Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
- Cieszymy się, bo derby to zawsze bardzo trudne mecze. Początek był piorunujący - pierwsze dziesięć minut, pierwsza akcja, do tego siedem rzutów rożnych. Niestety nic z tego nie wyniknęło, a sami straciliśmy bramkę po kontrze. Mogliśmy zachować się lepiej, trochę zawiedliśmy, ale taka jest piłka. Mimo straty gola nie panikowaliśmy, bo mieliśmy przewagę. Śląsk świadomie się cofnął i oddał nam inicjatywę. Mieliśmy plan gry bocznymi sektorami i nie zmienialiśmy go również po przerwie. Wiedzieliśmy, że kolejne okazje przyjdą. Najpierw padł fantastyczny gol na 1:1, później pomogły nam zmiany, a Szabó jako rezerwowy zdobył bramkę na wagę trzech punktów. Musieliśmy uważać przy przejściach do defensywy, bo Śląsk bardzo szybko przechodził do ataku. Dziś obchodzimy Święto Wojska Polskiego i Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. My zrobiliśmy święto sobie i naszym kibicom. Chcę pochwalić chłopaków, bo odwrócenie losów derbowego meczu nie jest łatwą sztuką. W takich spotkaniach zawsze czuje się dodatkowy ciężar i presję, zupełnie inną niż w zwykłym meczu. Uważam, że to były zasłużone trzy punkty.
- Jeśli chodzi o Marcela Regułę, może się zdarzyć, że był to jego ostatni mecz w barwach Zagłębia. Dziś zagrał bardzo energicznie, momentami może nawet za bardzo, ale wiadomo, czym są derby. Docierają do mnie różne informacje, jednak nie uczestniczę w rozmowach transferowych.
- Są momenty w meczu, kiedy trzeba zaryzykować. Tak było z wejściem Mlinaricia. To zawodnik o ofensywnych predyspozycjach, a dziś zagrał w środku pola. Oddał strzał i było to ryzykowne posunięcie, ale właśnie takie decyzje potrafią zmienić obraz spotkania.