Zagłębie Lubin przegrało na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 0:2. Przez całą drugą połowę graliśmy w osłabieniu po czerwonej kartce dla Sašy Balicia. Po raz kolejny zaprezentowaliśmy się słabo, bez pomysłu i nawet kontrowersyjne decyzje arbitra nie mogą usprawiedliwiać naszej postawy. Passa meczów bez zwycięstwa trwa.
Trener Lewandowski postawił na zbliżony skład w stosunku do meczu z Wisłą Płock. Pauzującego za nadmiar żółtych kartek Dąbrowskiego zastąpił Bartosz Kopacz, a w wyjściowej jedenastce pojawił się również Dawid Pakulski. Kolejną szansę otrzymał Dominik Hładun, który zaliczył bardzo kiepski mecz w minionej kolejce i był zamieszany w utratę trzech goli.
Pierwszą groźną okazję stworzył sobie Górnik. W 14. minucie z prawej strony strzelał Zapolnik, a jego uderzenie na rzut rożny sparował Hładun. Chwilę później to my mogliśmy wyjść na prowadzenie. W pole karne dobrze dośrodkował Pawłowski, ale Bohar nie zdołał z kilku metrów pokonać Tomasza Loski. Kilkadziesiąt sekund później za niewykorzystaną szansę mógł nas skarcić Angulo. Na nasze szczęście napastnik zabrzan źle przymierzył i piłka przeleciała obok słupka bramki „Miedziowych”.
W 37. minucie Jakub Tosik starł się we własnym polu karnym z Kamilem Zapolnikiem i sędzia Sulikowski wskazał na „wapno”. Trzeba uczciwie przyznać, że faul był bardzo wątpliwy, jednak VAR nie zmienił decyzji arbitra. Do piłki podszedł Igor Angulo i pewnie skierował piłkę do siatki. Jego intencje wyczuł Hładun, ale nie zdołał sięgnąć piłki.
Kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy za Tosika na murawę wszedł Patryk Tuszyński. Nasz prawy obrońca miał na koncie żółtą kartkę jeszcze przed sprokurowaniem rzutu karnego, więc z każdą chwilą był coraz bardziej zagrożony wykluczeniem. Minutę później okazało się, że pomimo tej zmiany mecz i tak będziemy kończyć w osłabieniu. Tym razem przewinił Saša Balić, który otrzymał swoją drugą żółtą kartkę w spotkaniu. Sytuacja „Miedziowych” stała się bardzo zła. Kilka decyzji arbitra było kontrowersyjnych, ale można było uniknąć niepotrzebnych przewinień. Szczególnie pierwsza żółta kartka dla Balicia była zupełnie bezsensowna. Paradoksalnie mogliśmy w pierwszej jeszcze wyrównać. Niezły strzał oddał Bohar, ale dobrze interweniował Loska.
Na drugą połowę wspomniany Bohar już nie wyszedł. Było to zaskakujące tym bardziej, że Słoweniec był jednym z wyróżniających się zawodników Zagłębia. W jego miejsce wszedł Damian Oko, który zadebiutował tym samym na boiskach Ekstraklasy. Minęło ledwie 30 sekund drugiej części gry, a Górnik już podwyższył prowadzenie. Jimenez świetnie wypatrzył Angulo i dośrodkował wprost na jego głowę, a ten świetnie skontrował piłkę i z kilkunastu metrów precyzyjnie umieścił ją przy dalszym słupku.
W 54. minucie Oko uchronił nas przed stratą trzeciego gola. Z ostrego kąta strzelał Angulo, piłka przetoczyła się po rękawicy Hładuna i zatańczyła na linii bramkowej. W ostatniej chwili nasz obrońca zdołał ją wybić i zażegnać niebezpieczeństwo. Kilkadziesiąt sekund później scenariusz niemalże się powtórzył, ale tym razem lepiej interweniował Hładun i sparował futbolówkę do boku.
W 61. minucie ponownie w dobrej sytuacji znalazł się Angulo, ale tym razem nie zdołał trafić w światło bramki. Gospodarze co chwilę przeprowadzali groźne kontrataki. Gdyby poprawili swoją skuteczność, wynik mógłby być dla nas jeszcze bardziej bolesny.
Do ostatnich minut Górnik miał mecz pod swoją kontrolą. Gospodarze mogli powiększyć swój dorobek bramkowy, ale brakowało im nieco szczęścia w kluczowych sytuacjach. W doliczonym czasie gry mogliśmy zdobyć bramkę honorową, ale w zamieszaniu pod bramką dobrze interweniował Loska.
To już kolejny mecz, w którym zagraliśmy po prostu bardzo słabo. Jeżeli stołek Mariusza Lewandowskiego był przed tym meczem gorący, to teraz prawdopodobnie już się pali.
W następnej kolejce podejmiemy na własnym terenie Koronę Kielce. Mecz odbędzie się 4 listopada o godz. 15:30.
Górnik Zabrze 2:0 Zagłębie Lubin
Angulo (38’, 46’)
Górnik Zabrze: Loska – Michalski, Suarez, Bochniewicz, Liszka – Zapolnik (87’ Nowak), Matuszek (51’ Ambrosiewicz), Żurkowski, Jimenez – Ł. Wolsztyński (64’ R. Wolsztyński), Angulo.
Zagłębie Lubin: Hładun – Tosik (45’ Tuszyński), Kopacz, Guldan, Balić – Jagiełło (68’ Matras), Matuszczyk, Pakulski, Starzyński, Bohar (46’ Oko) – Pawłowski.
Żółte kartki: Matuszek, Zapolnik, Liszka – Tosik, Balić x2.
Czerwone kartki: Balić.
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: