"W Lubinie tą krytyką również nikt się nie przejmował. Od dwóch meczów gra już w podstawowym składzie, podobnie jak w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu przy Łazienkowskiej. Gdy jest w wyjściowym składzie, Zagłębie nie przegrywa, a on zawsze strzela gola. Gra na tyle dobrze, że „posadził” na ławce Patryka Tuszyńskiego, na której jest też miejsce dla sprowadzonego latem Słoweńca Roka Sirka. – Oczywiście jeśli gram w wyjściowej jedenastce, jest mi łatwiej, bo w dłuższym czasie mam więcej bramkowych okazji. Ciężko pracowałem i cierpliwie czekałem na swoją szansę. W Lubinie jest rywalizacja o miejsce w ataku, ale wszystko odbywa się na zdrowych zasadach. Każdy chce grać, ale przecież wszyscy nie mogą. Muszę jeszcze poprawić skuteczność – przyznaje. I zaznacza: – W Górniku dobrze radziłem sobie na prawym czy lewym skrzydle, bez różnicy. U trenera Tomasza Kafarskiego w I lidze trzy razy zagrałem też na wahadle. Teraz jestem na dziewiątce i też OK.
– Na szpicy może być bardziej pożyteczny niż na skrzydle. Trochę słabiej gra tyłem do bramki, więc szuka przestrzeni i chętnie ją „połyka”. Styl Zagłębia mu sprzyja, koledzy, z Filipem Starzyńskim na czele, tę cechę Patryka wykorzystują. Nie zdziwiłbym się, gdyby po tym sezonie poszedł jeszcze do lepszego klubu – zapowiada Nikitović."
Cały artykuł można przeczytać na stronie Przeglądu Sportowego. <<TUTAJ>>.