mkszaglebie.pl

Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk

Stadion Zagłębia Lubin 23-10-2020, 20:30, PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 8


(1:1)
(1:0)

Informacja W najbliższych dniach statystyki oraz szczegółowe raporty będą niedostępne. Trwają prace nad rozwinięciem podstrony Centrum Meczowego. Przepraszamy za utrudnienia.
  • 3'

    Gol L. Guldan

  • 13'

    Żółta kartka L. Simic

  • 62'

    Zmiana F. Starzynski - A. Ratajczyk

  • 62'

    Zmiana S. Mraz - R. Sirk

  • Zmiana Conrado - L. Zwolinski

    65'

  • 65'

    Żółta kartka J. Zubrowski

  • Gol F. Paixao (rzut karny)

    72'

  • Zmiana K. Saief - K. Tobers

    79'

  • 90'

    Zmiana P. Szysz - L. Poreba

  • Żółta kartka D. Kuciak

    90'

Koniec meczu

Pierwszy skład

Brak informacji

Ławka rezerwowych

Brak informacji

Pierwszy skład

Brak informacji

Ławka rezerwowych

Brak informacji
40% Posiadanie piłki 60%
9 Strzały 15
3 Strzały celne 5
6 Strzały niecelne 10
4 Interwencje bramkarzy 2
17 Faule 11
2 Żółte kartki 0
0 Czerwone kartki 0
3 Rzuty rożne 9

W ostatniej kolejce Zagłębie Lubin przegrało z Legią Warszawa 1:2 i pokazało dwa oblicza – w pierwszej połowie zagrało nieźle, jednak w drugiej na tle mistrza Polski wyglądało co najwyżej średnio. W dzisiejszym meczu z Lechią Gdańsk lubinianie muszą pokazać, że potrafią rozegrać dwie takie połowy jak pierwsza w Warszawie, co przy ostatnio chaotycznej grze Lechii Gdańsk, powinno pozwolić na odniesienie upragnionego zwycięstwa.

Sytuacja Zagłębia Lubin jest ciężka do ocenienia. Jeśli ktoś nie śledzi uważnie losów „Miedziowych” i spojrzy jedynie na tabelę, to może powiedzieć, że jakikolwiek głos krytyki ze strony kibiców lub ekspertów zajmujących się ligą jest niedorzeczny, wszak nasza drużyna zajmuje obecnie 3. miejsce w ligowej stawce. Patrząc jedynie pod tym kątem, to rewelacyjny wynik i po prawdzie nikt nie powinien oczekiwać po zespole o tym potencjale więcej – przynajmniej jeśli chodzi o pozycję w tabeli. Są jednak dwa czynniki, które nieco zaginają rzeczywistość. Pierwszy to taki, że zaledwie połowa zespołów PKO BP Ekstraklasy rozegrała siedem meczów, a np. Pogoń Szczecin zagrała tylko pięć razy przez zakażenia koronawirusem. Zagłębie Lubin jest co prawda trzecie, ale ma tylko cztery oczka przewagi nad 8. miejscem, a zespoły grające niżej będą jeszcze nadrabiać zaległości. Drugi z czynników to oczywiście styl. On był zły lub taki sobie – w zasadzie pochwały za walory artystyczne moglibyśmy dać jedynie za pierwsze połowy meczu z Jagiellonią Białystok i wspomnianą we wstępie Legią. Dlatego mimo, że pod kątem dorobku punktowego nie jest źle, to nad samą grą należy mocno popracować, bo szczęście, które mieliśmy w spotkaniach z poznańskimi Lechem czy Wartą, może nas wkrótce opuścić i właśnie wtedy będzie trzeba mecze wybiegać oraz dołożyć umiejętności piłkarskie, bo tylko tak udowodnimy swoją wartość w tej lidze. To by było na tyle, jeśli chodzi o to, co należy poprawić. Skupmy się na samym meczu i naszym najbliższym rywalu.

Lechia Gdańsk to zespół, który zajmuje obecnie 8. pozycję w stawce i ma do Zagłębia cztery punkty straty. Gdańszczanie mogą się pochwalić bilansem 3-0-3, czyli trzy zwycięstwa, zero remisów i trzy porażki. Kibice Lechii w ostatnim czasie nie są zadowoleni z postawy swoich graczy i doszukują się analogizmów do tego, jak wyglądało Zagłębie za czasów tzw. „Ery późnego Stokowca”. Zespół z Północy nie gra widowiskowo, tak jak wcześniej, traci głupie bramki, broni jednobramkowego prowadzenia, co bezpośrednio przekłada się na wyniki meczów. Skąd my to znamy? Lechia w ostatniej kolejce przegrała 0:1 z Pogonią Szczecin, a jedynego gola zdobył Alexander Gorgon. Bramka była kuriozalna, co możecie zobaczyć poniżej.

A jak było we wcześniejszych potyczkach Zagłębia i Lechii? Bilans wcześniejszych pojedynków przemawia za zespołem prowadzonym przez Piotra Stokowca. Dotychczas graliśmy 32 razy, wygraliśmy tylko osiem meczów, padło również osiem remisów, z kolei Lechia zwyciężyła aż w szesnastu spotkaniach. O historii pojedynków przeczytacie więcej tutaj, w artykule Filipa Trokielewicza.

Kadrowo nie wygląda to u nas źle. W meczu z Legią Warszawa z powodu przeziębienia nie zagrał Sasa Zivec, ale bardzo możliwe, że wystąpi w dzisiejszym pojedynku. Z powodu urazu nie zagra na pewno Jakub Sypek, który kilka tygodni temu doznał kontuzji podczas spotkania rezerw. Nieznana jest sytuacja Damiana Oko oraz Dawida Pakulskiego, którzy leczyli urazy, jednak przed spotkaniem z Legią Martin Sevela powiedział, że do dyspozycji ma wszystkich swoich graczy, więc możliwe, że wspomniani Oko i Pakulski są już zdrowi, ale muszą skupić się na nadrobieniu zaległości treningowych.

W zespole Lechii Gdańsk grają Jarosław Kubicki, Rafał Pietrzak i Bartosz Kopacz – są to zawodnicy, którzy mają w swojej karierze etap związany z Zagłębiem Lubin. Inną postacią, która w Zagłębiu spędziła kilka sezonów, jest trener Piotr Stokowiec. Ten szkoleniowiec, od momentu jak jest w Lechii, z Zagłębiem mierzył się w Ekstraklasie pięciokrotnie, ale ani razu nie wygrał. W rywalizacjach Lechii z Zagłębiem za kadencji Stokowca dwukrotnie zwyciężało Zagłębie i padły trzy remisy – ostatni, dość szalony miał miejsce wiosną – na boisku skończyło się 4:4.

Dziś na Stadionie Zagłębia zabraknie niestety kibiców „Miedziowych”, jednak zachęcamy do śledzenia transmisji w Canal+, wspierania Zagłębia ze swoich domów i komentowania przebiegu meczu w mediach społecznościowych.

Mecz rozpocznie się o godzinie 20:30, a arbitrem głównym będzie Wojciech Myć.

DO BOJU, ZAGŁĘBIE!

Bywają takie mecze, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. Takim bez wątpienia jest dzisiejszy pojedynek naszej drużyny z Lechią Gdańsk, który zakończył się remisem 1:1. Oglądaliśmy w nim obustronną nieporadność i sporo niedokładności, a remisowy rezultat nie powinien być dla kogokolwiek krzywdzący.

Porównując skład z ubiegłotygodniowego meczu z Legią Warszawa do dzisiejszego pojedynku z Lechią Gdańsk, trener Martin Sevela przeprowadził dwie zmiany. Na boisku pojawili się Sasa Zivec oraz Jakub Żubrowski. Sasa wrócił po chorobie i zajął miejsce... również chorego Dejana Drażicia. Z kolei Żubrowski zagrał na pozycji Łukasza Poręby, który usiadł na ławce rezerwowych. Oprócz tego, na ławce po raz pierwszy pojawił się Adam Ratajczyk, ściągnięty przed kilkoma tygodniami z ŁKS-u za 350 000 euro. W zespole Lechii zmian nie uświadczyliśmy. Piotr Stokowiec zdecydował, że z Zagłębiem zagra ta sama jedenastka, która wybiegła na przegrany 0:1 mecz z Pogonią Szczecin.

Spotkanie z Lechią zaczęliśmy bardzo, bardzo dobrze. Już 3. minucie do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Filip Starzyński. Były reprezentant Polski dośrodkował w pole karne, walkę o pozycję z Tomaszem Makowskim wygrał Lubomir Guldan i strzałem szczupakiem pokonał Dusana Kuciaka. Był to drugi gol Guldana w tym sezonie.

W 9. minucie odpowiedziała gdańska Lechia. Mocne uderzenie Jarosława Kubickiego z dystansu, ale na szczęście powędrowało w boczną siatkę. Mogliśmy to jednak potraktować jako ostrzeżenie, bo w kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić goście. Najpierw w 11. minucie miała miejsce strata Jakuba Żubrowskiego blisko pola karnego, piłkę przejął Kenny Saief, ale jego dośrodkowanie było niecelne - gdyby lepiej przymierzył, byłoby bardzo groźnie. W 15. minucie miał miejsce brzydki faul Lorenco Simicia na Flavio w środku boiska. Sędzia bez chwili zastanowienia wyciągnął żółtą kartkę dla naszego obrońcy, a to zagranie Simicia było najpewniej sygnałem, że Flavio nie będzie miał tego wieczora zbyt łatwo. Sporo farta mieliśmy w 25. minucie, gdy Lorenco Simic wybił piłkę na rzut rożny. Z narożnika dośrodkował Pietrzak, piłka powędrowała na trzy metry przed bramką, odbiła się od nóg Kopacza i wyszła poza boisko. Były gracz Zagłębia Lubin w tej sytuacji był zupełnie sam, gdyby szybciej się zorientował, na pewno wykorzystałby tę sytuację. Po dwóch minutach mieliśmy kolejną groźną sytuację pod bramką Dominika Hładuna. Lewą stroną dryblował Conrado, a przed polem karnym sfaulował go Kacper Chodyna. Z rzutu wolnego strzelał Jarosław Kubicki i był to bardzo ładny strzał. Futbolówkę wypiąstkował jednak bez większych problemów jego przyjaciel - Dominik Hładun.

Nasza odpowiedź mogła nastąpić w 36. minucie meczu, gdy piłkę przejął Filip Starzyński, podał on następnie do Samuela Mraza. Ten uderzył z dystansu, ale fatalnie i bardzo niecelnie... Na pięć minut przed końcem pierwszej części meczu mieliśmy jeszcze jedną sytuację. Dośrodkowywał Sasa Balić, piłka przypadkowo odbiła się od Patryka Szysza, spadła pod nogi Samuela Mraza, ale Słowak przed pustą bramką przestrzelił kilkadziesiąt centymetrów obok słupka. W tej sytuacji powinien się spisać dużo, dużo lepiej. Chwilę później miała miejsce kolejna groźna sytuacja. Filip Starzyński wbiegł w pole karne z piłką z prawej strony boiska, uderzył lewą nogą, jego strzał sparował jednak Dusan Kuciak. Dobitka Zivca została zablokowana. Sporo szczęścia mieliśmy w 44. minucie spotkania. Lechia Gdańsk skontrowała nasz zespół, Flavio Paixao dośrodkował idealnie do Conrado, a ten będąc jedynie przed Dominikiem Hładunem, przestrzelił i przegrał pojedynek z naszym wychowankiem. Do końca pierwszej połowy nic już się nie działo i to "Miedziowi" schodzili do szatni przy prowadzeniu 1:0.

W 50. minucie Pietrzak dośrodkował w pole karne, piłkę otrzymał Haydary, ale na szczęście wyjaśniliśmy. Rzut rożny po tej akcji zakończył się wybiciem od bramki przez Hładuna. Pięć minut później błąd Dominika Hładuna przy wyjściu do piłki na piąty metr, ale był niewykorzystany przez Lechię. Tego dnia jednak Hładun był bardzo dobrze dysponowany i ta pomyłka niewiele zmieniła. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Haydary bardzo mocno uderzył z dystansu, ale Dominik szybko się zrehabilitował dobrą interweniując.

W 60. minucie spotkania Kuciak popełnił błąd podając po rykoszecie do Starzyńskiego, ten z kolei oddał piłkę do Zivca, który jednak przegrywa pojedynek z próbującym interweniować bramkarzem Lechii... Powinno być 2:0. W 66. minucie sędzia odgwizdał faul w ofensywnie Zwolińskiego na Simiciu. Z perspektywy trybun nie wyglądało to tak jednoznacznie i analiza VAR to potwierdziła. Po obejrzeniu sytuacji na monitorze sędzia Wojciech Myć wskazał na wapno, a rzut karny pewnie wykorzystał w 71. minucie Flavio Paixao.

Końcówka spotkania zwiastowała więc emocje, ale po prawdzie, to niewiele się już działo. Lechia napierała na Zagłębie, próbowała zdobyć gola po akcjach oskrzydlających, ale na nasze szczęście nic im nie mogło wpaść. Z naszej strony miały miejsce tylko kiepskie próby Zivca, Baszkirowa i Sirka, ale ciężko mówić, by któryś ze strzałów wspomnianych zawodników można byłoby uznać za ten z kategorii groźnych.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. I był to remis bezbarwny, a przebieg tego widowiska na pewno będą chcieli zapomnieć wszyscy ci najwytrwalsi fani "Miedziowych", którzy poświęcili piątkowy wieczór na obejrzenie tego spotkania.