mkszaglebie.pl

- To był bardzo dobry sezon Lecha Poznań. Tak mocnego mistrza Polski nie było od sezonu 2013/14, kiedy Legia Warszawa zdobywała mistrzostwo - mówi nam Dawid Dobrasz, dziennikarz „Głosu Wielkopolskiego”, z którym porozmawialiśmy o minionym sezonie w wykonaniu poznaniaków. Co było kluczowe, by w końcówce sezonu wyprzedzić Raków i zagwarantować sobie mistrzostwo na kolejkę przed końcem? Czy przegrany finał Pucharu Polski to największy kamyczek do ogródka Macieja Skorży? Gdzie będzie Lech w przyszłym sezonie? Zapraszamy do lektury!

 

Jak podsumowałbyś kampanię 2021/22 w wykonaniu „Kolejorza”?

- To był bardzo dobry sezon Lecha Poznań. Tak mocnego mistrza Polski nie było od sezonu 2013/14, kiedy Legia Warszawa zdobywała mistrzostwo. Lech przegrał zaledwie cztery mecze, z czego tylko jeden u siebie. Poza tym stracił u siebie tylko sześć bramek. A popatrz, że równie dobrze „Kolejorz” mógł skończyć ten sezon bez trofeum. To pokazuje, jak mocna była liga - czy to Raków, czy Pogoń. Trener Maciej Skorża zaszczepił w tej drużynie mentalność zwycięzców. 

Porażka w finale Pucharu Polski to największy kamyczek do ogródka Macieja Skorży? 

- Tak. Uważam, że sztab na czele z Maciejem Skorżą przekombinował, w kontekście pomysłu na to spotkanie. Trener argumentował to tym, że drużyna Rakowa ma wyższą średnią wzrostu od wielu zespołów. Grając w środku pola Radosławem Murawskim i Jesperem Karlstromem, Lech stracił siłę rażenia. Częstochowianie są poniekąd katem „Kolejorza” Macieja Skorży. Wszak przez nieco ponad rok poznaniacy trzykrotnie ulegli Rakowowi i raz zremisowali.

Co Twoim zdaniem było kluczowe w końcówce tego sezonu? Po przegranym Pucharze Polski wydawało się, że to Raków jest na pole position w wyścigu o mistrzostwo.

- Myślę, że kluczem był okres pomiędzy meczem Raków Częstochowa - Cracovia a Piast Gliwice - Lech Poznań, kiedy drużyna „Kolejorza” dostała takiego kopa, że naprawdę da się to zrobić. Faktycznie, po finale Pucharu Polski nie wydawało się, że Raków to wypuści. Do meczu z Zagłębiem podopieczni Marka Papszuna przecież nie przegrali. Lech także miał problemy w meczu z Piastem, ale to zwycięstwo przepchnął kolanem, w końcówce, dzięki charakterowi. Uważam, że po remisie z Rakowa z Cracovią, zawodnicy uwierzyli, że to jest do zrobienia.

Pojawiła się też taka narracja, jakby Maciej Skorża dostał samograja, a przecież pamiętamy zeszły sezon w wykonaniu „Kolejorza”, kiedy ciężko było o tej ekipie powiedzieć coś pozytywnego. Wystarczy popatrzeć na piłkarzy, którzy wówczas reprezentowali barwy „Kolejorza”.

- Dokładnie. Jeśli ktoś pamięta, z jakiego miejsca startował Lech, to wie, że tak absolutnie nie jest. Wasyl Kraweć, Dorde Crnomarković, Karlo Muhar, 11. miejsce na koniec sezonu. To mówi samo przez się. Poza tym odejścia Pedro Tiby i Mickey van der Harta, którzy wcześniej byli podstawowymi piłkarzami, a teraz tylko rezerwowymi, są znamionami progresu. Klub się wzmacnia. Kiedyś od tych piłkarzy zaczynało się ustalanie składu, a teraz nie są niezbędni. 

Co Twoim zdaniem jest obecnie najmocniejszym punktem Lecha Poznań?

