Trochę suchej statystyki
Co prawda bilans naszego napastnika (28 meczów w lidze i dziewięć bramek / sześć meczów w Pucharze Polski i pięć bramek) jakiejś specjalnej chluby nie przynosi, bez tych jego kilku bramek bylibyśmy już całkowicie jak ślepiec z karabinem. Do tego dochodzi boiskowa walka, zadziorność i odbiory.
Jego przygoda z Zagłębiem rozpoczęła się bardzo dobrze. 30 sierpnia za kadencji Adama Buczka pojechaliśmy do Chorzowa, by zmierzyć się z miejscowym Ruchem. Dla Arka była to podróż sentymentalna, bowiem w drużynie „Niebieskich” spędził kilka udanych sezonów. Arek zdobył przeciwko swojej byłej drużynie bramkę dziesięć minut po wejściu na boisko.
Kliknij, aby zobaczyć przywitanie Arkadiusza Piecha przy Cichej.
Jak później strzelał Piechowy? Różnie
Były serie z bramkami, były też tygodnie przerwy. Oprócz meczu z Ruchem, Arek trafił jeszcze w spotkaniu wyjazdowym z Górnikiem i domowym z Koroną Kielce. Następnie lubinianie zaczęli notować słabsze wyniki, do klubu przyszedł Orest Lenczyk i dopiero w pucharowym pojedynku z GKS-em Tychy Piech strzelił ponownie.

Foto: T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Licząc ekstraklasę i Puchar Polski jesienią Arkadiusz Piech zdobył dla Zagłębia siedem bramek. Wiosną było nieco gorzej, bo do czterech goli w Pucharze Polski dorzucił zaledwie trzy w lidze (na 3:1 z Zawiszą oraz dwa gole ze Śląskiem w Lubinie).
Bramki Arkadiusza Piecha w sezonie 2013/2014 (średnio 0,41 bramki na mecz)
T-Mobile Ekstraklasa
Kliknij 1
Kliknij 2
Kliknij 3
Kliknij 4
Kliknij 5
Kliknij 6
Kliknij 7
Kliknij 8
Kliknij 9
Kliknij 11
Puchar Polski:
Kliknij 12
Kliknij 13
Kliknij 14
Setki
Pochodzący ze Świdnicy napastnik zdobył kilka bramek dla naszego klubu, jednak parokrotnie jego nieskuteczność w sytuacjach sam na sam aż raziła. Trener Orest Lenczyk nie słynął z tego, że katował swoich piłkarzy treningami strzeleckim. Na pewno skuteczność, to coś, nad czym Arek Piech musi popracować.

Foto: T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Poniżej lista najważniejszych sytuacji, w których zawodził:
- Zmarnowana idealna piłka na głowę w końcówce debiutu Oresta Lenczyka w meczu z Jagiellonią (1:1).
- Zmarnowana sytuacja sam na sam z Widzewem Łódź (3:1)
- Zmarnowana sytuacja sam na sam z Podbeskidziem (3:2)
- Zmarnowana sytuacja sam na sam z Sandecją Nowy Sącz w Lubinie (2:0)
- Zmarnowana bardzo dobra sytuacja przed przerwą w Białymstoku z Jagiellonią (0:1)
- Zmarnowana sytuacja sam na sam z Lechią Gdańsk (1:2)
Pewnie jeszcze coś by się znalazło, jednak te najbardziej rzuciły się nam w oczy.
Wnioski
Arek w przeciwieństwie do pseudokapitana Bartosza Rymaniaka nigdy nie wchodził w tyłek kibicom mówiąc pięknie, jak wiele klubowi zawdzięcza. Arek robił swoje na boisku, kilkukrotnie miał jaja krytykując siebie (nieskuteczność), kolegów z zespołu (kłótnia z Rymaniakiem w przerwie jednego z meczów uchwycona przez C+ Sport), a także kibiców (pamiętny mecz z Piastem Gliwice). Ponadto po zakończeniu sezonu nie wypowiadał się, jak to z klubem będzie walczył o szybki powrót do krajowej elity, po chwili zwiewając jak szczur do zespołu o reputacji co najmniej wątpliwej.
Piech to nie jakieś ciepłe kluchy, tylko piłkarz przez duże „P”. On ma świadomość swoich braków, tylko, że w przeciwieństwie do wielu zawodników Zagłębia, cały czas nad sobą pracuje.

Foto: T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Jeśli będzie chciał zostać zapracuje na jeszcze większy szacunek niż do tej pory. Kto wie, czy ze swoją charyzmą nie powinien nawet zostać kapitanem zespołu. Jeśli odejdzie – będzie nam szkoda. Arkowi jednak bardzo szczerze życzymy powodzenia w karierze – gdziekolwiek będzie ją kontynuował. Uważamy jednak, że na pewno jego miejsce nie jest w I lidze, a my bez napastnika tej klasy będziemy mieć spory problem.