mkszaglebie.pl

Radomiak Radom - Zagłębie Lubin

Stadion Miejski 06-05-2022, 18:00, PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 32


(1:6)
(0:3)


Raport niedostępny!

Mecz z Radomiakiem to kolejny z cyklu tych o życie. Każdy inny wynik niż zwycięstwo „Miedziowych” może być naszym gwoździem do trumny. Z drugiej strony zeszłotygodniowy remis z Lechią Gdańsk może wlać promyk nadziei na końcówkę sezonu. Zapraszamy do lektury naszej zapowiedzi dzisiejszego starcia, w której o opinie zapytaliśmy także Jana Mazurek.

Sytuacja Zagłębia Lubin nie zmieniła się zbytnio względem zeszłego tygodnia, jednakże mecz z Lechią dał nadzieję. Nadzieję, że „Miedziowych” stać na to, by na finiszu rozgrywek wywalczyć sobie utrzymanie. Przeciwko gdańszczanom obejrzeliśmy najlepszych „Miedziowych” na wiosnę 2022 roku. Po raz pierwszy od początku lubinianie wyszli wysokim pressingiem, poza tym zazębiały się akcje, czemu dowodzi chociażby statystyka uderzeń na bramkę Dusana Kuciaka. Po raz kolejny zawiodła jednak defensywa. Po około trzydziestu minutach przegrywaliśmy 0:2. Najpierw trafienie samobójcze Aleksa Ławniczaka, potem fatalna strata Jakuba Żubrowskiego i ograny Sasa Balić. Zagłębie nie potrafi bronić jako drużyna. „Miedziowym” udało się jednak wyrównać rezultat spotkania za co należą się wyrazy uznania. Sęk w tym, że ten punkt nie zmienił zanadto układu tabeli, choć może okazać się zbawienny w końcowym rozrachunku.

O opinie przed piątkowym meczem poprosiliśmy Jana Mazurka, dziennikarza weszlo.com. 

- Na wiosnę Zagłębie Lubin punktuje lepiej od Stali Mielec, Radomiaka Radom, Wisły Kraków, Śląska Wrocław, Górnika Łęczna i Jagiellonii Białystok, czyli od prawie wszystkich najpoważniejszych rywali w walce o ligowy byt, choć marne to pocieszenie, bo Miedziowi są jacyś tacy kwadratowi, jacyś tacy niezborni, jacyś tacy nieobliczalni w najgorszym tego słowa znaczeniu. Bo trudno skutecznie walczyć o punkty, jeśli w dwunastu meczach traci się dwadzieścia goli, jeśli w sześciu ostatnich spotkaniach nie zachowało się czystego konta. Nieprzypadkowo Piotr Stokowiec otrzymał ultimatum: cztery punkty w meczach z Lechią i Radomiakiem albo wylatujesz na bruk.

Wydawało się, że przyjście Piotra Stokowca samo w sobie jest gwarantem lepszej gry zespoły. Co więcej, 49-latek dostał piłkarzy na pozycje, które chciał wzmocnić. Tymczasem Zagłębie w większości wiosennych meczów straszliwie męczy bułę. 

- Na tej drużynie nie widać ręki skądinąd sympatycznego rudego szkoleniowca, który przecież w ostatnich latach słynął z umiejętności sformatowania swoich drużyn na pragmatyczną i efektywną modłę. Kiedy zimą wracał na białym rumaku do Lubina, myślało się, że to facet, który jest na tyle doświadczony i na tyle fachowy, że nie ma opcji, żeby zleciał z tej ligi. A jednak - teraz to prawdopodobne i możliwe, bo Zagłębie pod jego wodzą - zawinienie lub niezawinienie - ma jedną cholernie uwierającą właściwość: nie potrafi odnaleźć poszukiwanej tożsamości. Pamiętajmy, że Stokowiec już raz zleciał z ligi z lubińskim klubem. Wtedy okoliczności były inne, wymagania nieporównywalnie mniejsze, ale fakt to fakt. „Wizja bez realizacji to halucynacja”, lubi mawiać Stokowiec, gdy przedstawia mu się przeróżne przyszłościowe plany i fantasmagorie. I faktycznie zaraz może okazać się, że spadek to żadna halucynacja...

Trzęsienie ziemi w Radomiu

W Radomiaku ostatnimi czasy nastąpiło niemałe trzęsienie ziemi. Pożegnano Dariusza Banasika, którego zastąpiono doskonale znanym w Lubinie Mariuszem Lewandowskim. Powiedzmy sobie wprost - jest to jedna z najbardziej kuriozalnych roszad na ławce trenerskiej w ostatnich latach nawet jak na ekstraklasowe standardy. Wszak pomimo wiosennego załamania formy radomianie wciąż uchodzą za jedno z najbardziej pozytywnych zaskoczeń bieżącego sezonu. Beniaminek plasuje się obecnie na 7. lokacie z dorobkiem 44 oczek. Prezes Sławomir Stępniewski, jak sam publicznie przyznał, uważa, że zespół stać na lepsze wyniki. Mariusz Lewandowski ma pomóc Radomiakowi wejść na wyższy poziom.

- Podśmiechuję się czasami z gadek o kultowym „efekcie nowej miotły” w polskiej piłce. Potrzebą lub obietnicą jego zaistnienia można wytłumaczyć praktycznie każdą zmianę na ławce trenerskiej. Gotowe wyrażenie-wytrych dla każdego broniącego swojej decyzji prezesa lub właściciela klubu. Można pukać się w czubek głowy, można zżymać się na tę mowę trawę, ale nadspodziewanie często zdarza się, że ten nowy trener faktycznie potrafi otworzyć okno i wpuścić świeże powietrze do ekstraklasowej szatni. Pokazały to chociażby przykłady Dawida Szulczka, Tomasza Kaczmarka, Aleksandara Vukovicia czy nawet Radoslava Latala, którzy już w pierwszych meczach po przejęciach Warty, Lechii, Legii czy Bruk-Betu byli w stanie zaimplementować swoje pomysły. Mam jednak wrażenie, że Mariusz Lewandowski to ciut inny typ trenera. Najzwyczajniej w świecie wciąż nie jestem przekonany do jego warsztatu na poziomie ekstraklasowego klubu z czołówki stawki - mówi Mazurek.

W poprzedniej kolejce zespół z województwa mazowieckiego po bezbarwnym remisie 0:0 podzielił się punktami z Górnikiem Zabrze. Z kolei przed dwoma tygodniami radomianie ulegli Cracovii 0:1 po trafieniu Jakuba Myszora. Bilans Radomiaka na wiosnę to: jedno zwycięstwo, sześć remisów i pięć porażek. Słowem: kiepsko. Choć patrząc obiektywnie, nie można oceniać potencjału Radomiaka przez pryzmat zaskakująco dobrej jesieni. Bo jest wynik wykręcony zdecydowanie ponad stan.

- Radomiak zalicza absolutnie nieudaną rundę. Brakuje mu paliwa, brakuje mu oddechu, brakuje mu polotu. Nikt nie znał tej drużyny lepiej niż Dariusz Banasik. Nikt nie potrafił zmotywować tych zawodników lepiej niż Dariusz Banasik. Nikt nie potrafił zarządzać tą szatnią lepiej niż Dariusz Banasik. A były już sternik Radomiaka próbował naprawdę wielu sposobów, żeby wpompować w radomski zespół nowe życie i przywrócić mu blask z jesieni. Nie wyszło, bo... coś mi podpowiada, że w tym momencie tej historii nie ma już na to przestrzeni. Radomiak musi dograć tę rundę do końca, zamknąć pewien rozdział i próbować rozwiązać własne problemy strukturalne przed kolejnym sezonem. Spodziewam się więc przeciętnego Radomiaka. Powiedziałbym wręcz, że Zagłębie Lubin jest faworytem tego starcia. Jeśli przegra, będzie to świadczyło tylko o tym, że powoli dezerteruje i macha Ekstraklasie na „goodbye”. 

Właśnie osoba Mariusza Lewandowskiego jest dodatkowym smaczkiem piątkowej rywalizacji. 42-letni szkoleniowiec jest wszak wychowankiem Zagłębia. W barwach klubu ze stolicy polskiej miedzi Lewandowski rozegrał 37 spotkań na poziomie ówczesnej I ligi. Trenerska przygoda Lewandowskiego także rozpoczęła się na dobre w Lubinie. Objął on „Miedziowych” w listopadzie 2017 roku i wytrwał na tym stanowisku przez niespełna rok, będąc później zastąpionym przez Bena van Daela. Średnia punktowa Lewandowskiego jako szkoleniowca Zagłębia wynosiła 1,23 punkta. 

W przeszłości barwy Radomiaka przywdziewał także Karol Podliński. To właśnie z tego klubu trafił do Lubina. 23-letni napastnik wystąpił łącznie w 20 meczach radomian, które okrasił czterema golami i pięcioma asystami.

Obie ekipy w przeszłości rywalizowały zaledwie trzy razy. Dwukrotnie w sezonie 1988/89 i oczywiście raz podczas rundy jesiennej bieżącej kampanii. Ostatni mecz zakończył się zwycięstwem radomian 0:2 po bramkach Raphaela Rossiego i Karola Angielskiego. Więcej o historii pojedynków możecie przeczytać tutaj.

Do poprowadzenia spotkania Zagłębia z Radomiakiem oddelegowany został Krzysztof Jakubik. Dla 39-letniego arbitra będzie to pierwszy mecz lubinian w bieżącym sezonie. 

Żaden z piłkarzy obu zespołów nie jest zawieszony z powodu nadmiaru żółtych kartek, jednakże w szeregach Zagłębia na napomnienia uważać muszą: Filip Starzyński, Patryk Szysz oraz Jakub Wójcicki. Raport kartkowy możecie sprawdzić tutaj.

Tradycyjnie wszystkich kibiców zapraszamy do wzięcia udziału w naszej zabawie #TyperMKS. Czas na typowanie macie do dziś do godziny 17:00.

W zasadzie co tydzień bijemy na alarm. Sytuacja Zagłębia, choć wciąż nie znajdujemy się pod kreską, jest bardzo trudna. Każda kolejna porażka może być gwoździem do trumny lubińskiego klubu. My od piłkarzy oczekujemy gryzienia trawy. Janka Mazurka zapytaliśmy o przewidywania, czy „Miedziowi” zlecą z ligi. 

- Uważam, że Zagłębie chyba nie spadnie. Raczej nie. Spadnie Górnik Łęczna. Spadnie - niestety - Bruk-Bet. Spadnie - niestety, niestety, niestety, bo to wielka marka - Wisła Kraków. Zagłębie Lubin ujdzie z życiem, ale w kiepskim, wyszarpanym stylu.

Jakie przemyślenia przed meczem z Radomiakiem macie Wy. Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach!

"Miedziowi" w końcu zagrali na szóstkę. I to dosłownie, bo w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy Zagłębie Lubin pokonało w Radomiu drużynę Radomiaka aż 6:1. Kolejny raz odpowiedzialność za wynik wzięli Filip Starzyński i Patryk Szysz, co miało odzwierciedlenie również w ich dorobku indywidualnym.

Trener Piotr Stokowiec, który z powodu czerwonej kartki, mecz musiał oglądać z wysokości trybun, nie zdecydował się na dokonanie daleko idących zmian w składzie. Ta najważniejsza dotyczyła środka pola, gdzie miejsce kontuzjowanego Jakuba Żubrowskiego zajął Łukasz Poręba.

Strzelanie rozpoczęliśmy w 20. minucie meczu, gdy Patryk Szysz wypatrzył Filipa Starzyńskiego, a ten ładnym strzałem z woleja pokonał bezradnego Filipa Majchrowicza. Lubinianie nie chcieli się zatrzymywać i wynik na 2:0 podwyższyli już dwie minuty później. Mateusz Bartolewski minął na lewej stronie trzech rywali, podał do Kacpra Chodyny, ten uderzył zza pola karnego i po rykoszecie piłka znalazła się w siatce. To nie był jednak koniec dobrego dla „Miedziowych” w pierwszej połowie. W 36. minucie spotkania Zagłębie wyszło z kontrą. Bardzo mądrze zagrali ze sobą Starzyński, Szysz oraz Chodyna i dzięki ich płynnej akcji ten ostatni pokonał bramkarza dając nam trzybramkowe prowadzenie. Do przerwy prowadziliśmy zasłużenie 3:0. Jak na Twitterze zaznaczył portal Ekstrastats, ostatni raz „Miedziowi” strzelili trzy gole w meczu wyjazdowym w pierwszej części meczu blisko 2 lata temu - 29 maja 2020 roku. Był to mecz z Pogonią Szczecin i prowadzenie 3:0 po golach Dejana Drazicia, Damjana Bohara i Bartosza Białka.

