Powiem szczerze, że do tej pory nie zajmowałem się interpretacją wyników Zagłębia w sparingach. To znaczy nie wyciągałem daleko idących wniosków, z faktu, że pokonaliśmy Kluczbork 3:1, czy przegraliśmy z Rakowem 1:4. Po prostu, jako kibic już trochę doświadczony, wiem, że mecze towarzyskie nijak mają się do rezultatów w rundzie właściwej, a są jedynie etapem przygotowania. Poza tym, dopiero teraz wyklarowała się kadra, którą będzie miał do dyspozycji trener Stokowiec.
TRANSFERY
Zachowam wstrzemięźliwość i nie będę jakoś specjalnie oceniał ruchów transferowych Zagłębia. Bo w gruncie rzeczy oceniałbym nazwiska i dotychczasowe dokonania, zamiast realnej gry. Ale trudno pozostawić tę kwestię bez jakiegokolwiek komentarza.
Doceniam fakt, że Piotr Burlikowski wraz z drugim Piotrem – Stokowcem – szczególną uwagę poświęcili obronie. To jest ta formacja naszej drużyny, która szwankowała w rundzie jesiennej najbardziej, gdzie gołym okiem widać było potrzebę zmian. Przyjście Maćka Dąbrowskiego i Aleksandara Todorovskiego z pewnością podniosło poziom doświadczenia. Każdy z nich, będąc w formie, jest realnym wzmocnieniem. Szczególnie „Dąbek”, którego kojarzymy z bardzo dobrych występów w ubiegłym roku w Pogoni Szczecin. Nie ukrywam, mogę chyba w Waszym imieniu też to oznajmić, że wyrażam duże nadzieje związane z tymi transferami.
Być może posuwam się za daleko, ale potrafię nakreślić jakąś wizję, którą Burlikowski i Stokowiec chcieli wdrożyć. O ile defensywa potrzebowała wzmocnień, to w ofensywie postawiono na młodzież. Polską młodzież. Mogę zostać posądzony o nacjonalizm, ale zdecydowanie wolę, aby Eryk Sobków pełnił rolę drugiego lub trzeciego napastnika. Ma 18 lat. To już jest czas na granie z seniorami. Co mu da strzelenie kolejnych 21 bramek w juniorach? A tak, jeśli już teraz zacznie się konfrontować z poziomem pierwszoligowym, to łatwiej mu będzie zaadaptować się w ekstraklasie. Polskie kluby, Zagłębie też, popełniają czasem błąd zbyt długiego trzymania młodzieży w „zamrażarce”. Presja wyniku nie pozwala na wprowadzanie młodych zawodników. Zawsze lepiej, bezpieczniej, ściągnąć jakieś 30-letniego Słowaka z jakiegoś Preszowa, albo Czecha z Trnawy. Linia ofensywna Zagłębia oparta na Arku Woźniaku, Adrianie Błądzie, Krzysztofie Piątku, Łukaszu Janoszce, z wchodzącymi z ławki Eyrkiem Sobkowem, Pawłem Żyrą, czy Karolem Żmijewskim. Czy nie o takie Zagłębie się upominaliśmy? W odwodzie jest oczywiście nasza czeska strzelba , która choć ostatnio pokiereszowana, z pewnością na froncie pierwszoligowym wypali.
MŁODZIEŻ
Nie chcę tworzyć jakiegoś hype’u na młodych, zwłaszcza na Eryka. Ale nadszedł chyba moment przełomowy w jego karierze, tak samo jak okres pierwszoligowy powinien być przełomowy dla samego klubu.
Nie chodzi mi też, aby Jagiełło, Żmijewski, Żyra, czy Sobków już teraz stanowili o sile zespołu, natomiast apeluję o ich udział w grze bardziej niż subtelny. Teraz bowiem kształtuje się ich piłkarski charakter, teraz mają czas na popełnianie błędów, na oswajanie się z presją. Mają przed sobą realny cel, jakim jest awans do ekstraklasy. To małe wyzwanie w piłkarskiej przestrzeni, ale w ich krótkich karierach do tej pory najważniejsze, od którego powinni zacząć. Już kiedyś o tym pisałem, że awans nie może być przez nas traktowany tylko jako zadanie do odhaczenia, ale solidnym przetarciem przed rundą jesienną ekstraklasy.
RYWALE
Nieciecza, Grudziądz, Płock. W tych miastach znajdziemy głównych rywali do awansu.
Zakładam, że nie każdy z Was ma czas na studiowanie ruchów transferowych w I lidze. Zatem informuję, że żaden z tych klubów nie sprowadził zawodnika, który moglibyśmy oznaczyć laurką „gwiazda”. Do Termaliki przyszedł Dawid kurwa, nie idźcie tam Plizga oraz Kamil Włodyka, który ma na koncie kilka meczów w ekstraklasie. Interesujący piłkarsko Piotr Darmochwał zasilił Wisłę. To takie najbardziej znaczące ruchy transferowe naszych rywali. Żaden z nich znacząco się też nie osłabił, Jakub Czerwiński (Nieciecza) do Szczecina przenosi się dopiero w lipcu, do Górnika Zabrze nie wrócił również Bartosz Kopacz.
Paradoksalnie, to dobrze, że pierwszy mecz zagramy z bezpośrednim rywalem do awansu. Od razu dojdzie do jakiejś formy weryfikacji stanu faktycznego. Czy dużo jeszcze mamy do zrobienia, czy od razu weszliśmy na dobre tory. Oczywiście, zwycięstwo – powiedzmy – 3:0 może zaciemnić obraz, może go nazbyt przesłodzić. Ale jeśli zachowamy zimną krew, to taki mecz da niesamowitego mentalnego kopa. Natomiast ewentualna porażka nie może się odbić nerwowymi ruchami, tylko wzmożonym wysiłkiem….
Kreślę plany na mecz z Płockiem z prostego powodu. Nie mogę się już doczekać…
P.S. A tak obserwując składy sparingów, to moja pierwsza jedenastka powinna wyglądać tak:
Forenc – Todorovski, Guldan, Dąbrowski, Cotra – Bonecki, Ł. Piątek, Kwiek – Woźniak, Błąd, K. Piątek.
Bartosz Jan Marchewka
Obserwuj autora na Twitterze