mkszaglebie.pl

Dobra i żwawa gra, wymienność pozycji, dokładność i pomysł - to wszystko oglądaliśmy w wykonaniu Zagłębia Lubin w pierwszych 45 minutach - szkoda tylko, że nasi zawodnicy nie potrafili choćby w połowie zrealizować planu na drugie 45 minut. Niestety ostatecznie pojedynek 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Legią Warszawa kończymy porażką 1:2 i trzeba wprost zaznaczyć, że nikt o ten rezultat nie powinien mieć pretensji.

Siedemdziesiąty mecz pomiędzy Legią Warszawa a Zagłębiem Lubin był sporą niewiadomą. Patrząc na to, jak legioniści prezentowali się w ostatnich tygodniach oraz na to, że "Miedziowi" mieli na koncie dwa zwycięstwa z rzędu, podopieczni Czesława Michniewicza nie byli murowanymi faworytami niedzielnej potyczki. Oczywiście każdy kibic Zagłębia wiedział, że nawet słaba Legia, to jednak Legia i mimo pewnych zrządzeń losu, pojedynek w 7. kolejce nie będzie należał do najprostszych. Warto odnotować, że w obu zespołach zabrakło kilku graczy, którzy w ostatnim czasie występowali od pierwszych minut - w Legii był nim Bartosz Kapustka, zaś w Zagłębiu Sasa Zivec. Klub na swoim Twitterze przed meczem poinformował, że Sasa jest przeziębiony.

Wracając do meczu. Pierwszego gola w meczu widzieliśmy już w 4. minucie meczu, gdy Jewgienij Baszkirow zagrał do Filipa Starzyńskiego, a ten pokonał Artura Boruca. Niestety dla nas, w tej sytuacji był spalony, który nawet nie był zbyt długo badany na wozie VAR. Mały plusik dla "Baszki" za podanie w tej akcji, bo mimo spalonego wyglądało to naprawdę efektownie. W 14. minucie spotkanie mieliśmy fantasyczną akcję Dejana Drazicia i Samuela Mraza. Napastnik dostał podanie od Serba, piętą do niego dograł, a wypożyczony ze Slovana Bratysława pomocnik mocno strzelił w kierunku bramki - niestety na posterunku był Boruc. 

W pierwszych dwóch kwadransach graliśmy naprawdę nieźle, piłkarsko długimi fragmentami wyglądaliśmy lepiej od posiadających solidną kadrę gospodarzy. Na nasze nieszczęście, w 30. minucie straciliśmy bramkę. Podanie otrzymał Tomas Pekhart, obrócił się z piłką, zmylił Lorenco Simicia i zza pola karnego uderzył w lewy róg bramki bezradnego Dominika Hładuna, dając tym samym Legii prowadzenie. Kolejne kilka minut należało do Legii i mieliśmy sporo szczęścia, że rywale nie zdołali zdobyć drugiej bramki.

W 36. minucie Patryk Szysz pomknął prawą stroną, wygrał pojedynek z rywalami, podał sprytnie do Drażicia, który czując kontakt z rywalem w polu karnym, przewrócił się. Sędzia Piotr Lasyk uznał, że Bartosz Slisz faulował Drażicia i wskazał na wapno. W 38. minucie jedenastkę pewnie wykorzystał Filip Starzyński, dla którego był 35. ligowy gol z rzutu karnego w karierze. Do przerwy nie mieliśmy się czego wstydzić i do szatni nasi piłkarze schodzili remisując z mistrzem Polski 1:1.

Po przerwie wyglądaliśmy jednak... dramatycznie. To prawda, to mocne słowo, ale niestety przez całą drugą połowę nie potrafiliśmy znaleźć recepty na to żeby stworzyć sobie groźną sytuację. Jedynym wyjątkiem w drugiej połowie była sytuacja z 50. minuty meczu, gdy po ciekawie rozegranym rzucie rożnym, piłka trafiła pod nogi Sasy Balicia, ale ten z pięciu metrów wyekspediował ją... w maliny.

