Flota zagrała z takim mentalnym ustawieniem, jakiego spodziewam się po większości drużyn, z którymi Zagłębie będzie się mierzyć w I lidze. Z „respektem”. A „respekt” w polskich ligach okazuje się zastawieniem autobusu, poprzedzonego całą flotą busów „Tarnowskiego”. A tak na poważnie, to trener Kafarski wystawił trzech stoperów, do których dołączali chyżo dwaj boczni obrońcy, dzielnie wspierani jeszcze przez dwóch defensywnych pomocników. 
 
Udało się jednak znaleźć do tej twierdzy złoty klucz. To szybki przechwyt na połowie Floty, idealne zagranie do „Adiego”, który pewnie pokonał bramkarza. I wszystko staje się prostsze. Bo jeśli taki zespół jak Flota przyjeżdża, żeby się bronić, to po stracie bramki nie potrafi na boisku odnaleźć. Rzucali więc bezładne piłki na Kamińskiego (ładnie hasał na prawym skrzydle). Jedynie początek drugiej połowy był nieco chaotyczny, z tego chaosu wykluły się niemrawe kontrataki Floty. Nawet groźne, ale cement w obronie z minuty na minutę twardniał, co wybiło gościom z głowy dalsze ataki. Później wrzutka za obrońców, czerwona kartka dla Brljaka, Kwiek, bach i gol. I koniec. 
 
Fajny mecz zagrał Miłosz Przybecki. Gdybym chciał być złośliwy, to bym napisał, że był to typowy mecz „Miłego”. Wyprzedzał piłkę, sędziego, gości, gospodarzy… Tylko gdy dochodziło do dośrodkowania, to albo ściągał krzesełko z sektoru B2 (przy dobrym wietrze B1), albo mijał piłką Adiego i Papadopulosa. Napsuł jednak sporo krwi i na pierwszoligowym boisku z pewnością będzie wyróżniającym się zawodnikiem. Tylko trzeba poprawić dogrania piłki, by były proporcjonalne do jego szybkości. 
 
Najlepszy na boisku był jednak Błąd. Pewny i zdecydowany. Twardy i nieustępliwy. I tej chimeryczności jakby dużo mniej, w porównaniu do innych. 
 
Słowo o młodych: Jachu i Kubickim. Tak według mnie to Jachu zaczął z niskiego pułapu, trochę nerwowości, trochę „alibi” (miał dużo lepsze niż Kramer w Vabanku). Ale z minuty na minutę było coraz pewniej, choć to Guldan był prowadzącym w tej parze. Podobał mi się Kubicki. Nieustępliwy, bez strachu przejmował piłkę. Dystrybuował ją również nieźle, choć bardziej z nastawieniem na „bezpieczeństwo” niż na „kreację”. Ale spokojnie. Od tego są inni w drużynie. 
 
Ale oczywiście sensacją-rewelacją tego meczu był „Wąski” na prawej obronie, co od razu wzbudziło na „prasówce” porównania do Piszczka. Co mogę powiedzieć o jego występie na tej pozycji? Poprawnie. Najgorzej było wtedy, gdy Flota była najgroźniejsza; raz zaspał z powrotem, raz dał się ograć. Ale z asekuracją zawsze wpadał „Gula”, albo Kubicki. Jestem bardzo ciekawy, co z tego pomysłu się wykluje. 
 
W sumie to tyle. Nie ma co o tym meczu dłużej deliberować, bo przecież wy tego meczu nie oglądaliście. Wierzcie, że oglądałem dobre Zagłębie. Tylko musicie mi też uwierzyć, że nie przejdziemy tej ligi suchą stopą. Przyjechał zespół, którego przecież nie powinno tu być. Lepsza, dużo bardziej poukładana drużyna, stawi dużo poważniejszy opór. Dlatego ostrzegam: przed następnym wyjście implikujcie sobie końskie dawki cierpliwości. Wiem, że to mała kibicowska cecha, ale tylko tak uda się przeżyć ta ligę bez nadmiernych nerwów. 
 
To się też tyczy piłkarzy. Zagracie z ekipami, które was mają za faworytów, dlatego specjalnie „zepną” się na was. Tylko konsekwencja i cierpliwość zapewni korzystny wynik. 
 
bjmarchew
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)