Premierowy mecz spotkania sezonu 2019/2020 PKO Ekstraklasy już za nami. Zagłębie Lubin na inaugurację podejmowało Cracovię, spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Gole strzelili w 5 minucie Damjan Bohar i w 23 minucie Rafael Lopes dla przyjezdnych. Jak traktować ten remis? Z jednej strony można ten wynik szanować, bo Cracovia w teorii powinna w tych rozgrywkach znów walczyć o puchary. Na dodatek, będąc po 120 minutach z Dunajską Stredą w czwartek, potrafi zostawić po sobie lepsze wrażenie niż Miedziowi. I to właśnie z drugiej strony jest bardzo zastanawiające. Rozumiem, ze zespół Michała Probierza jest już w rytmie meczowym, że podopieczni van Daela mogą jeszcze nie mieć tej świeżości bo dopiero teraz rozpoczęli sezon ale to w Krakowie bardziej znacząco zmienił się skład i nastąpiły większe zmiany w kadrze i to my powinniśmy być bardziej zgrani i po prostu lepsi. Grając u siebie, na inaugurację, z podmęczoną Cracovią trzeba było wygrać, inaczej stadion w dalszym ciągu będzie świecił pustkami o żadne akcje marketingowe niewiele pomogą by poprawić sytuację. Reasumując, punkt z dobrym przeciwnikiem (przypomnę, że dwa ostatnie spotkania w Lubinie przegrywaliśmy 1:2) zapisuję na plus, całą resztę – ogólne wrażenia z gry na minus. Pierwsze koty za płoty, oby z Górnikiem Zabrze było lepiej bo to jednak niższa półka. Przed meczem zobaczyłem skład i zdębiałem... Zacznę może od środka pola – co tam robił Tosik? Nie wierzę, że żaden z młodych chłopaków zagrałby gorszy mecz niż Kuba. Domyślam się, że trener chciał zabezpieczyć tyły, tak jak to robi Bartek Slisz ale błąd przy bramce Lopesa obciąża właśnie Tosika, który najwyraźniej już „nie dojeżdża”, piłkarsko zaczyna niestety coraz bardziej odstawać. Bardzo jest widoczny brak zastępcy Filipa Jagiełło, na dodatek Slisz nie zagrał i Filip Starzyński, który musi mieć spokój na tyłach nie istnieje. Najbardziej mnie nurtuje jednak sprawa Sirka. Nie wiem jak wytłumaczyć fakt, że nawet nie powąchał murawy. Zdaję sobie sprawę, że może jeszcze nie być gotowy na rozegranie całego spotkania z powodów czysto piłkarskich, nie zgrany jeszcze z drużyną, z systemem gry itp. Ale, żeby nie dać mu szansy w drugiej połowie na zaprezentowanie się lubińskiej publiczności? Nie uwierzę w to, że piłkarz ściągany za, jak na warunki finansowe, niezłe pieniądze i z taką pompą jest gorszy od Patryka Tuszyńskiego. Owszem, Patryk wypracował asystę i owszem, jest innym typem napastnika niż Słoweniec, to ciągle pozostaje tym Tuszyńskim jakiego niestety znamy. W ogóle uważam, że mógłby stworzyć ciekawy duet napastników z Sirkiem – Polak ściągający uwagę obrońców, walczący i przepychający się z nimi, wypracowujący sytuacje a Rok – lis pola karnego, je wykańczający. Tylko czy trener van Dael zdecyduje się na taki krok i wiążący się z nim zmianę systemu gry? Mimo wszystko wątpię.
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)