- To, że na każdej pozycji jest dwóch równorzędnych graczy. Przed następnym sezonem na pewno będzie sporo ubytków i włodarze klubu będą musieli pomyśleć, jak je zastąpić. Natomiast teraz, nie wiem czy dało się zrobić więcej. Są zarzuty do pozycji bramkarza, ale uważam, że sztab szkoleniowy i tak uczynił sporo, aby Filip Bednarek i Mickey van der Hart, weszli na wyższy poziom. Poza tym dużym zawodem są skrzydłowi, ponieważ przeprowadzono wielomilionowe transfery, a i tak nie przyniosło to efektów, jakich oczekiwano. Mimo to jakość piłkarzy na większości pozycji była tak wysoka, że udało się te małe deficyty przykryć. Zresztą nawet Bartosz Salamon mówił o tym, że na boisku nie czuć było różnicy, kto gra. Każdy dołożył cegiełkę od siebie. Tłuste transfery, takie jak sprowadzenie Tomasza Kędziory czy Dawida Kownackiego, także dołożyły świeżej krwi do zespołu. I to takiej najwyższej jakości, przede wszystkim Polaków, ponieważ Lech jest też najbardziej zagranicznym, mistrzem Polski w historii. 

No dobrze - a gdzie Twoim zdaniem wciąż są największe deficyty, jeżeli chodzi o kadrę?

- Sądzę, że Lech będzie chciał się wzmocnić na trzech pozycjach. Na dziś najbardziej paląca jest przede wszystkim pozycja bramkarza. Po sezonie odejdzie Jakub Kamiński, dlatego tutaj także najprawdopodobniej potrzebne będzie wzmocnienie. Są oczywiście Kristoffer Velde i Adriel Ba Loua, z wypożyczenia wróci także Jan Sykora, który przez ostatnimi czasy występował w Viktorii Pilzno. Wobec odejścia Pedro Tiby, grany jest także temat Afonso Sousy. Jeśli ten ruch dojdzie do skutku, to będzie to absolutnie hitowy jak na warunki Ekstraklasy transfer. Docelowo potrzebny byłby też czwarty stoper. W każdym razie w pierwszej kolejności na pewno powinny zostać wzmocnione właśnie bramka i środek pomocy.

Jest jakiś jeden obrazek z tego sezonu, który szczególnie zapadł Ci w pamięć? 

- Na pewno zapadły mi w pamięć niektóre zdania z konferencji prasowych Macieja Skorży. Chociażby takie, że presja to przywilej, że presja to dopiero będzie na wiosnę. Jeśli chodzi o obrazki z meczów, to na pewno gol Antonio Milicia z 99. minuty meczu z Górnikiem Zabrze w grudniu zeszłego roku, także trafienie Mikaela Ishaka w meczu z Piastem w Gliwicach. A poza tym? Gol Sergiu Hanki w meczu Rakowa z Cracovią, który podłączał Lechowi tlen. Poza tym obrazki smutniejsze, jak odbieranie medali na Stadionie Narodowym i złość wypisana na twarzach, a kilkanaście dni później radość i mistrzostwo zdobyte na kolejkę przed końcem.

Gdzie widzisz poznański klub w przyszłym sezonie? Uważasz, że Lech znów powalczy o mistrzostwo? I kto w takim razie będzie najgroźniejszym rywalem?

- Raków drugi raz z rzędu zdobędzie wicemistrzostwo Polski. To pokazuje, że częstochowianie zadomowili się już w czubie tabeli. To jest też cel dla Lecha, by regularnie być czołowym klubem w Polsce, a nie co sezon zmagać się z perturbacjami. Bardzo ciekaw jestem działu naukowego, który przygotowuje „Kolejorza” na grę co trzy dni, bo myślę, że poznaniacy będą występować w europejskich pucharach. Nie wiem, gdzie wyląduje Lech w przyszłym sezonie, ale mogę powiedzieć, co będzie progresem. Na pewno awans do fazy grupowej w Europie, sprzedaż kolejnego wychowanka za kilka milionów euro, a także utrzymanie się w ścisłej czołówce oraz walka o triumf w Pucharze Polski. Myślę, że taka historia dla „Kolejorza” w przyszłym sezonie będzie oznaczała, że ten klub poszedł do przodu. 

Przed ostatnią kolejką w zasadzie wszystko jest jasne. Spodziewasz się wakacyjnego grania, czy może Lech nie odpuści i w ostatnim meczu podopieczni Macieja Skorży będą w pełni zdeterminowani.

- Zwycięstwo byłoby fajnym zwieńczeniem tego sezonu. Wtedy Lech wykręciły średnią 2,18 punkta na mecz. Ponadto cały czas szansę na koronę króla strzelców ma Mikael Ishak, a Joao Amaral traci dwa punkty w klasyfikacji kanadyjskiej do Iviego Lopeza. Tak więc to nie jest też tak, że to mecz o pietruszkę. 

Lech Poznań - Zagłębie Lubin

Stadion Miejski 21-05-2022, 17:30
PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 34

(2:1)
(2:0)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (1)



21.05.2022 10:01
Zmiencie trenera, to wtedy moze i cos ugracie w Europie
processing comment