Podopieczni Piotra Stokowca po wyjątkowej serii meczów bez porażki, w ostatnich dwóch meczach schodzili z boiska z zerowym dorobkiem punktowym. Z pewnością bolesny jest fakt, iż obniżka formy ma miejsce w tak strategicznie istotnym momencie sezonu, jednak chyba wszyscy mieliśmy świadomość tego, iż gorsza dyspozycja naszych piłkarzy jest jedynie kwestią czasu. Pochwały oraz wszechobecne pozytywy odnośnie naszego klubu były w pełni zasłużone, mimo to, teraz stajemy przed momentem trudnym. Cała specyfika obecnej sytuacji wynika głównie z faktu, iż od dawna nie byliśmy drużyną odzwyczajoną od porażek czy gorszego stylu.
Liderzy
Nasz niekwestionowany wiosenny lider, czyli Filip Starzyński, to dla wielu objawienie rundy, o ile nie całego sezonu. Popularny „Figo” miał udział przy zdecydowanej większości bramek, które Zagłębie zdobyło po jego przyjściu zimą. W ostatnich spotkaniach widoczna jest swoista zależność dyspozycji całej jedenastki do formy jaką prezentuje Starzyński. Rzecz jasna, nie możemy mówić o nagłym załamaniu formy czy kompletnym braku zaangażowania. Filip jednak, jak cała drużyna, swoją jakością oraz skutecznością na wiosnę, dali nam pewien sygnał. Sygnał, który z każdym meczem dało się słyszeć coraz dosadniej – Zagłębie Lubin jako jeden z kandydatów do pucharów.
Podstawowym pytaniem jest, czy obecnie jesteśmy kandydatem, który miałby próbować zawojować Europę? Nie uwierzę, jeżeli ktokolwiek z Was wyda opinię, iż istotny jest sam fakt bycia tzw. „pucharowiczem”. Przykładów klubów, które zadowoliły się tymże tytułem, mamy wiele. Wystarczy przybliżyć ostatni sezon. Gdzie obecnie znajdują się Śląsk oraz Jaga? Jeszcze rok temu nazwy tych klubów wymieniało się wyłącznie w kontekście zawojowania ligi oraz stworzenia nowej jakości na polskich boiskach. Krótka przygoda na Cyprze czy na półwyspie skandynawskim. Powrót do rzeczywistości i brutalne zderzenie się z faktem, iż bez stabilnej sytuacji w klubie, wynik ponad normę to wyłącznie okazja do sprzedania całego trzonu swojej drużyny.
Z piekła do nieba?
Niewykluczonym jest, że już za tydzień nasze apetyty po raz kolejny zostaną rozbudzone. Wystarczającym pretekstem ku temu będzie komplet punktów w najbliższych spotkaniach rozgrywanych w Lubinie. Tabela naszej grupy nie jest oczywiście „spłaszczona” w takim stopniu, w jakim ma to miejsce w grupie spadkowej. Nadal jednak sytuacja naszego zespołu może się diametralnie zmienić w przeciągu tygodnia, podobnie jak w sposób negatywny zmieniła się w ostatnich dniach.
Niebieskie lata
Ruch, z którym się zmierzymy, traci do nas 2 punkty. „Niebiescy” swoje spotkania w ostatni piątek oraz wtorek zremisowali (z Pogonią 1-1, a z kolei z Legią 0-0).
W obecnym sezonie z chorzowianami mierzyliśmy się dwukrotnie. Pierwszy mecz w Lubinie zakończył się przekonywującym zwycięstwem Zagłębia (3-1). Z kolei pierwszy mecz po zakończeniu przerwy zimowej rozegrany w Chorzowie przyniósł nam bezbramkowy remis.
Ruch po bardzo dobrej rundzie jesiennej, na wiosnę prezentował się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Postawa podopiecznych trenera Fornalika była jednak wystarczająca do osiągnięcia upragnionej czołowej „ósemki”. Prawdą jest, że towarzyszyło temu wiele kontrowersji i negatywnych opinii na temat systemu rozgrywek, na zasadzie którego obecnie funkcjonuje Ekstraklasa, jednak faktem jest, że już jutro zmierzymy się z chorzowskim Ruchem.
Z Ruchem, który w ostatnim spotkaniu z liderem naszej tabeli zaprezentował się nadzwyczaj dobrze. Warszawiaków przed porażką uchronił będący we wtorek w znakomitej dyspozycji Arkadiusz Malarz. Pojedynek z Legią był dla piłkarzy oraz kibiców z Chorzowa okazją do świętowania 96. urodzin swojego klubu.
Najlepszym strzelcem „Niebieskich” w obecnym sezonie jest młody napastnik – Stępiński (13 goli).
Nasi wracają, "Niebiescy" pauzują
Po jednomeczowej absencji do dyspozycji trenera będzie Aleksandar Todorovski, wraca również Jakub Tosik. Wśród chorzowian pauzować będzie Rafał Grodzicki (w meczu z Legią otrzymał 12. żółtą kartkę w sezonie). Niepewny jest również występ kontuzjowanego Kamila Mazka.
Sezon się dla nas nie skończył, on wkroczył wręcz w decydującą fazę. Wszyscy na Zagłębie!
G.Grabowska