Obie drużyny są w bardzo dobrej sytuacji po pierwszej serii gier. Polacy pewnie pokonali Irlandię Północną. Wynik był najmniejszy z możliwych, ale nie da się ukryć, że był to minimalny wymiar kary dla zawodników z wysp brytyjskich. Polacy bardzo dobrze zagrali w obronie. Nie pozwolili rywalom oddać ani jednego celnego strzału na naszą bramkę. W meczu z Niemcami jednak blok defensywny zagra w zmienionym składzie. Jak wiadomo kontuzji w pierwszym meczu nabawił się Wojciech Szczęsny i jego występ w meczu z Niemcami jest wykluczony. Zastąpi go prawdopodobnie Łukasz Fabiański. Znaki zapytania pojawiają się też w kontekście zestawienia linii obrony. Część mediów spekuluje, że na lewej obronie może zagrać Jakub Wawrzyniak. Pojawiają się też głosy, żeby Łukasz Piszczek usiadł na ławce bo ma już na koncie żółtą kartkę i kolejna wykluczy go ze starcia z Ukrainą. Taka strategia wydaje się jednak absurdalna. Od pierwszej minuty powinien też zagrać Kamil Grosicki, który wydaje się być zawodnikiem idealnym do kontrataku. Prawdopodobnie zagra w miejsce Kapustki.
Niemcy mają swoje problemy. Zarówno polskie, jak i niemieckie media spekulują, że do składu może wrócić Mats Hummels, który ma zastąpić strzelca pierwszego gola z Ukrainą Mustafiego. Na oficjalnej konferencji przedmeczowej trener Low stwierdził, że decyzja zapadnie wieczorem. Mecz z Ukrainą pokazał, że defensywa niemiecka ma swoje mankamenty. Ukraińcy stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, ale na przeszkodzie stawał albo fenomenalnie interweniujący Neuer, albo piłkę z linii bramkowej w ekwilibrystyczny sposób wybijał Boateng. Ale jeżeli chodzi o Neuera to nie musimy się bać. Przecież żaden inny zawodnik nie strzelił mu tyle goli co Robert Lewandowski. Nasz kapitan ma patent na golkipera Niemców. Poza tym w dwóch ostatnich meczach o stawkę strzelaliśmy Niemcom przynajmniej jednego gola.
Wszyscy pamiętamy jednak dwa ostatnie mecze z Niemcami na dużym turnieju. W 2006 roku na mundialu w Niemczech Polacy przegrali 0:1. Przez długi czas utrzymywał się bezbramkowy remis dzięki fenomenalnej postawie Artura Boruca. W końcu przyszła jednak 92 minuta i Olivier Neuville zdobył zwycięskiego gola. Dwa lata później na EURO 2008 w Austrii i Szwajcarii los znów skojarzył ze sobą obie reprezentacje. Kolejny dobry mecz Boruca, ale zwycięstwo Niemców nie podlegało dyskusji i po golach Podolskiego nasi zachodni sąsiedzi wygrali 2:0. Na dużym turnieju nie strzeliliśmy jeszcze Niemcom gola. Nawet kiedy nasza kadra była czołową drużną świata. W 1974 przegraliśmy w pamiętnym meczu na wodzie 0:1. Cztery lata później w Argentynie zremisowaliśmy 0:0. Dzisiaj miejmy nadzieję, że przełamiemy tą złą passę.
Żeby nie było tak pesymistycznie to są pewne czynniki, które mogą przemawiać za Polakami. Otóż odkąd Low jest trenerem Niemców to Ci na dużym turnieju tylko raz wygrali swoje drugie spotkanie. To było w 2012 roku, kiedy pokonali Holandię. Druga rzecz, o której pisałem poprzednio. Według mnie nasze szanse wzrosły dzięki temu, że Niemcy wygrali pierwszy mecz. Gdyby tak się nie stało mecz z Polską byłby arcyważny. A w zaistniałych okolicznościach zwycięstwo nie jest obowiązkiem Niemców. Także tutaj też upatruję szansę Polaków na korzystny wynik.
A propos złej passy to Joachim Low ma ostatnio ciężki dni. Nie ma chyba osoby, która nie wiedziałaby o co chodzi. Pech chciał, że akurat w tym meczu jedna z kamer non stop pokazywała trenera Niemców. Już podczas wcześniejszych turniejów Low dał się poznać z tego, że lubi dłubać w nosie siedząc na ławce rezerwowych. Teraz poszedł krok dalej. Nie wiem jak to jest w mediach zagranicznych, ale polskie media mają z tego pożywkę. Niektórzy nawet zadają sobie pytanie czy Adam Nawałka przed meczem poda rękę swojemu vis-a-vis. Nie dajmy się jednak zwariować.
Jeżeli wierzyć doniesieniom mediów, to spotkanie było najbardziej oblegane ze wszystkich spotkań grupowych przez kibiców, w momencie kiedy rozpoczęła się sprzedaż biletów. Nie ma co się dziwić jednak. W końcu zagra mistrz świata z drużyną, która typowana jest na czarnego konia. Miejmy nadzieję, że Polacy zagrają równie dobrze co w eliminacjach. I miejmy nadzieję, że po tym meczu eurogłupawka wejdzie na jeszcze wyższy, nieosiągalny do tej pory poziom.