W niedzielnym meczu 14. kolejki LOTTO Ekstraklasy Zagłębie przegrało na własnym terenie z Koroną Kielce 0:1. Nie udał się debiut Bena van Daela, który póki co nie zdołał odmienić oblicza naszej drużyny. Zagłębie znowu zaprezentowało się bardzo słabo.
Nowy szkoleniowiec postanowił zachować szkielet drużyny i nie zrobił kadrowej rewolucji. Wyjściowa jedenastka nie różniła się specjalnie od tych, które proponował Mariusz Lewandowski. Były trener „Miedziowych” obserwował spotkanie z wysokości trybun.
W pierwszych minutach byliśmy świadkami typowego meczu walki. Na pierwszą groźniejszą sytuację czekaliśmy do 14. minuty. Z rzutu wolnego strzelał Janjić, ale jego uderzenie nieznacznie minęło słupek bramki Hładuna. W 21. minucie mieliśmy sporo szczęścia. Po zamieszaniu w naszym polu karnym, wysoko lecąca piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła na pole gry.
Agresywny pressing Korony nie pozwalał nam na swobodne wyjście z własnej połowy, przez co ciężko było stworzyć jakąkolwiek ofensywną akcję. Ta przyszła w 28. minucie. Dość niespodziewanie futbolówka trafiła do stojącego kilkanaście metrów przed bramką Bohara. Niestety Słoweniec uderzył prosto w Hamrola, który pewnie wyłapał lekki strzał. Kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy w rolę ratownika wcielił się Guldan, który faulem przerwał akcję rywali i naprawił tym samym błąd Matuszczyka.
Trudno powiedzieć cokolwiek dobrego o pierwszej połowie. To goście prowadzili grę i częściej dochodzili do sytuacji podbramkowych. Druga część spotkania rozpoczęła się w bardzo podobny sposób. To goście przejęli inicjatywę, a my ograniczaliśmy się do nieszczególnie groźnych kontrataków.
W 73. minucie Korona wyszła na prowadzenie. Sędzia Raczkowski przyznał gościom rzut wolny z odległości 20 metrów od bramki. Do piłki podszedł Kosakowski, a jego mocny strzał sparował do boku Hładun. Niestety przy dobitce Pućki był już bezradny. Niezrozumiała jest postawa naszych piłkarzy, którzy zupełnie zapomnieli o asekuracji.
Efekt „nowej miotły” na razie nie znalazł potwierdzenia w naszym zespole. Jesteśmy w dużym kryzysie, dość powiedzieć, że ostatnie spotkanie wygraliśmy w połowie września. Nie zachęca też styl gry, który na pewno jest jednym z powodów niskiej frekwencji na lubińskim stadionie.
W następnej kolejce zmierzymy się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Spotkanie odbędzie się 10 listopada o godz. 20:30.
Zagłębie Lubin 0:1 Korona Kielce
Pućko (73’)
Zagłębie Lubin: Hładun – Pakulski (73’ Kopacz), Dąbrowski, Guldan, Balić – Jagiełło, Matuszczyk (88’ Matras), Bohar, Starzyński, Pawłowski (81’ Sirotov) – Tuszyński.
Korona Kielce: Hamrol – Rymaniak, Marquez, Diaw, Gardawski – Kovacević, Możdżeń (46’ Kosakiewicz), Janjić (65’ Cebula), Petrak, Pućko – Soriano.
Żółte kartki: Balić, Guldan, Dąbrowski, Tuszyński, Matras – Możdżeń, Soriano, Marquez, Cebula.
Zobacz także:
- Zagłębie lepsze od Miedzi w sparingu. Łyczko zapewnił zwycięstwo
- Rezerwy Zagłębia zremisowały z Górnikiem Polkowice
- Debiut Marcela Reguły w seniorskiej reprezentacji Polski!
- Zagłębie zagra sparing z Miedzią Legnica
- Bednarz o przyszłości Zagłębia: Ojrzyński zostaje, akademia fundamentem klubu
źródło: