski, który zgubił krycie Terrazzino. To nie był jednak koniec złych informacji na dziś. W doliczonym czasie gry Diabate wpadł w pole karne, dośrodkował, futbolówkę otrzymał Flavio Paixao, który zagrał do Terrazzino na 16. metr. Strzelec pierwszego gola przymierzył i w spektakularny sposób, strzałem w samo okienko, zdobył drugiego gola w tym meczu, dając swojemu zespołowi prowadzenie 2:1 i upragnione trzy punkty. Chwilę później sędzia zakończył mecz.

W dzisiejszym meczu widzieliśmy prawdopodobnie najlepszą pierwszą połowę za kadencji Dariusza Żurawia. Z drugiej strony im dalej w las, tym Lechia coraz bardziej się rozpędzała, niestety kolejny raz trener nie pomógł ze zmianami. Szkoda, bo po tych pierwszych minutach zapowiadało się, że kibice Zagłębia spędzą weekend mając dobre humory. Skończyło się jak zawsze…

6 listopada 2021, 17:30 - Gdańsk (Polsat Plus Arena Gdańsk)

Lechia Gdańsk 2:1 Zagłębie Lubin

bramki: Terrazzino 84, 90 - Starzyński 6 (k)

Lechia Gdańsk

12. Dušan Kuciak - 17. Mateusz Żukowski, 25. Michał Nalepa, 23. Mario Maloča, 20. Conrado (74, 10. Bassekou Diabaté) - 99. İlkay Durmuş, 6. Jarosław Kubicki (54, 8. Egzon Kryeziu), 7. Maciej Gajos, 28. Flávio Paixão, 79. Kacper Sezonienko (54, 2. Rafał Pietrzak) - 9. Łukasz Zwoliński (54, 33. Marco Terrazzino).

Zagłębie Lubin

30. Dominik Hładun - 26. Kacper Chodyna, 74. Kamil Kruk, 2. Aleksandar Pantić, 77. Mateusz Bartolewski - 17. Patryk Szysz (78, 21. Tomasz Pieńko), 8. Łukasz Poręba, 14. Jakub Żubrowski (78, 31. Dawid Pakulski), 18. Filip Starzyński (64, 9. Erik Daniel), 7. Saša Živec (64, 20. Ilja Żygulow) - 11. Tomáš Zajíc (69, 36. Oliwier Sławiński).

żółte kartki: Maloča - Żubrowski, Hładun, Sławiński.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 6416.

Oceny pojawią się po pierwszych głosach użytkowników