Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin

Stadion Energa Gdańsk 04-12-2019, 17:45, Totolotek Puchar Polski, 1/8 finału


(3:2)
(0:2)

  • Żółta kartka D. Oko

    7'

  • Gol S. Zivec

    26'

  • Gol D. Bohar

    43'

  • Zmiana L. Guldan - M. Dabrowski

    46'

  • 46'

    Zmiana D. Lukasik - A. Sobiech

  • 53'

    Gol T. Makowski

  • 55'

    Gol L. Haraslin

  • 63'

    Gol F. Paixao (rzut karny)

  • 76'

    Zmiana S. Peszko - R. Wolski

  • Żółta kartka F. Starzynski

    77'

  • Zmiana L. Poreba - P. Szysz

    79'

  • Zmiana B. Bialek - R. Sirk

    79'

  • Czerwona kartka S. Zivec

    86'

  • 87'

    Zmiana L. Haraslin - J. Arak

Koniec meczu


Brak dodanych statystyk do tego meczu.

Dziś wracamy do zmagań w rozgrywkach o Totolotek Puchar Polski. W poprzednich dwóch rundach byliśmy lepsi od Korony Kielce i Stilonu Gorzów Wielkopolski, tym razem los przydzielił nam gdańską Lechię.

Pucharowa przygoda trwa

Jak wspomnieliśmy we wstępie, „Miedziowi” w obecnej edycji Totolotek Pucharu Polski przeszli już dwie rundy, pokonując Koronę Kielce 1:0 oraz Stilon Gorzów Wielkopolski 5:1 – oba te spotkania rozegraliśmy na wyjeździe.

W 1/8 finału Totolotek Pucharu Polski zagramy z gdańską Lechią, czyli drużyną, z którą jeszcze niedawno mierzyliśmy się w ramach rozgrywek PKO Ekstraklasy.

Lechia Gdańsk w poprzednich dwóch rundach rywalizowała z drużynami z niższych lig. Najpierw z problemami wygrała 3:2 z Gryfem Wejherowo, a następnie zwyciężyła – tutaj już dość pewnie – 2:0 z Chełmianką Chełm.

Celem lubinian będzie zapewne powtórzenie dobrego rezultatu z Gdańska z wygranego 2:1 meczu, który odbył się 5 października.

Najkrótsza droga do pucharów

Trener Zagłębia Lubin Martin Sevela wielokrotnie powtarzał, że Totolotek Puchar Polski ma dla niego spore znaczenie. Przede wszystkim dlatego, że zwyciężenie w krajowym pucharze oznacza możliwość gry w eliminacjach Ligi Europy. Patrząc na to, że „Miedziowym” w lidze idzie dość przeciętnie i zajęcie miejsc premiowanych grą w Europie nam nie grozi, skoncentrowanie się na rozgrywkach o Totolotek Puchar Polski, który jest lekceważony przez niektóre kluby, wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

Lechia niestety także ma problemy w lidze i w kwestii pucharu, jako niedawny jego triumfator, może wychodzić z podobnego założenia.

Czy będą zmiany?

Zagłębie Lubin rozgrywało swój mecz w piątek i teoretycznie na środowy pojedynek piłkarze powinni być w pełni sił, ale niestety – jak już informowaliśmy – urazy przyplątały się Sasy Baliciowi i Jakubowi Tosikowi, którzy być może nie zdążą na dzisiejszy mecz. Oprócz tego zapewne od pierwszych minut obejrzymy Asmira Suljicia, Macieja Dąbrowskiego, Roka Sirka i Patryka Szysza.

W Lechii Gdańsk prawdopodobnie także dojdzie do kilku roszad. Zabraknie na pewno Jarosława Kubickiego, który do gry wróci dopiero na wiosnę. Gospodarze środowego pojedynku swój ligowy mecz mieli w niedzielę, więc niewykluczone, że Piotr Stokowiec da kilku podstawowym graczom odpocząć.

Prawdopodobne składy

Lechia Gdańsk: Alomerović - Fila, Nalepa, Maloca, Mladenović - Peszko, Gajos, Łukasik, Wolski, Haraslin - Sobiech.

Zagłębie Lubin: Konrad Forenc - Alan CzerwińskiMaciej DąbrowskiĽubomír GuldanDamian Oko - Asmir SuljićBartosz SliszŁukasz PorębaFilip StarzyńskiPatryk Szysz - Rok Sirk.

W Gdańsku zapowiada się prawdziwe święto, bo będzie to pierwszy mecz Totolotek Pucharu Polski w Gdańsku od ponad 5 lat. Wierzymy, że uda się to święto popsuć tak, jak miało to miejsce na wiosnę 2019 roku, gdy zamykano szczecińską Paprikanę!

