Po dwóch dotychczasowych meczach Zagłębia wiele osób, z którymi rozmawiałem tonowało mój optymizm, który rozpisywałem w swoich tekstach. Powtarzał się głównie jeden argument :”Okej Marchew, jest dobrze, tylko nie przesadzaj z tym chwaleniem, wiadomo, co będzie za chwilę…” A tu trafił się kolejny mecz i kolejny raz, z przyjemnością, sypnę pochwałami.

 

Oczywiście, mecze Zagłębia to nie są spotkania iskrzące. Oczywiście, nasz futbol to nie jest futbol artystyczny. Oczywiście, system gry jest przede wszystkim oparty na defensywie. Oczywiście, bramki strzelamy głównie dzięki indolencji obrońców i bramkarzy rywali…

Ale mamy siedem punktów w trzech meczach. I to jest najważniejsze. Zespół powoli przyjmuje manierę WYGRYWANIA, nie tyle nie przegrywania, co WYGRYWANIA. Trzeba to podkreślić, bo dawno czegoś takiego nie doświadczaliśmy. A wynik jest wypadkową dobrej formy piłkarzy. Bramkarz Zagłębia przestał robić z siebie błazna, obrońcy Zagłębia przestali w podwoje defensywy zapraszać każdego napastnika na jakiego się natknęli, pomocnicy Zagłębia przestali pozorować, a napastnicy Zagłębia… przestali być niewidoczni.

Mecz z Zawiszą od razu skojarzył mi się właśnie z perfekcyjnie rozwiązaną walką bokserską. Zadaliśmy chytrze celny cios, po wcześniejszym okresie rozpoznania. Później przez długi czas stosowaliśmy taktykę klinczu, aby zmęczyć rywala, samemu odpocząć i wyprowadzać groźne kontry. Zgadzam się jednak z głosami, że te momenty „zaśnięcia” trwały zbyt długo. Wejście Abwo dało impuls i było jakby znakiem od trenera do dokończenia meczu. Bang raz, bang dwa i dziękujemy – pewna wygrana.

Spała pobudziła

Zwróciłbym uwagę na dwie ważne kwestie. Przede wszystkim zespół wygląda porządnie pod względem fizycznym. I to było też widać w spotkaniu z „Zetką”: działał pressing, piłkarze żwawo dobiegali do rywala, szybko też przemieszczali się w strefę defensywy rywala. Ja zawsze byłem sceptyczny, gdy słyszałem o „przygotowaniu fizycznym”, czy o „okresie przygotowawczym”. Traktowałem to za pierwsze tłumaczenie słabych wyników, co stało się wyświechtane i zużyte, a przede wszystkim zrzucało odpowiedzialność za wyniki na trenera. Prawda jest taka, że jak masz siły biegać 90 minut, to zwiększasz swoje szanse na zwycięstwo. A my mamy Piecha, który z przodu zasuwa aż miło, a co jest dzisiaj główną siłą Zagłębia. Arek wygryzie piłkę obrońcom i albo zagra tak jak przy drugiej bramce, albo rozegra z pomocnikiem; niezwykle istotne jest to, że od razu szuka sobie wolnego miejsca.

Piech zasłużył swoimi ostatnimi występami na osobny akapit. Pisałem w którymś tekście o transferach, że przydałaby się „10”. On właściwie wypełnia tą rolę, wraca się po piłkę do drugiej linii, a jak trzeba to i bierze się za rozgrywanie (zobaczcie, kto dał szansę pomylić się Sylwestrzakowi w Kielcach). Przede wszystkim idealnie wypełnia rolę napastnika w tym trochę chaotycznym systemie gry, który narzuca trener Lenczyk. Po prostu od pierwszego gwizdka sędziego Arek kopie, ale i sam jest kopany; kąsa, ale i jego kąsają. Po tych trzech meczach zdecydowanie jest najważniejszym i najlepszym piłkarzem Zagłębia. Przynajmniej w moim rankingu. Ktoś oczywiście powie Abwo, jednak dzisiaj Arek przedstawia dla Zagłębia najważniejszą wartość. Piłkarski los lubi takich zadziornych piłkarzy i to co mu zabrał w meczu z Zabrzem (zmarnowana „setka”), oddał mu podwójnie w postaci pięknej bramki z Zawiszą.

I jeszcze słowo o innym piłkarzu. Jeśli w bramce jest spokój, to odbija się on na całej drużynie. Silvio Rodić jest pewnym bramkarzem, nie wykonuje nerwowych ruchów, POTRAFI ZŁAPAĆ PIŁKĘ, jest bardzo wysoki, skoczny i trudniej go sforsować niż płoty i bramy na Łazienkowskiej 3.

Jest dobrze, byle tak dalej

Pisałem  też gdzieś wcześniej, że mecz z Zawiszą będzie takim papierem lakmusowym formy Zagłębia. Czy te dwa mecze to jakaś niespotykana sekwencja przypadków, czy rzeczywiście jeden „okres przygotowawczy” przepoczwarzył jesiennych maruderów w wiosennych walczaków. I jak widać to prawda. Ograliśmy silny zespół, ograliśmy go pewnie i pełni koncentracji musimy przystąpić do następnych meczów. Zarówno do ligowych, jak ze Śląskiem, ale z perspektywy całego sezonu do tych najważniejszych: z Sandecją, a później z Arką, albo z … no wiadomo z kim.

PS. Wszyscy niech słyszą, Zagłębie zawsze z Zawiszą! Trzymajcie się i nie dajcie się.

 

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)