Dzisiaj zainaugurowano rozgrywki Centralnej Ligi Juniorów. W swoim inauguracyjnym meczu podopieczni Tomasza Bożyczki zremisowali we Wrocławiu z miejscowym Śląskiem 1:1. Bramkę dla "Miedziowych" zdobył w 16 minucie Mateusz Piotrowski.  Pierwsze minuty spotkania przebiegały w dość szybkim tempie. Na zmianę atakowali raz jedni, raz drudzy. Można powiedzieć, że na boisku panował lekki chaos. To Zagłębie jako pierwsze uspokoiło grę i to właśnie "Miedziowi" jako pierwsi celnie strzelali na bramkę Śląska. Najpierw strzał został zablokowany a następnie większych problemów nie miał bramkarz, gdyż uderzenie było prosto w niego. W 16 minucie Zagłębie przeprowadziło przepiękną akcję. Świetne podanie na prawo otrzymał Krzysztof Staśkiewicz. Wszystkim wydawało się, że będzie strzelał jednak on wypatrzył wbiegającego Mateusza Piotrowskiego. Temu nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do pustej bramki Śląska. Po tym golu Zagłębie nadal kontrolowało to spotkanie. Lubinianie grali cierpliwie i starali się wymieniać sporo podań. W tej części gry Śląsk nie miał nic do powiedzenia. Na uwagę zasługuje jeszcze akcja Staśkiewicza. Przy linii bocznej efektownie ograł on obrońcę zakładając mu "siatkę" piętą. Tuż po tym zagraniu wbiegł w pole karne i wydawało się, że był faulowany. Sędzia jednak uznał, że była to próba wymuszenia i ukarał naszego zawodnika żółtą kartką. Jednak około 30 minuty Śląsk otrząsnął się po niemrawy początku i zaczął dochodzić do głosu. Pierwsze ostrzeżenie dla Zagłębia miało miejsce w 32 minucie. Dobre uderzenie jednego z wrocławian sparował na rzut rożny Szymon Stec. Chwilę później po stałym fragmencie gry w idalnej sytuacji strzeleckiej znalazł się zawodnik Śląska jednak trafił prosto w bramkarza Zagłębia, który pewnie złapał piłkę. Lubinianie jednak nie wyciągnęli wniosków. W 35 minucie na indywidualną akcję zdecydował się jeden z wrocławian. Przebiegł on sporą część naszej połowy nieatakowany i oddał strzał z około 20 metrów. Piła odbiła się jeszcze od jednego z naszych obrońców i z tym rykoszetem nie poradził sobie Stec. Z perspektywy trybun wyglądało to tak, że mimo wszystko ten strzał był do obrony. Do przerwy nic się już nie zmieniło i na tablicy wyników widniał wynik 1:1. Do drugiej połowy Zagłębie przystąpiło z dwoma zmianami. Na boisku pojawili się Oskar Giziński i Olaf Nowak. Mieli oni rozruszać grę ofensywną "Miedziowych". Początek tej części gry to jednak wciąż przewaga Śląska. W tej fazie wrocławianie kilkukrotnie przedostali się pod naszą bramkę i groźnie uderzali. Nie przyniosło to jednak efektu bramkowego. Zagłębie w drugiej połowie zaczęło groźniej atakować około 60-65 minuty. Ciężar gry na siebie brał Pakulski i trzeba przyznać, że w środku pola potrafił zrobić przewagę czy to udanym dryblingiem czy umiejętnym rozrzuceniem gry. Zagłębie zaczęło stwarzać groźne sytuacje, ale albo trafiali w boczną siatkę, albo górą był bramkarz Śląska. W 73 minucie w polu karnym Zagłębia padł jeden z zawodników Śląska. Wszystko wskazywało na to, że sędzie wskaże na 11 metr. Tymczasem gracz gospodarzy ujrzał żółtą kartkę za symulowanie faulu. A że była to jego druga żółta kartka to Zagłębie do końca spotkania grało z przewagą jednego zawodnika. Arbiter tego dnia nie patyczkował się z zawodnikami i każdą próbę wymuszenia karał. Przewaga "Miedziowych" narastała, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. Kilka razy dobrze Zagłębie dogrywało w pole karne z bocznych sektorów boiska jednak zawsze dośrodkowania przecinali obrońcy. W 85 minucie Śląsk wyprowadził kontrę. Groźne dośrodkowanie z lewej strony efektownym wolejem wykończył jeden z zawodników Śląska. Piłka jednak przeleciała nad bramką. Kilka minut później to Zagłębie miało piłkę meczową. Wprowadzony kilka minut wcześniej Jakub Ryś minął kilku rywali i oddał strzał z 16 metrów. Kolejny raz jednak górą był bramkarz Śląska. Do końca meczu wrocławianie skutecznie "kradli" czas i mecz zakończył się remisem 1:1. Skład Zagłębia: Szymon Stec - Paweł Witsanko, Jakub Ostrowski, Łukasz Szukiełowicz, Damian Maślej, Maciej Diduszko, Krzysztof Staśkiewicz, Wiktor Nahrebecki, Mateusz Piotrowski, Dawid Pakulski, Jakub Obłój. Po przerwie zagrali: Oskar Giziński, Olaf Nowak, Przemysław Siudak i Jakub Ryś. Tuż po meczu o komentarz do tego spotkania poprosiliśmy trenera Tomasza Bożyczkę. Oto co powiedział przed naszą kamerą:
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)