Legia zdobyła drugiego gola trzy minuty po sytuacji Balicia. Tym razem Luquinhas dośrodkował do Tomasa Pekharta, który tym razem pokonał Hładuna strzałem głową. W tej sytuacji dużo więcej mogli zrobić Lubomir Guldan i Sasa Balić, którzy pozostawili czeskiemu napastnikowi zbyt wiele miejsca.

Trener Martin Sevela próbował, trochę po swojemu, gonić wynik, wprowadzając między innymi Jakuba Żubrowskiego za Dejana Drażicia, ale ostatecznie rezultat spotkania już się nie zmienił i Zagłębie Lubin musiało pogodzić się z porażką 1:2.

O samą przegraną z Legią, w dodatku na jej terenie, nie mamy pretensji. Ale styl w drugiej połowie był porażający, a negatywny odbiór gry naszej drużyny w tej części meczu potęguje fakt, że w pierwszej połowie wyglądała ona całkiem nieźle. Sytuacja w tabeli jest niezła, ale należy wziąć się w garść, bo taka postawa, jak w drugiej połowie meczu z Legią, po prostu Zagłębiu Lubin nie przystoi. 

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin

Stadion Miejski Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego 18-10-2020, 17:30
PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 7

(2:1)
(1:1)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

KOMENTARZE (4)



19.10.2020 18:26
2 pol to konfromitacja i tyle ja neirozumiem no niemoge zrozumiec jak mozna tak sie kompromitowac jak kopacze w 2 pol

Edytowano : 2020-10-19 18:27:17

+Kompromitacja+
19.10.2020 13:05
Ja nie rozumie jak to się dzieje, że każdy przeciwnik szybciej dochodzi do piłki niż nasi piłkarze. Przegrywamy większość walk o przejęcie piłki. Po za tym pressing Legii, czy to Rakowa i Górnika Zabrze jest daleko na wyższym poziomie niż nasz. Dochodzi wolne rozgrywanie piłki, na 2, 3, 4 kontakty. Przy takim pressingu to zachęta dla przeciwnika żeby cały czas stosować pressing. Dodatkowo mały ruch piłkarzy bez piłki, nie ma komu zagrać, a przy takim pressingu wyjścia do podań powinny być zawsze. O przeglądzie pola to nawet nie wspomnę. Piłkarze Legii przewidywali zagrania i od razu asekurowali piłkarzy do których może być kierowane podanie. Co z tego, że przebiegamy dużo km, ale jest to bieganie w dużej mierze bezproduktywne. Bronimy się bardzo głęboko, umożliwiając jednocześnie wysokie podejście przeciwnikowi. Ich obrońcy niemal nie są zmęczeni w przeciwieństwie do naszych. Zresztą jak ma być nie zmęczony obrońca gdy jest zmuszony do rozgrywania piłki. No i tak sobie myślę, że skoro Legia była ustawiona ultra ofensywnie to czy rozgrywanie od bramki miało jakiś sens. Może i miało by gdybyśmy umieli szybko wychodzić z pod pressingu. a tego nie robiliśmy. Generalnie to wyglądało tak, że bramkarz podaje do obrońcy, obrońca do defensywnego lub bocznego i niemal zaraz strata. No niestety taktyka była podobna jak na Górnika ale w tym przypadku nie zdała egzaminu.
18.10.2020 20:54
Niestety ale dzięki zajebistej grze w drugiej połowie przegrywamy. Mraz, Sirk nie powinni już występować w tej drużynie. Czekam na mecz z Lechią i WYGRANĄ w dobrym stylu.
18.10.2020 20:36
Już się bałem, że będą dalej wygrywać, ale na szczęście już wystarczy i drewniaki nr 1 w lidze musieli wygrać z kalekami z Lubina na których większość zespołów się przełamuje. Dwie akcje w meczu świadczą o tym, a balic za te ułomności w polu karnym powinien wreszcie usiąść na ławce, ale kogo tu dac? Koleś nie ma żadnej konkurencji no i w ataku dwie kłody, do tego baszkirow tragedia no i hladun niech poćwiczyć nad wykopami i gra na przedpolu . Miało być fajnie, ale nasze dziewczyny pewnie zmęczone sezonem a Ty sevela skończ wreszcie pierdolic jak to jest zajebiscie tylko bierz te miernoty w obroty