W 12. kolejce LOTTO Ekstraklasy Zagłębie Lubin zremisowało na własnym terenie z Wisłą Płock 3:3. Mecz obfitował w zwroty akcji i do ostatnich sekund trudno było przewidzieć końcowy rezultat. Momentami popełnialiśmy zbyt wiele prostych błędów, ale udało się uniknąć trzeciej z rzędu porażki.
Za nami kolejna przerwa na reprezentację podczas której zawodnicy mieli czas na regenerację, przeanalizowanie błędów, ale przede wszystkim na pracę nad swoją dyspozycją. Zarówno Zagłębie, jak i Wisła Płock w tym sezonie na razie rozczarowują. Szczególnie Zagłębie drażni swoim brakiem regularności w zdobywaniu punktów, a przecież przedsezonowe oczekiwania były zupełnie inne. Słaba dyspozycja płocczan przyczyniła się do zwolnienia Dariusza Dźwigały, dotychczasowego szkoleniowca przyjezdnych. Nowym trenerem Wisły został Kibu Vicuña, dla którego mecz w Lubinie to swoisty powrót na stare śmieci. Kibice Zagłębia mogą go pamiętać z roli asystenta Jana Urbana, który prowadził naszą drużynę kilka lat temu.
Również pozycja Mariusza Lewandowskiego wisi na włosku. W mediach od kilku tygodniu mówi się o możliwości zmiany szkoleniowca, ale póki co włodarze wstrzymują się z tą decyzją. Podobno na celowniku znaleźli się m. in. Marek Papszun, Adam Nawałka oraz Jean-Paul de Jong. Ostatecznie nie doszło do porozumienia z żadnym z trenerów i w niedzielne popołudnie na ławce ponownie zasiadł Lewandowski.
Tym razem w wyjściowej jedenastce Zagłębia nie zobaczyliśmy klasycznego napastnika, na szpicy pojawił się Bartłomiej Pawłowski.
Niewiele działo się w pierwszych minutach spotkania, brakowało nieco dokładności i precyzji w podaniach. Pierwszą groźną sytuację zobaczyliśmy w 12. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się jeden z zawodników Wisły Płock, ale jego uderzenie przeniósł nad poprzeczką Dominik Hładun. Trzy minuty później dobrą akcję ponownie przeprowadzili goście, którzy kilkoma podaniami przenieśli się pod naszą bramkę i wpakowali piłkę do siatki Zagłębia. Na szczęście arbiter odgwizdał spalonego i gol nie został uznany. Chwilę później to „Miedziowi” wyszli z szybkim kontratakiem, ale Filipa Starzyńskiego uprzedził Dähne.
W 23. minucie Wisła wyszła na prowadzenie. Strzał Rasaka zdołał sparować Hładun, ale z dobitką Ricardinho z bardzo ostrego kąta już sobie nie poradził. Ewidentnie zabrakło w tej sytuacji asekuracji ze strony naszych obrońców.
W 32. minucie doprowadziliśmy do remisu. Skrzydłem świetnie urwał się Pawłowski, który zagrał tuż przed bramkę do niepilnowanego Bohara. Słoweńcowi pozostało tylko dobrze przyłożyć stopę i zdobyć pierwszego gola dla Zagłębia w niedzielnym meczu. Dwie minuty później mieliśmy niebywałego pecha. Jagiełło wyszedł na czystą pozycję i oddał strzał obok interweniującego golkipera Wisły, który zdołał jeszcze musnąć piłkę. Niestety trafiła ona jedynie w wewnętrzną część słupka i nie zdołała wtoczyć się do bramki. Od tego momentu „Miedziowi” wyraźnie przejęli inicjatywę. W 41. minucie zobaczyliśmy niemal kopię akcji bramkowej, ale tym razem zawodnik Zagłębia o centymetry minął się z piłką.
W 43. minucie trudno mówić o pechu, ale o zwyczajnym zlekceważeniu sytuacji. W 100% sytuacji znalazł się Łukasz Janoszka, który miał ogrom miejsca i czasu w polu karnym. Niestety strzelił wprost w leżącego już na murawie bramkarza płockiej Wisły. Sytuacja zemściła się zaledwie minutę później. Na wolną pozycję wyszedł Łukowski, złą decyzję o wyjściu z bramki podjął Hładun, a pomocnik gości uderzył obok naszego golkipera. Z interwencją nie zdążył Balić i na przerwę schodziliśmy w bardzo złych nastrojach. Nonszalancja, niewymuszone błędy i brak skuteczności przekreśliły szanse na dobry wynik w pierwszej części spotkania.
W 59. minucie straciliśmy trzecią bramkę. Po raz kolejny bardzo źle próbował skracać kąt Hładun, którego bez większych problemów minął Łukowski i zdobył tym samym swojego drugiego gola w meczu.
W początkowej fazie drugiej połowy na boisku nie działo się zbyt dużo. Zagłębie miało optyczną przewagę, ale nic konkretnego z niej nie wynikało. Wisła nastawiła się na kontrataki i od czasu do czasu próbowała nam zagrozić. W 75. minucie doszło do kontrowersji, która dotyczyła starcia Tuszyńskiego w polu karnym Wisły. Początkowo sędzia Lasyk nie wskazał na jedenasty metr, ale po wideoweryfikacji zmienił swoją decyzję i przyznał Zagłębiu rzut karny. Przed szansą stanął oczywiście Filip Starzyński. „Figo” uderzył w prawą stronę, natomiast Dähne wybrał drugi róg. W 80. minucie złapaliśmy kontakt.
W 90. minucie doprowadziliśmy do wyrównania. Z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Starzyński, a precyzyjnym strzałem główką popisał się Bartłomiej Pawłowski. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki. Chwilę później drugą żółtą kartkę otrzymał Maciej Dąbrowski i musieliśmy kończyć mecz w osłabieniu.
Ostatecznie udało się nam wyszarpać jeden punkt, ale mogliśmy uniknąć nerwów i mieć mecz pod kontrolą. Na takim poziomie nie wolno popełniać błędów, jakie zrobiliśmy przy straconych golach.
W następnej kolejce zmierzymy się z w wyjazdowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze (28 października, 18:00).
Zagłębie Lubin 3:3 Wisła Płock
Bohar (32’), Starzyński (k. 80’), Pawłowski (90') – Ricardinho (23’), Łukowski (44’, 59’)
Zagłębie Lubin: Hładun – Tosik (65’ Pakulski), Dąbrowski, Guldan, Balić (46’ Dziwniel) – Matuszczyk, Jagiełło, Starzyński, Janoszka (61’ Tuszyński), Bohar – Pawłowski.
Wisła Płock: Dähne – Stefańczyk, Dźwigała, Uryga, Warcholak – Rasak, Furman, Łukowski (92, Stilić), Szymański, Merebashvili (72’ Caló) – Ricardinho (82’ Angielski).
Żółte kartki: Starzyński, Dąbrowski – Dźwigała, Warcholak.
Czerwone kartki: Dąbrowski.
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: