Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin
Stadion Zagłębia Lubin 07-05-2021 20:30, PKO Ekstraklasa, Kolejka - 29
|
1:1
(0:1) |
-
Gol M. Kucharczyk
8'
-
32'
Żółta kartka K. Kruk
-
51'
Żółta kartka S. Balic
-
64'
Zmiana L. Lakomy - J. Zubrowski
-
64'
Zmiana A. Ratajczyk - D. Drazic
-
Zmiana T. Podstawski - K. Kozlowski
70'
-
70'
Gol K. Podlinski
-
Żółta kartka L. Mata
72'
-
75'
Żółta kartka K. Podlinski
-
Zmiana K. Drygas - D. Dabrowski
77'
-
Zmiana K. Smolinski - L. Mata
77'
-
Zmiana L. Zahovic - A. Benedyczak
82'
-
Zmiana A. Fraczczak - S. Kowalczyk
82'
-
82'
Zmiana L. Poreba - F. Starzynski
-
Żółta kartka K. Drygas
87'
-
90'
Zmiana J. Sypek - P. Szysz
-
90'
Żółta kartka K. Chodyna
-
Koniec meczu
| 61% | Posiadanie piłki | 39% |
| 7 | Strzały | 6 |
| 1 | Strzały celne | 5 |
| 6 | Strzały niecelne | 1 |
| 4 | Interwencje bramkarzy | 0 |
| 9 | Faule | 11 |
| 4 | Żółte kartki | 2 |
| 0 | Czerwone kartki | 0 |
| 5 | Rzuty rożne | 5 |
| 0 | Spalone | 2 |
10 lat - tyle czasu musiało minąć, by znów w Lubinie można było świętować tytuł mistrzowski. Tyle lat posuchy w końcu ziściło się podczas dzisiejszego spotkania, gdy nasze mistrzynie pokonały EKS Start Elbląg aż 32:17. Zapraszam do relacji z tego spotkania.
Początek spotkania już pokazał, że Zagłębie chce iść po swoje. W 3. minucie mieliśmy jeszcze wynik 2:2, ale za sprawą przede wszystkim Joanny Drabik, w 10. minucie gry mieliśmy już 7:3 dla Miedziowych. O czas poprosił trener gości - Andrzej Niewrzawa. Na niewiele to się jednak zdało. Kolejne sześć trafień padło łupem naszego zespołu, po czym Joanna Waga dopiero w 19. minucie przełamała niemoc przyjezdnych, zdobywając czwartą bramkę. Kolejne dwie bramki padły łupem przyjezdnych, które wykorzystały małe rozluźnienie w grze Zagłębia. Czterominutową niemoc strzelecką przełamała Karolina Kochaniak z rzutu karnego, dzięki czemu mieliśmy wynik 14:6. Bramkę zdobyła także Monika Maliczkiewicz, która przerzuciła całe boisko, wykorzystując brak Kepesidou w bramce Startu. Do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił. Ostatecznie na przerwę obydwie drużyny schodziły przy pewnym prowadzeniu Zagłębia 18:7. Mistrzostwo było już na wyciągnięcie ręki.
Druga połowa rozpoczęła się od dwóch bramek Startu, po czym do głosu doszło Zagłębie, rzucając trzy kolejne bramki. W drużynie gości występował ten sam problem, co w pierwszej części gry, czyli masa niewymuszonych błędów własnych w ataku, co skutkowało sporą ilością bramek Zagłębia zdobytych z samych kontrataków. Widać było efekt krótkiej ławki w ekipie gości, które z każdą minutą gry wyraźnie słabły. W 41. minucie przy wyniku 23:11 o drugi czas w tym meczu poprosił trener Niewrzawa. Inicjatywa nadal była po stronie Zagłębia, które chwile później za sprawą Jovany Milojević prowadziło już 28:13! Dzięki temu w Zagłębiu można było zobaczyć zawodniczki, które częściej były na ławce rezerwowych. Na 5 minut przed końcem lubinianki prowadziły 29:16, oczekując tylko końcowej syreny, by móc się cieszyć z drugiego złota dla żeńskiego Zagłębia w historii! Minutę później o czas poprosiła Bożena Karkut, wyraźnie chcąca jeszcze postawić na koncentracje w ostatnich minutach. Końcowy wynik to 32:17. Mistrzostwo należy do nas!
MKS Zagłębie Lubin - EKS Start Elbląg 32:17 (18:7)
Zagłębie
Maliczkiewicz, Wąż, Drzemicka - Grzyb, Matieli, Zawistowska, Górna, Hartman, Galińska, Świerżewska, Noga, Drabik, Milojević, Stanisławczyk, Kochaniak
Start
Kepesidou, Pająk - Waga, Cygan, Pękala, Stapurewicz, Bojicič, Agović, Szczepanik, Choromańska, Gedłek,
MVP: Joanna Drabik (Zagłębie)
Szkoda jedynie, że świętować będzie można oficjalnie dopiero 30-go maja w Lublinie, ale z drugiej strony miło świętować tytuł na terenie odwiecznych rywalek. Miejmy nadzieję, że to mistrzostwo będzie początkiem sukcesów naszego zespołu!
MISTRZ, MISTRZ ZAGŁĘBIE!!!

Jak nie możesz wygrać, to zremisuj - brzmi jeden z największych futbolowych banałów. Taki jednak był scenariusz meczu 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Zagłębiem Lubin a Pogonią Szczecin, który zakończył się remisem 1:1.
Przed meczem niewiele wskazywało na to, że może dojść do poważnych roszad w składzie Zagłębia Lubin. I tak też faktycznie było – nasz zespół wyszedł takim samym pierwszym składem, jak kolejkę wcześniej. Jedyne korekty dotyczyły ławki – Miroslava Stocha zastąpił Jakub Sypek, a Lorenco Simicia Mateusz Bartolewski. W kadrze nie pojawił się Dominik Jończy, którego nieobecność jest podyktowana problemami pozasportowymi. Doszło do takiego absurdu, że klub nie pozwolił mu wziąć udziału w przedmeczowym wywiadzie dla Canal+, w dodatku kłamiąc, że piłkarz ma problemy ze zdrowiem. Wszystko zostało obnażone przez Cezarego Olbrychta, dziennikarza Canal+, który – niestety dla klubu – podobnie jak Jończy pochodzi z Jeleniej Góry, zna się z ojcem zawodnika i weryfikacja tej informacji zajęła mu chwilę. Dominik ostatecznie był na rozruchu, a podczas meczu był na trybunach. Chory więc nie był, a niesmak – i to potworny – pozostał.
Cenzura, ściema w komunikacji? Nowe, nie znaliśmy. pic.twitter.com/eaXfxXqHer
— mkszaglebie.pl ⚒ (@mkszaglebiepl) May 7, 2021
Ale wracając do tego, co działo się na boisku. Już w 8. minucie meczu wynik został otwarty. Wszystko za sprawą Michała Kucharczyka, który po dośrodkowaniu w pole karne Rafała Kurzawy wygrał pojedynek z Sasą Baliciem, po czym Dorde Crnomarković przeszkodził w interwencji Dominikowi Hładunowi, a następnie podał do Kucharczyka, który z łatwością zmieścił piłkę w siatce, dając swojej drużynie prowadzenie.
Pogoń dalej napierała i bardzo szybko mogła podwyższyć prowadzenie. Kilka minut po bramce Kucharczyka uderzał Sebastian Kowalczyk, z jego uderzeniem poradził sobie bez większych problemów Hładun. Kilkadziesiąt sekund później „Hładi” nie miał już tak łatwo, bo przepotężnie huknął lewą nogą Adrian Benedyczak. Mimo wszystko nasz golkiper nie zawiódł i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Pierwszą akcję godną odnotowania Zagłębie Lubin przeprowadziło w 27. minucie spotkania. Jewgienij Baszkirow przerzucił bardzo dokładnie piłkę do Patryka Szysza, ten zabrał się z futbolówką, ogrywając przy tym Luisa Matę, po czym dograł do Karola Podlińskiego, ale nasz zawodnik przegrał pojedynek o pozycję przed polem bramkowym.
Do przerwy nic godnego uwagi już się nie działo i obie drużyny schodziły na piętnastominutowy odpoczynek przy wyniku 0:1.
W drugiej połowie nasza gra nie była już tak niemrawa, jak w pierwszej. Pogoń nieco spuściła z tonu i kilkukrotnie udało nam się zagrozić bramce Dantego Stipicy.
Pierwsze ostrzeżenie nasi rywale otrzymali w 64. minucie. Zza pola karnego uderzył mocno lewą nogą Patryk Szysz, ale w tej sytuacji piłka odbiła się od nogi i minęła bramkę Stipicy.
W 71. minucie piłka zatrzepotała już w siatce. Z rzutu wolnego dośrodkował precyzyjnie Filip Starzyński, do piłki wyskoczył Karol Podliński i strzałem głową pokonał bramkarza gości, dając nam tym samym remis.
W 78. minucie Adrian Benedyczak zdobył gola, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną już w momencie zagrania przez Kowalczyka, dlatego też nie była ta sytuacja przedmiotem sprawdzenia na wozie VAR.
W 86. minucie mieliśmy szansę na objęcie prowadzenia. Bardzo dobre prostopadłe podanie Szysza dotarło do Ratajczyka, ten uderzył po długim rogu, ale piłka minęła bramkę. Ta sytuacja, choć ciężka, była bardzo dobra i nasz młody pomocnik powinien ją wykorzystać.
Mecz zakończył się remisem 1:1. To drugi podział punktów z rzędu w naszym wykonaniu oraz piąty kolejny mecz bez porażki. Przed nami jeszcze jedno ligowe spotkanie w tych rozgrywkach – rywalem „Miedziowych” w 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy będzie Wisła Płock.