Zarówno pierwsza jak i druga połowa przebiegała pod dyktando Miedziowych. To Zagłębie kontrolowało boiskowe wydarzenia i raz po raz stwarzało sobie dogodne sytuacje strzeleckie. W pierwszej połowie takich szans było co najmniej kilka. Najpierw szansę miał Woźniak, ale przestrzelił. Za drugim razem "Wąski" już trafił do siatki, ale sędzia wcześniej dopatrzył się spalonego. W tej części gry dobrze zaprezentował się Filip Jagiełło, który starał się dyrygować grą Zagłębia. Wychodziło mu to całkiem nieźle. Potrafił dryblingiem minąć rywala, zrobić przewagę dograć do partnera czy po odbiorze piłki szybko zdecydować się na strzał. Świetnie prostopadle zagrał do Łukasza Janoszki, jednak strzał Ecika odbił bramkarz Ried. Sam też raz przymierzył z około 25 metrów jednak minimalnie się pomylił. W pierwszej części dwie dogodne sytuacje miał jeszcze Papadopulos, ale raz wychodząc sam na sam dał się doścignąć rywalom a za drugim razem nie przypilnował linii spalonego i sędzia podniósł chorągiewkę. Jedyne zagrożenie jakie Austriacy stwarzali pod naszą bramką było ze stałych fragmentów gry. I tutaj fakt, troszkę za dużo było tych fauli na 40 metrze. Pewnie jednak większość dośrodkowań wyłapywał Polacek.
Drugą połowę Zagłębie rozpoczęło bez zmian i obraz gry praktycznie się nie zmienił. Nadal to Zagłębie miało przewagę, nadal Ried nie potrafiło znaleźć sposobu na naszą defensywę. W końcu w 53 minucie w zamieszaniu w polu karnym znalazł się Cotra i wpakował piłkę do siatki. W 59 minucie w Zagłębiu nastąpiło 7 zmian. Na boisku pojawili się miedzy innymi nowo pozyskani Luis Carlos i Filip Starzyński. Oprócz nich weszli Janus, Jach, Tosik, Łukasz Piątek i Krzysiek Piątek. Od tego momentu zdecydowanie więcej graliśmy skrzydłami i z biegiem czasu pojawiły się kolejne szanse. Wciąz jednak brakuje skuteczności i dwóch bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystał Krzysztof Piątek. Pojawiło się też trochę nonszalancji i było kilka głupich strat na własnej połowie (między innymi Rakowskiego i Starzyńskiego). Wciąż sporo było fauli na własnej połowie i to wciąż był jedyny sposób na zagrożenie naszej bramce przez drużynę z Austrii. Nie pomógł nawet Daniel Sikorski, który pojawił się na boisku w drugiej połowie.
Osobny akapit należy się naszym nowym zawodnikom. Obaj zagrali po 30 minut. Luis Carlos przez cały ten czas grał na lewym skrzydle i trzeba przyznać, że to był udany debiut w jego wykonaniu. Potrafił minąć rywala w pojedynku 1 na 1, wypatrywał kolegów na wolnym polu, praktycznie nie tracił piłek. Z biegiem czasu może być tylko lepiej i o ile zdrowie dopisze powinno to być dobre wzmocnienie. Filip Starzyński grał w środku pola. Często wychodził po piłkę i starał się rozgrywać. Raz świetnym podaniem wyprowadził Krzyśka Piątka sam na sam z bramkarzem. Poza tym widać było spokój w środku pola. Jak trzeba było to zmieniał strony. Potrafił też obrócić się z rywalem na plecach. Oczywiście to tylko 30 minut w pierwszym sparingu i za bardzo nie ma co się podniecać, jednak trzeba przyznać, że nasi nowi zawodnicy zostawili po sobie pozytywne wrażenie.
Kolejny mecz w Turcji Zagłębie zagra w poniedziałek z Metalistem Charków.
Zagłębie Lubin 1:0 SV Ried 1912
bramka: Đorđe Čotra 52
Zagłębie Lubin: 1. Martin Polaček - 88. Damian Zbozień (75 Aleksandar Todorovski), 33. Ľubomír Guldan (58, 5. Jarosław Jach), 2. Maciej Dąbrowski (75 Sebastian Bonecki), 3. Đorđe Čotra (66, 32. Karol Żmijewski) - 23. Arkadiusz Woźniak (58 Krzysztof Janus), 20. Jarosław Kubicki (58, 31. Jakub Tosik), 17. Adrian Rakowski (58, 25. Łukasz Piątek), 19. Filip Jagiełło (58, 37. Filip Starzyński), 14. Łukasz Janoszka (58, 94. Luís Carlos) - 27. Michal Papadopulos (58, 77. Krzysztof Piątek).
SV Ried 1912: (skład wyjściowy) 1. Thomas Gebauer - 5. Bernhard Janeczek, 28. Thomas Reifeltshammer, 3. Nico Antonitsch, 24. Alberto Prada - 33. Clemens Walch, 14. Florian Hart, 8. Gernot Trauner, 16. Michele Polverino, 11. Mathias Honsak - 22. Fabian Schubert.
Żółte kartki: Rakowski, Dąbrowski, Tosik.