PUCHAR DLA ZAGŁĘBIA!

 

Mimo dobrej gry w pierwszej połowie i dwubramkowego prowadzenia, Miedziowi ostatecznie przegrali z Lechią i żegnają się z Pucharem Polski. Nieco ponad dziewięć minut - tyle czasu potrzebowała Lechia Gdańsk, by ze stanu 0:2 doprowadzić do prowadzenia 3:2.

Od samego początku meczu to Zagłębie Lubin prezentowało się znacznie lepiej od rywala. "Miedziowi" konstruowali ataki, ciekawie operowali piłką i starali się znaleźć drogę do bramki Zlatana Alomerovicia. Lechia z kolei była zagubiona, przytrafiały się jej proste błędy w rozegraniu czy przyjęciu, dzięki czemu nasi piłkarze przerywali akcje rywali nieopodal środka boiska.

W 27. minucie wyszliśmy na prowadzenie. Bartosz Slisz dograł do Sasy Zivca, słoweński skrzydłowy pobiegł w kierunku linii pola karnego, w swoim stylu oddał mierzony strzał, po którym piłka wylądowała w okienku bramki Lechii.

W kolejnych minutach obraz gry się nie zmienił. Karty nadal rozdawało Zagłębie Lubin i kontynuowało plan na ten mecz.

W 43. minucie meczu główkę wygrał Damian Oko, z piłką popędził Damjan Bohar, wyczekał w polu karnym na odpowiedni moment i oddał strzał w długi róg bramki Alomerovicia podwyższając prowadzenie na 2:0. Na przerwę schodziliśmy więc z dwubramkowym prowadzeniem.

Niestety kwadrans oddzielający obie połowy okazał się kluczowy. Z powodu kontuzji musiał zejść Lubomir Guldan, a jego miejsce zajął Maciej Dąbrowski. To, ile znaczy "Gula" dla zespołu było widać od samego początku drugiej części, bo w obronę wkradła się nerwowość. Należy wspomnieć o tym, że pierwsze pięć minut w naszym wykonaniu nie było jeszcze złe, ale głównie dlatego, że ciężar gry przerzuciliśmy na połowę Lechii.

W 54. minucie rozpoczął się dramat, festiwal błędów i katastrofalna postawa Zagłębia. Gola w tej minucie zdobył Tomasz Makowski, choć na pierwszy rzut oka ciężko dopatrywać się poważnego indywidualnego błędu w szeregach naszego zespołu. Bardziej zabrakło dyscypliny i wskazówek, które gwarantuje wcześniej wspomniany Guldan.

Niestety minutę później było już 2:2. Tym razem nasi obrońcy zachowali się bardzo nieodpowiedzialnie w polu karnym, z czego skorzystał Lukas Haraslin. Słowacki skrzydłowy stojąc oko w oko z Konradem Forencem uderzył w krótki róg wyrównując stan meczu.

Po upływie godziny gry doszło do starcia Bohara z Filą w polu karnym. Sędzia Tomasz Musiał początkowo puścił grę, ale po analizie VAR wskazał na wapno. Powtórki pokazały, że arbiter z Krakowa popełnił bardzo duży błąd, a użycie słowa kompromitacja chyba w tej sytuacji nie jest nadużyciem. Jedenastkę pewnie wykorzystał Portugalczyk Flavio Paixao, przez co z 0:2 w niecałe dziesięć minut zrobiło się 3:2.

Do końca meczu staraliśmy się wyrównać stan meczu, ale ataki "Miedziowych" były apatyczne, chaotyczne i nie przyniosły wielkiego zagrożenia. W 86. minucie meczu sędzia Musiał skompromitował się po raz drugi. Próbujący oddać strzał Sasa Zivec nastąpił na nogę blokującego Tomasza Makowskiego, sędzia odgwizdał faul, pokazał Słoweńcowi żółtą kartkę, jednak po analizie VAR zmienił decyzję i wyrzucił Sasę z boiska, dając mu czerwoną kartkę. Sytuacja nie zasługiwała na czerwoną kartkę, sam poszkodowany od razu po pokazaniu czerwonej kartki Zivcowi żywiołowo podniósł się z boiska.

Mecz ostatecznie zakończył się naszą porażką 2:3. Czy możemy mieć pretensje do sędziego Tomasza Musiała? Możemy. A czy miały one kluczowy wpływ na przebieg meczu? Nie! Gdyby nie podyktowany karny, to prawdopodobnie zamroczone Zagłębie chwile później i tak straciłoby gola z gry.

Szkoda, że pucharowa przygoda Zagłębia Lubin kończy się w takim stylu, bo mieliśmy wszystko na wyciągnięcie ręki.