W sobotę czeka nas bardzo ciekawe starcie. Zagłębie Lubin uda się do Gdańska, aby zmierzyć się z Lechią prowadzoną przez Piotra Stokowca. W tym meczu podobnych smaczków jest więcej. To będzie również starcie w czubie tabeli, stawką którego będzie zadomowienie się w czołówce. Początek meczu w sobotę o godzinie 18:00.
Piotr Stokowiec
Nazwisko trenera Lechii zapewne będzie się przewijało w każdej możliwej zapowiedzi. Nie ma jednak co się dziwić. Stokowiec w Lubinie spędził prawie trzy i pół roku. W tym czasie miał oczywiście swoje wzloty i upadki. Chwile przyjemne to bez dwóch zdań dwa pierwsze sezon i początek trzeciego. Pewne wygranie I Ligi, przebudowa zespołu, III miejsce na koniec sezonu 2015/2016, aż wreszcie eliminacje do Ligi Europy. Mniej więcej w tym momencie coś w drużynie się wypaliło. Po świetnym początku w rozgrywkach przyszedł kryzys, z którym sztab szkoleniowy poradził sobie dopiero w rundzie finałowej. Niestety, ale było to w grupie spadkowej. Ostatnie miesiące Stokowca w Lubinie to balansowanie na granicy górnej ósemki. Patrząc na grę Zagłębia bolały oczy a czara goryczy przelała się po derbowej porażce we Wrocławiu. To był ostatni mecz Piotra Stokowca na ławce Zagłębia. Łącznie prowadził on "Miedziowych" w 146 spotkaniach. Bilans w tych spotkaniach jest korzystny (68-36-42). Średnio pod wodzą Piotra Stokowca Zagłębie zdobywało 1,64 punkta na mecz. Średnia przyzwoita.
Do ogródka trenera Stokowca można wrzucić jeszcze kilka kamyczków. Pierwszym z nich jest bez dwóch zdań Puchar Polski. Zagłębie z tych rozgrywek odpadało m. in. ze Zniczem Pruszków czy Bytovią Bytów. W Lubinie te rozgrywki traktowane są bardzo poważnie i takie wpadki nie mają prawa się przytrafiać.
Mecze po przerwie reprezentacyjnej. Temat rzeka. Zaczęło się już w październiku 2014 roku. Reprezentacja Adama Nawałki grała mecz ze Szkocją. Tuż po tym spotkaniu Zagłębie pojechało do Pruszkowa na wspomniany już mecz Pucharu Polski, gdzie przegrało w starciu z niżej notowanym rywalem. Miesiąc później kadra grała z Gruzją a Zagłębie zmierzyło się z Termalicą. Mecz zakończył się remisem 1:1. Kolejna przerwa na kadrę to bezbramkowy remis na własnym stadionie z Pogonią Siedlce.
Nowy sezon, już w Ekstraklasie, a w meczach po przerwie reprezentacyjnej niewiele się zmieniło. O ile do remisu z Legią w Warszawie jeszcze nie można się przyczepić (mimo prowadzenia 2:0 do przerwy), o tyle po kolejnej przerwie Zagłębie nie wygrało ani razu aż do kolejnej przerwy. Po listopadowych meczach seria została podtrzymana. Lubinianie kolejny raz przegrali. Tak można wyliczać długo. Jedyne zwycięstwo miało miejsce w ostatnim sezonie Stokowca w Lubinie. W Październiku 2017 roku Zagłębie wygrało 3:2 z Górnikeim Zabrze. Było to zarazem ostatnie zwycięstwo rudowłosego szkoleniowca (prowadził on Zagłebie jeszcze w 6 meczach). Ogólny bilans spotkań po przerwie reprezentacyjnej to 1 zwycięstwo, 5 remisów i 6 porażek.
Jarosław Kubicki
Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że "Kebsi" chce zmienić otoczenie. Zawodnik nie dogadał się z zarządem co do nowego kontraktu i zdecydował się zmienić pracodawcę. Los chciał, że stery w Lechii objął człowiek, który wprowadził Kubickiego do seniorskiej piłki. Jarek obrał kierunek na Gdańsk. W Lechii gra praktycznie wszystko od deski do deski. Zabrakło go jedynie w meczu z Koroną Kielce.
W barwach Zagłębia rozegrał 124 spotkania, w których zdobył 7 bramek. Wszyscy kibice z pewnością zapamiętają gola zdobytego we Wrocławiu przeciwko Śląskowi.
Michał Mak
W tym przypadku sytuacja jest troszeczkę inna. Michał nigdy nie był zawodnikiem Zagłębia, ale w 2016 roku był o krok od związania się kontraktem z "Miedziowymi". Mak był już na testach medycznych w Lubinie, testy przeszedł, ale w ostatniej chwili na transfer zdecydowała się Arminia Bielefeld i skrzydłowy zdecydował się na transfer do Niemiec.
