Z warszawianami mierzyliśmy się do tej pory 70-krotnie, z czego 64 spotkania przypadają na rozgrywki ligowe, sześciokrotnie rywalizowaliśmy też w ramach Pucharu Polski. Zdecydowanie więcej zwycięstw odnieśli nasi najbliżsi rywale, bowiem aż 35. W rywalizacjach między Zagłębiem a Legią padło 21 remisów, a komplet punktów padał łupem „Miedziowych” niestety zaledwie 14 razy.
W obecnej kampanii z drużyną ze stolicy rywalizowaliśmy w 7. kolejce gier. Tamto spotkanie nie poszło niestety po myśli "Miedziowych", ponieważ pierwszy gol zdobyty przez nasz zespół został anulowany - Filip Starzyński znalazł się na ewidentnym spalonym. W 30. minucie Tomas Pekhart otrzymał podanie, zwiódł Lorenco Simicia i strzałem w lewy róg bramki pokonał Dominika Hładuna. Osiem minut później w polu karnym faulowany był Dejan Drazić, toteż arbiter wskazał na wapno. Do piłki podszedł Filip Starzyński i nie pomylił się. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis, a gra Zagłębia momentami wyglądała naprawdę dobrze.
Po przerwie lubinianie wyglądali jednak znacznie gorzej, aniżeli miało to miejsce w pierwszej połowie. Świetną sytuację zmarnował Sasa Balić, który mając piłkę na nodze wyekspediował ją na trybuny... Chwilę później na nasze nieszczęście sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, mowiące o niewykorzystanych okazjach. Luquinhas dośrodkował do Tomasa Pekharta, który tym razem pokonał Hładuna strzałem głową. Należy przyznać również, że w tej sytuacji znacznie lepiej zachować się mogli Lubomir Guldan oraz Sasa Balić.
Liczymy, że Zagłębiu uda się zrehabilitować za porażkę w rundzie jesiennej. Jak będzie tym razem? Przekonamy się tuż po godzinie 19:15.
