Jak informuje "Przegląd Sportowy", Matyas Tajti i Rok Sirk mogą latem opuścić Zagłębie Lubin. Obaj mają ważne kontrakty, jednak Martin Ševela nie widzi ich w swoich planach.

reklama

Rok Sirk przeszedł do Zagłębia Lubin przed sezonem 2019/2020 z NŠ Mura. Wówczas był po dwóch sezonach, w których zdobył 30 bramek w słoweńskiej ekstraklasie i na jej zapleczu, w dodatku za jego kandydaturą bardzo mocno optował trener Ben van Dael. Sirk jednak nie przebił się na dłużej do składu "Miedziowych", a gdy już na placu gry się pojawiał, to rozczarowywał. Jego dorobek w pierwszej drużynie to 12 meczów i 2 bramki.

Mátyás Tajti był obserwowany przez Zagłębie od blisko roku przed transferem. Zdecydowano się go zatrudnić ze względu na jego uniwersalność w środku pola (możliwość gry na pozycjach 6/8/10) oraz młody wiek i potencjał sprzedażowy. Mimo, że sprawa przenosin Węgra była w zasadzie załatwiona na początku sierpnia, Tajti przyszedł do Zagłębia Lubin dopiero w ostatnim dniu okna transferowego - wszystko ze względu na to, że najpierw czekał na ostateczny rozwój sytuacji z ewentualnym transferem do Bundesligi, a następnie nie można było transferu szybko dopiąć ze względu na tryb, w jakim odbywa się akceptacja takich ruchów w naszym klubie.

Mimo, że młodzieżowy reprezentant Węgier był w grze (4 mecze i dwie strzelone bramki w ekstraklasie węgierskiej na początku tego sezonu), to Martin Ševela nie dawał mu szansy na grę, choćby w małym wymiarze minutowym i bardziej cenił m.in. Jakuba Tosika. W zimowym okresie przygotowawczym zawodnik pokazał, że ma umiejętności i grać potrafi, jednak jak widać, to nie wystarczyło do tego, by dostał szansę. Ostatecznie licznik Tajtiego przed pandemią koronawirusa zatrzymał się na trzech meczach w PKO Ekstraklasie.

– Niestety, są w drużynie piłkarze, którzy nie spełnili oczekiwań. Już jesienią kontrakt rozwiązał Asmir Suljić, raczej nie widzę przyszłości w naszej drużynie także dla Matyasa Tajtiego i Roka Sirka. Nie wiem, jaki będzie ich los, bo mają ważne kontrakty, to już zadanie dla szefów klubu. Potrzebujemy jednak lepszych zawodników, do których będą równać młodzi – powiedział dla "Przeglądu Sportowego" Martin Ševela.

Antoni Bugajski wspomina, że pozyskanie Asmira Suljicia, Mátyása Tajtiego i Roka Sirka kosztowało Zagłębie Lubin sześć milionów złotych, jednak jest to nieprawda. Suljić przeszedł do Zagłębia Lubin za darmo z NK Olimpija Ljubljana po rozwiązaniu kontraktu, według informacji z Węgier za Tajtiego zapłacono Diósgyőri VTK 200 tys. euro, a Słoweńcy piszący o NŠ Mura wprost pisali, że Sirk kosztował 250 tys. euro, co stanowiło rekord sprzedażowy tego klubu. Całość środków zainwestowanych w te transfery pozyskano ze sprzedaży Bartłomieja Pawłowskiego, który odszedł do tureckiego Gaziantep FK za 650 tys. euro.

Oficjalnych informacji na temat przyszłości obu piłkarzy powinniśmy spodziewać się w okolicach czerwca lub lipca.

 

 

źródło: przegladsportowy.pl

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (3)

reklama



06.05.2020 12:04
Mam mieszane odczucia co do rezygnacji z Tajtiego, jest stosunkowo młody, coś tam potrafi, no i czapkę gruszek nie kosztował. I ciągle mam wrażenie że nie otrzymał prawdziwej szansy. Pokazał się z dobrej strony na zimowym obozie, a później w meczu z Piastem zagrał na skrzydle po jednej stronie z Chodyną.. Chyba że na treningach po prostu mu się nie chce, wtedy trzeba się go pozbyć.
06.05.2020 10:33
Weźmy 2 z brazylijskiej plaży za nich xD
06.05.2020 10:31
Tajti... szkoda bo ma potencjał. Sirk słusznie papa wyrzut Żwłakowa

A pana Antoniego to szkoda czytać. Same bzdury

reklama