Były bramkarz Zagłębia Bojan Isailović walczy z klubem o zwrot kosztów leczenia kręgosłupa (około siedem tysięcy euro) oraz pensji, której rzekomo nasz klub mu nie wypłacił.
- Dzięki tym pieniądzom nie stanę się nagle milionerem, a bez nich nie będę biedakiem. Ale chodzi o zasady. O kibicach z Lubina i prawie wszystkich ludziach w klubie mogę mówić same dobre rzeczy. Tylko nie o prezesie Marku Bestrzyńskim - mówił rozżalony piłkarz.
Rachunek wystawiony przez Bojana został zaakceptowany przez byłego dyrektora sportowego lubinian - Rafała Hełbika. Jak się okazało, Serb pieniędzy jednak nie dostał.
- Z tego co wiem, zwrot tych pieniędzy zablokował prezes Bestrzyński - mówi serbski golkiper.
Klub odbija piłeczkę, krótko komentująć. - Po pierwsze, to był przewlekły uraz, nie wynikający z treningów w Zagłębiu, a więc nie podlegający naszemu ubezpieczeniu. Po drugie, piłkarz nie miał pisemnej zgody, żeby jechać na leczenie za granicę - mówi Przeglądowi Sportowemu Paweł Wojtala, dyrektor sportowy Zagłębia Lubin.
O przebiegu sprawy będziemy informować na łamach naszego serwisu.