W drugiej połowie szło nam równie dobrze, choć najpierw zdarzył się klops. W 58. minucie Kacper Bieszczad zachował się katastrofalnie przy próbie złapania górnej piłki, dośrodkowanej z bocznego sektora. Najpierw łapał ją na raty, a następnie powalił zawodnika gości, próbując piłkę turlającą się po ziemi. Sędzia wskazał na wapno, a jedenastkę pewnie wykorzystał w 60. minucie Karol Angielski. Zagłębie się jednak nie podłamało i odpowiedziało najlepiej, jak to możliwe, czyli golem. W 63. minucie meczu Filip Starzyński uderzył z rzutu wolnego bardzo mocno, piłka obtarła się o głowę jednego z piłkarzy stojących w murze i wpadła za kołnierz bramkarza Radomiaka – Filipa Majchrowicza. W 85. minucie padł kolejny gol dla naszej drużyny. Piłkarze prowadzeni dziś przez trenera Łukasza Smolarowa przeprowadzili zabójczą kontrę, wprowadzony chwilę wcześniej z ławki Martin Dolezal, choć sam mógł finalizować akcję, po koleżeńsku wystawił futbolówkę do pustej bramki Mateuszowi Bartolewskiemu, który się nie pomylił i strzelił gola na 5:1. Dzieła zniszczenia dokonał wprowadzony chwilę później Tomasz Pieńko. Nastolatek skorzystał na dobrym odbiorze Cheikhou Dienga oraz jego dokładnym podaniu. Było to pierwsze trafienie Tomka w PKO BP Ekstraklasie. Dobrą informacją jest również to, że w pierwszym zespole w samej końcówce zadebiutował napastnik z rezerw – Rafał Adamski. Trzymamy kciuki za 20-latka i życzymy mu powodzenia w kolejnych meczach.

Zagłębie Lubin ostatni raz wygrało strzelając sześć goli w 2007 roku z Arką Gdynia. Sześć bramek na wyjeździe strzeliliśmy po raz pierwszy w historii.

Nie możemy umniejszać radości z dzisiejszego zwycięstwa, ale należy pamiętać, że nasi zawodnicy jeszcze się w ekstraklasie nie utrzymali. Przed nami dwa bardzo ciężkie mecze, dlatego już teraz pamiętajcie o przyjściu na Stadion Zagłębia podczas meczu z Rakowem. Będą atrakcje.

6 maja 2022, 18:00 - Radom (stadion MOSiR)

Radomiak Radom 1:6 Zagłębie Lubin

bramki: Angielski 60 (k) - Starzyński 20, 63, Chodyna 22, 36, Bartolewski 85, Pieńko 90

Radomiak Lubin

1. Filip Majchrowicz - 22. Tiago Matos, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz - 9. Leândro (46, 97. Dominik Sokół), 35. Daniel Łukasik, 23. Filipe Nascimento (62, 99. Mario Rondón), 2. Thabo Cele (68, 90. Jakub Nowakowski), 20. Luís Machado (46, 7. Abraham Marcus) - 13. Maurides (46, 19. Karol Angielski).

Zagłębie Lubin

89. Kacper Bieszczad - 2. Bartosz Kopacz, 5. Aleks Ławniczak, 3. Saša Balić, 77. Mateusz Bartolewski - 26. Kacper Chodyna (89, 20. Rafał Adamski), 99. Łukasz Łakomy, 8. Łukasz Poręba, 18. Filip Starzyński (89, 21. Tomasz Pieńko), 9. Erik Daniel (82, 29. Cheikhou Dieng) - 17. Patryk Szysz (66, 15. Martin Doležal). 

żółte kartki: Raphael Rossi, Sokół - Balić.
sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
widzów: 2951.

odnośnik
odnośnik
odnośnik
odnośnik
odnośnik
odnośnik