Liczba 13 zazwyczaj bywa pechowa, dziś nie przyniosła ona jednak naszemu zespołowi niczego złego. W 13. kolejce PKO Ekstraklasy nasi piłkarze pokonali 2:1 Lecha Poznań. Gole zdobywali Jakub Tosik, Damjan Bohar oraz - dla gospodarzy - Christian Gytkjær.
Od samego początku spotkania lepszym zespołem było Zagłębie Lubin. W pierwszych dziesięciu minutach nasi zawodnicy bardzo mocno przycisnęli gospodarzy, czego efektem była choćby bardzo duża liczba rzutów rożnych pod bramką „Kolejorza”.
Mimo optycznej przewagi, to Lech jako pierwszy miał bardzo dobrą sytuację. W 5. minucie meczu do piłki przed polem karnym doszedł Jakub Moder, uderzył w kierunku bramki, ale jego strzał w bardzo dobrym stylu wybronił Dominik Hładun.
W kolejnych minutach obraz gry z pierwszych pięciu minut się nie zmienił i to nasz zespół dyktował warunki na placu gry.
W 24. minucie Zagłębie Lubin rozegrało kolejny już rzut rożny. Sprytnie zagraną piłkę piętą miał odegrać Patryk Szysz, jednak nie do końca ta sztuka mu się udała. Na szczęście piłka szczęśliwie doszła do Jakuba Tosika, który metr przed bramką uprzedził bramkarza rywali i szczęśliwie skierował piłkę do siatki, dając tym samym naszemu zespołowi prowadzenie.
W kolejnych minutach próbowaliśmy grać przede wszystkim prawą stroną boiska, na której aktywny był Alan Czerwiński, jednak nasi piłkarze nie zdołali wykorzystać żadnego z jego dośrodkowań.
Jeszcze przed przerwą Lech mógł wyrównać, ale mocny strzał Amarala minął o około dwa metry bramkę Hładuna. Do przerwy prowadziliśmy więc 1:0.
W drugiej odsłonie Lech musiał zaatakować, więc siłą rzeczy nasi zawodnicy zaczęli mieć więcej miejsca. Lech miał swoje okazje - m.in. próbowali Jóźwiak, czy z rzutu wolnego Moder, ale żadna z prób nie odnalazła drogi do bramki lubinian.
W 67’ minucie spotkania udokumentowaliśmy dobrą grę w tym meczu drugim trafieniem. Filip Starzyński wypuścił w uliczkę Damjana Bohara, a Słoweniec pewnie, w charakterystyczny dla siebie sposób, pokonał bramkarza drużyny przeciwnej, dzięki czemu wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie.
Od tego momentu nieco się cofnęliśmy, a Lech rozpoczął walkę o choćby remis. Kilkukrotne zrywy skrzydłami lub strzały zza pola karnego okazywały się być nieskuteczne. My z kolei w końcówce mogliśmy podwyższyć wynik spotkania na 3:0, jednak w wypracowanej przez Asmira Suljicia sytuacji ciśnienia nie wytrzymał Sasa Zivec.
W doliczonym czasie gry Lech Poznań złapał kontakt. Do zagranej z rzutu rożnego piłki doszedł Christian Gytkjær, który w stylu Zaltana Ibrahimovicia piętą - w dodatku z powietrza - przelobował Dominika Hładuna.
Ostatecznie mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem „Miedziowych” 2:1. Dzięki zdobyciu trzech punktów doskoczyliśmy w tabeli do zespołów znajdujących się w pierwszej ósemce PKO Ekstraklasy. Brawo „Miedziowi”!
25 października 2019, 20:30 - Poznań (Stadion Miejski)