Zawieszeni
W sobotnim spotkaniu kilku zawodników nie zagra z powodu zawieszenia za kartki. Dużo większy problem ma Piotr Stokowiec. W meczu z Zagłębiem nie będą mogli zagrać Filip Mladenovic (lewy obrońca, do tej pory zagrał w każdym meczu pełne 90 minut), Patryk Lipski (ofensywny pomocnik, do tej pory w tym sezonie opuścił jedynie 14 minut, strzelił dwa gole) oraz Sławomir Peszko (skrzydłowy, zagrał 90 minut w pierwszej kolejce).
Naturalnym zastępcą Mladenovica wydaje się Mateusz Lewandowski, ale po jego ostatnich "nocnych występach" nie jest powiedziane, że będzie grał.
W Zagłębiu za kartki będzie pauzował tylko jeden zawodnik. Jakub Tosik. "Tosiu" to ważne ogniwo w naszej drużynie. Tym bardziej, że po kontuzji Alana Czerwińskiego był on jego naturalnym zastępcą. "Miedziowi" więc do starcia z Lechią Gdańsk przystąpią albo z zawodnikiem z Akademii, albo któryś z zawodników zostanie przesunięty.
Aktualny problem
O problemie na linii Piotr Stokowiec - przerwa reprezentacyjna już pisałem. Mimo zmiany otoczenia problem nadal występuje. Początek sezonu Lechia miała wyśmienity. Aż przyszła ta nieszczęsna przerwa na kadrę i Lechia poniosła pierwszą porażkę w tym sezonie. Była to porażka bardzo dotkliwa (2:5 z Wisła Kraków). Teraz ciekawe, czy Lechia zaprezentuje się jak swego czasu Zagłębie (seria 6 meczów bez zwycięstwa)?
Problem z Lechią
Nie ma drugiej takiej drużyny w lidze, która aż tak nie pasowałaby Zagłębiu. Ilekroć w ostatnich latach mierzymy się z gdańszczanami schodzimy do szatni ze spuszczonymi głowami. Statystyka pod tym względem jest brutalna. Jedenaście ostatnich meczów z Lechią to aż 8 porażek Zagłębia, dwa remisy i tylko jedno zwycięstwo. Było to w rundzie wiosennej sezonu 2015/2016. "Miedziowi" wygrali 1:0 po golu Filipa Starzyńskiego. W pierwszym składzie lubinian zagrało zaledwie czterech lubinian, którzy aktualnie są w zespole (Starzyński, Janoszka, Guldan i Dąbrowski). Z ławki wszedł Tosik.
Aby dokopać się do ostatniego zwycięstwa w Gdańsku musimy się cofnąc do roku 2012. Wtedy to, również na wiosnę, Zagłębie wygrało 1:0 po golu Macieja Małkowskiego. Rezerwowym bramkarzem w tamtym spotkaniu był Konrad Forenc, który jako jedyny nadal reprezentuje barwy Zagłębia.
Jedyne zwycięstwo w rundzie jesiennej przeciwko Lechii miało miejsce w sezonie 2010/2011. Przed własną publicznością wygraliśmy wtedy 3:1. To już ponad 8 lat...
Gramy w kratkę
To chyba nasza największa bolączka w tym sezonie. Dobre mecze przeplatamy słabymi występami i na chwilę obecną nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Ciężko wytłumaczyć co stało się z drużyną w meczu z Miedzią Legnica. Kolejkę wcześniej i kolejkę później oglądaliśmy drużynę, na którą przyjemnie się patrzyło. Takie mecze jak derbowe starcie z Miedzią, czy mecz z Piastem Gliwice nie mogą się przytrafiać. Na chwilę obecną to największa bolączka Mariusza Lewandowskiego, nad którą trzeba popracować.
Cięzki tydzień
Przed Zagłebiem cięzki tydzień. W sobotę "Miedziowi" zmierzą się w Gdańsku z Lechią. Zaraz po tym spotkaniu drużyna uda się na zgrupowanie do Gniewina, gdzie będzie się przygotowywała do starcia w Pucharze Polski z Huraganem Morąg. Po meczu w Morągu Zagłębie wraca do Lubina, aby w sobotę zmierzyć się z Pogonią Szczecin. To jednak odległa perspektywa. W chwili obecnej najważniejsze starcie to to jutrzejsze i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Trzeba wreszcie przełamać niemoc w starciach z Lechią i zagrać na poziomie, do którego przyzwyczaiła nas drużyna w starciach z Lechem czy Śląskiem.
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: