Zagłębie Lubin zremisowało w wyjazdowym spotkaniu z Lechią Gdańsk 3:3. Spotkanie miało niesamowity przebieg. Pierwsza połowa skończyła się rezultatem 0:3 i całą drugą część meczu byliśmy zmuszeni gonić wynik. Wszystkie trzy gole dla rywali zdobył Artur Sobiech, natomiast dla Zagłębia strzelali Bohar, Starzyński i Mareš.
Trener Mariusz Lewandowski nieco zaskoczył i zmienił taktykę na mecz z Lechią Gdańsk. Tym razem postawił na grę trzema stoperami, których wspierać mieli wahadłowi. Na taką decyzję mógł mieć wpływ stan kadrowy „Miedziowych”. Kontuzja na długie miesiące wykluczyła z gry Alana Czerwińskiego, a Jakub Tosik został zawieszony za zebrane w sezonie żółte kartki.
Swoją szansę od pierwszej minuty otrzymał zawodnik, który wpisał się na listę strzelców w derbowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Dawid Pakulski, bo o nim mowa, ustawiony został na prawej stronie bloku defensywnego w roli wahadłowego. W wyjściowej jedenastce Lewandowski postawił również na Bartosza Slisza, który w zeszłym sezonie prezentował się naprawdę obiecująco. W ataku po raz kolejny zobaczyliśmy Patryka Tuszyńskiego.
Obydwie drużyny zaczęły dość nerwowo. Widać było, że piłkarze mają świadomość wagi spotkania i faktu, iż wygrany obejmuje „fotel lidera”. Niestety Lechia objęła prowadzenie już w 8. minucie. Piłkę w nasze pole karne wrzucił Flavio Paixao, a tam z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Artur Sobiech. W 15. minucie straciliśmy drugiego gola. Źle zachował się Pakulski, który pozwolił Haraslinovi popędzić tuż przy linii końcowej. Ten dobrze wypatrzył Sobiecha, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Nie minęło jeszcze 20 minut, a Zagłębie już było podstawione pod ścianą. Co gorsza, nie było widać żadnych symptomów poprawy sytuacji.
W 25. minucie Artur Sobiech, który po raz kolejny dobrze odnalazł się tuż przed bramką, skompletował klasycznego hat tricka. Tym razem napastnik wykorzystał kiepskie zachowanie Balicia, który nie zdołał w porę wybić piłki. Dziecinne błędy w obronie rywale wykorzystywali z zimną krwią. Kompromitacja, wstyd, pogrom. Takie słowa cisnęły się na usta oglądając poczynania lubinian w pierwszej połowie. Nie zdołaliśmy stworzyć ani jednej groźnej akcji, nie wspominając już o oddaniu strzału na bramkę Kuciaka.
Mariusz Lewandowski zmienił w przerwie dwóch graczy. Dziwniela zastąpił Sirotov, natomiast za Slisza wszedł Damjan Bohar. Wróciliśmy też do nominalnego ustawienia z czwórką obrońców. Kilka minut później Sobiech po raz kolejny doszedł do strzału. Tym razem jego uderzenie główką wylądowało na poprzeczce. Zastanawiać musiało, czym zajmują się nasi środkowi obrońcy, skoro niepilnowany Sobiech bezustannie dochodził do sytuacji bramkowych.
W 61. minucie Zagłębie wreszcie odpowiedziało. Prawą stroną popędził Filip Starzyński, a następnie wycofał piłkę na szesnasty metr do Bohara. Słoweniec uderzył mocno i precyzyjnie, nie dając żadnych szans bramkarzowi Lechii.
W 69. minucie sędzia Jarosław Przybył skorzystał z systemu VAR. Jak wykazały powtórki, Błażej Augustyn zagrał piłkę ręką i arbiter musiał wskazać na „wapno”. Przed szansą na zdobycie gola kontaktowego stanął Filip Starzyński. Nasz pomocnik pewnie wykorzystał rzut karny i do asysty dołożył bramkę. Dość nieoczekiwanie wróciliśmy do gry i mieliśmy 20 minut na doprowadzenie do remisu. Coraz gorzej wyglądała też postawa Lechii.
W 81. minucie po raz kolejny konieczna była konsultacja z VAR. Sasa Balić dotknął piłkę ręką i początkowo sędzia wskazał na jedenasty metr. Dopiero po weryfikacji przyznał gospodarzom jedynie rzut wolny przed polem karnym.
W 90. minucie Zagłębie dopięło swego! Z rzutu rożnego piłkę w pole karne wstrzelił Starzyński, a w zamieszaniu pod bramką świetnie odnalazł się Mareš, który zdobył wyrównującego gola. Trzeba przyznać, że wszystkie zmiany trenera Lewandowskiego okazały się „strzałem w dziesiątkę”. Co więcej, mogliśmy ten mecz nawet wygrać. W doliczonym czasie gry przed szansą stanął Sirotov, ale jego uderzenie dobrze wybronił Kuciak. To pierwszy remis Zagłębia w sezonie.
Na pewno należy ostro skrytykować naszą postawę w pierwszej części meczu. Zagraliśmy źle, bez pomysłu, rywal dobrze wykorzystał swoje sytuacje. Z drugiej strony, w drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inne Zagłębie. Udało nam się dogonić przeciwnika i wyszarpać remis. Spotkanie z podtekstami zakończyło się podziałem punktów.
Przypomnijmy, że nasi piłkarze nie wracają po meczu bezpośrednio do Lubina. Z uwagi na środowe spotkanie PP z Huraganem Morąg podjęto decyzję o zgrupowaniu w Gniewinie. W następnej kolejce Ekstraklasy zmierzymy się z Pogonią Szczecin na własnym terenie (29 września, 18:00).
Lechia Gdańsk 3:3 Zagłębie Lubin
Sobiech (8’, 15’, 25’) – Bohar (61’), Starzyński (71’), Mareš (90’)
Lechia Gdańsk: Kuciak – Fila (81’ Nunes), Nalepa, Augustyn, Lewandowski – Kubicki, Łukasik (57’ Borysiuk), Wolski (76’ Sopoćko) – Paixao, Sobiech, Haraslin.
Zagłębie Lubin: Hładun – Pakulski, Kopacz, Guldan, Balić, Dziwniel (46’ Sirotov) – Slisz (46’ Bohar), Matuszczyk, Jagiełło, Starzyński – Tuszyński (64’ Mareš).
Żółte kartki: Lewandowski, Nalepa – Matuszczyk, Pakulski, Balić.
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: