Były dyrektor sportowy Zagłębia Lubin Dariusz Motała, za pośrednictwem adwokata, domaga się premii od Zagłębia Lubin za zajęcie szóstego miejsca w sezonie 2018/2019. O całej sprawie po raz pierwszy dowiedzieliśmy się od dobrze poinformowanych kibiców Odry Opole, gdzie obecnie pracuje Dariusz Motała. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że Motała zakończył swoją współpracę z "Miedziowymi" z końcem sezonu 2017/2018 o czym oficjalnie poinformował na swoim twitterze.
Trzeba przyznać, że sytuacja jest absurdalna. Umowa Dariusza Motały została wypowiedziana pod koniec kwietnia 2018 roku. O całym fakcie główny zainteresowany powiadomił wszystkich na swoim twitterze.
[embed]https://twitter.com/DarekMoti/status/990962136976379904[/embed]
Byłego dyrektora sportowego obowiązywał trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Pozostawał zatem na liście płac klubu w maju, czerwcu oraz lipcu. Formalnie rzecz biorąc Dariusz Motała był pracownikiem klubu przez pierwsze dwie kolejki sezonu 2018/2019. I to właśnie za ten okres, za pośrednictwem adwokata, domaga się premii od klubu przyznawanej na koniec sezonu. Kwota o jakiej mowa to równowartość kilku miesięcznych wynagrodzeń.
Na miejscu Pana Dariusza poszedłbym o krok dalej. Po dwóch kolejkach Zagłębie było przecież liderem, dlaczego więc nie upomnieć się o premię za Mistrzostwo?
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: