mkszaglebie.pl

Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin

Stadion Miejski 30-04-2021, 20:30, PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 28


(0:0)
(0:0)

  • Żółta kartka M. Sevela

    60'

  • Żółta kartka S. Balic

    62'

  • Żółta kartka F. Starzynski

    63'

  • 68'

    Zmiana R. Makowski - F. Piasecki

  • 74'

    Zmiana E. Exposito - W. Sobota

  • 74'

    Zmiana D. Stiglec - L. Musonda

  • Zmiana D. Drazic - A. Ratajczyk

    78'

  • 87'

    Zmiana R. Pich - A. Lyszczarz

Koniec meczu

Bramkarz

  • 22 Michał Szromnik

Obrona

  • 21 Łukasz Bejger
  • 39 Szymon Lewkot
  • 15 Márk Tamás
  • 19 Patryk Janasik
  • 4 Dino Štiglec

Pomoc

  • 6 Rafał Makowski
  • 29 Krzysztof Mączyński
  • 7 Robert Pich
  • 8 Mateusz Praszelik

Atak

  • 9 Erik Expósito

Ławka:

  • 1 Matúš Putnocký
  • 17 Mariusz Pawelec
  • 33 Adrian Łyszczarz
  • 18 Lubambo Musonda
  • 10 Bartłomiej Pawłowski
  • 37 Mathieu Scalet
  • 28 Waldemar Sobota
  • 25 Marcel Zylla
  • 11 Fabian Piasecki

    Trener

    • TJ. Magiera

Bramkarz

  • 30 Dominik Hładun

Obrona

  • 26 Kacper Chodyna
  • 74 Kamil Kruk
  • 15 Đorđe Crnomarković
  • 3 Saša Balić

Pomoc

  • 14 Jakub Żubrowski
  • 4 Evgeny Bashkirov
  • 17 Patryk Szysz
  • 18 Filip Starzyński
  • 95 Dejan Dražić

Atak

  • 13 Karol Podlinski

Ławka:

  • 12 Konrad Forenc
  • 55 Damian Oko
  • 5 Lorenco Šimić
  • 23 Jakub Wójcicki
  • 99 Łukasz Lakomy
  • 8 Łukasz Poreba
  • 39 Miroslav Stoch
  • 11 Samuel Mráz
  • 16 Adam Ratajczyk

    Trener

    • TM. Ševela
49% Posiadanie piłki 51%
7 Strzały 3
1 Strzały celne 1
6 Strzały niecelne 2
1 Interwencje bramkarzy 1
14 Faule 13
0 Żółte kartki 2
0 Czerwone kartki 0
3 Rzuty rożne 6
1 Spalone 3

Choć przez wszechobecne pandemiczne ograniczenia kibicowskie ciśnienie jest mniej wyczuwalne, to jednak nic nie zmieni faktu, że pojedynek derbowy jest jednym z najważniejszych elementów całego, dość długiego sezonu. Spotkania Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław nadal przynoszą wiele emocji, a my mamy nadzieję, że piątkowy mecz zakończy się takim samym rezultatem, jakie miały miejsce w poprzednich dwóch potyczkach.

Ostatni raz ze Śląskiem Wrocław graliśmy w grudniu ubiegłego roku. Wiele wskazywało na to, że 44. derby zakończą się remisem 1:1, jednak w doliczonym czasie meczu gola na 2:1 dla naszej drużyny zdobył wychowanek Kamil Kruk, dzięki czemu zwyciężyliśmy i zdobyliśmy bardzo cenne trzy punkty.

W przeszłości ze Śląskiem Wrocław mierzyliśmy się 44 razy. Bilans jest korzystniejszy dla lubinian, którzy zwyciężyli 19 razy, zremisowali ze Śląskiem dziewięciokrotnie i 16 razy ponieśli porażkę. Więcej o historii meczów możecie przeczytać tutaj.

Po zakończeniu 27. kolejki Śląsk Wrocław, nasz najbliższy rywal, zajmuje w tabeli PKO BP Ekstraklasy 8. pozycję i ma uzbieranych 38 punktów. Na taką zdobycz składa się dziesięć zwycięstw, osiem remisów i dziewięć porażek. Wrocławianie prezentują się dobrze na własnym boisku, gdzie wygrali siedem razy, pięć meczów zremisowali i ponieśli tylko jedną porażkę.

Najlepszym strzelcem w zespole gospodarzy piątkowego meczu jest Erik Expósito. Hiszpan ma w sezonie 2020/2021 na koncie 7 goli, w dodatku ma patent na strzelanie bramek przeciwko „Miedziowym”. W grudniowych derbach zdobył jedynego gola dla wrocławian, a sezon wcześniej, w trenerskim debiucie Martina Seveli, ustrzelił hattricka. Lubinianie będą musieli także uważać na Mateusza Praszelika, który zgromadził w tym sezonie 6 asyst, do czego dorzucił jednego gola.

Na debiut w Śląsku Wrocław szansę ma Adrian Bukowski. Nastoletni pomocnik nie chciał przedłużyć kontraktu z Zagłębiem i zdecydował się na dołączenie do lokalnego rywala. Do tej pory grywał głównie w drugoligowych rezerwach, jednak nowy trener, Jacek Magiera, postanowił o zaproszeniu Bukowskiego na treningi, a następnie o włączeniu go do kadry pierwszego zespołu. Debiut jest więc możliwy, ale na pewno nie w jakimś spektakularnym wymiarze czasowym, bo w środę 28 kwietnia ten młody zawodnik rozegrał 90 minut w barwach rezerw Śląska w starciu przeciwko Hutnikowi Kraków.

Do meczu derbowego z Zagłębiem Śląsk przystąpi bez kilku zawodników. W piątkowym starciu zabraknie na pewno zawieszonych za kartki Israela Puerto i Konrada Poprawy, a także kontuzjowanych Matusa Putnockiego, Wojciecha Golli oraz Macieja Wilusza. Na żółte kartki uważać muszą Krzysztof Mączyński oraz Robert Pich. Całkiem możliwe, że od początku na boisko wybiegnie były gracz naszej drużyny – Bartłomiej Pawłowski.

Zagłębie Lubin po 27. kolejkach zajmuje pozycję numer pięć, jednak nad 8. Śląskiem, który jak wspomnieliśmy wyżej ma 38 punktów, mamy zaledwie jeden punkt przewagi – podobnie zresztą jak trzy inne zespoły. Bilans lubinian to jedenaście zwycięstw, sześć remisów i dziesięć porażek. Na wyjazdach w obecnych rozgrywkach radzimy sobie co najwyżej w kratkę, osiągając bilans 4Z-2R-7P.

Najskuteczniejszym piłkarzem miedziano-biało-zielonych jest Patryk Szysz, który z ośmioma trafieniami w dorobku zaczyna wyrastać na objawienie wiosny. Najlepiej podającym zawodnikiem w barwach dwukrotnego mistrza Polski jest z kolei Filip Starzyński, który ma na koncie sześć asyst. Warto dodać, że oprócz sześciu asyst, „Figo” ma na koncie także siedem goli, co czyni go najlepszym piłkarzem naszej drużynie w klasyfikacji kanadyjskiej.

Martin Sevela najprawdopodobniej będzie musiał poradzić sobie bez Damiana Oko i Łukasza Poręby, którzy zmagają się z urazami. Klub nie informuje jak na razie o tym, czy gotowy do gry jest już Sasa Zivec. Nikt w naszej drużynie nie pauzuje za kartki, jednak o jeden żółty kartonik od zawieszenia są Patryk Szysz, Kamil Kruk, Jakub Żubrowski i Dejan Drazić.

Wynik jest sprawą otwartą i mecz może zakończyć się różnie. Jedno jest jednak pewne – aby zwyciężać w takich meczach, jak derby z odwiecznym rywalem, trzeba do piłkarskich umiejętności dołożyć wiele z serca. Wierzymy, że nasi piłkarze dobrze o tym wiedzą.

ZAGŁĘBIE LUBIN – DUMA DOLNEGO ŚLĄSKA!

W 45. Derbach Dolnego Śląska miało być sporo emocji i - patrząc na wcześniejsze mecze - goli, ale niestety tego wszystkiego zabrakło. Po bezbarwnej grze z obu stron, spotkanie derbowe Śląska Wrocław z Zagłębiem Lubin zakończyło się remisem 0:0.

Trener Martin Sevela przed spotkaniem sporo mówił o tym, że dopiero w dniu meczu podejmie decyzję, czy ze Śląskiem zagrają Filip Starzyński, Karol Podliński czy nawet Patryk Szysz. Ostatecznie każdy z tych graczy znalazł się w wyjściowym zestawieniu. Nieco więcej niespodzianek było w zespole gospodarzy, a najbardziej widoczną było wystawienie na pozycji środkowego obrońcy Szymona Lewkota.

W pierwszych piętnastu minutach spotkania nie działo się zbyt wiele. Zagłębie Lubin próbowało grać długimi podaniami, z pominięciem drugiej linii, Śląsk Wrocław z kolei dość zgrabnie odgryzał się w kontrach, ale w zasadzie tylko do 25 metra, bo im bliżej było bramki, tym mniej pomysłu mieli nasi rywale. Pierwszy groźny strzał w tym meczu miał miejsce w 16. minucie. Wszystko zaczęło się od słabego strzału z rzutu wolnego Dino Stigleca, który zatrzymał się na murze. Do dobitki dobiegł Patryk Janasik, jednak na nasze szczęście mocny strzał byłego piłkarza Odry Opole minął bramkę Dominika Hładuna.

W 26. minucie meczu piłkę w środku pola stracił Jewgienij Baszkirow. Erik Exposito podał na lewą stronę do Stigleca, ten dośrodkował w pole karne, po czym do przewrotki złożył się Robert Pich. Na nasze szczęście był to strzał niecelny.

Do końca pierwszej części już nic konkretnego się nie działo i sędzia Mariusz Złotek zaprosił zawodników obu drużyn do szatni przy stanie 0:0.

Chyba każdy widz tego meczu spodziewał się, że druga połowa będzie lepsza, przyniesie więcej sytuacji podbramkowych i przede wszystkim gole. Niestety, gra obu drużyn nie poprawiła się znacząco.

Bardzo dobrą sytuację do otworzenia wyniku miał w 55. minucie Dejan Drazić. Serb otrzymał bardzo dobre podanie od Patryka Szysza, ale w idealnej sytuacji nie trafił w piłkę.

Około kwadransa później ponownie w roli dogrywającego był Szysz, tym razem znalazł przed polem karnym Filipa Starzyńskiego, ale doświadczony pomocnik uderzył minimalnie obok bramki. Chwilę później ponownie uderzał „Figo”, ale tym razem bez żadnego problemu strzał obronił Michał Szromnik.

W końcówce szczęścia strzałem z okolic szesnastki próbował Szysz, ale nie dość, że jego uderzenie było minimalnie niecelne, to w dodatku sędzia chwilę wcześniej przerwał grę.

Mecz ostatecznie zakończył się bezbramkowym remisem, który nikogo w tym przypadku nie krzywdzi. No, może poza kibicami, którzy spędzili piątkowy wieczór na oglądaniu takiego „widowiska”.

Po spotkaniu Sasa Balić otrzymał jeszcze drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę za protesty wobec sędziego.